Tureckie wojsko przeprowadziło atak na "cywilny konwój". 24 osoby zginęły

Świat
Tureckie wojsko przeprowadziło atak na "cywilny konwój". 24 osoby zginęły
PAP/EPA/SEDAT SUNA
Ponad 130 tys. ludzi zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów

24 cywilów zginęło w niedzielę podczas ofensywy sił tureckich w północno-wschodniej Syrii. Wojska tureckie zajęły też centrum miasta Tel Abjad - podało w niedzielę Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

W bombardowaniu miasta Ras al-Ajn zginęło dziewięć osób, w tym cywile. Przedstawiciele Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), w skład których wchodzą kurdyjskie milicje Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG), poinformowali, że atak z powietrza przeprowadzono na "cywilny konwój".

 

Według Reutera, który powołuje się na świadków, w Tel Abjad jest spokojnie, a oddziały, które weszły do centrum miasta, przeszukują teren. Turecka agencja Anatolia podała, że w Tel Abjad dochodzi jeszcze do sporadycznej wymiany ognia.

 

Ministerstwo obrony Turcji poinformowało na Twitterze, że jego siły zdobyły ważną autostradę M4, około 30-35 km od granicy. Chodzi o autostradę biegnącą wzdłuż granicy z Turcją i łączącą terytoria znajdujące się pod kontrolą Kurdów, a jej zajęcie przez siły tureckie oznacza, że YPG tracą najważniejszą trasę przerzutu swoich milicji i szlak zaopatrzenia - wyjaśnia AFP.

 

Ponad 130 tys. ludzi zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów

 

Wcześniej w niedzielę Obserwatorium podało, że tureckie siły i ich syryjscy sojusznicy opanowali duże połacie miasta Suluk na północy Syrii w ramach trwającej już piąty dzień ofensywy przeciwko kurdyjskim milicjom w północno-wschodniej Syrii. Suluk znajduje się w muhafazie (prowincji) Ar-Rakka przy granicy z Turcją.

 

ONZ powiadomiło w niedzielę, że ponad 130 tys. ludzi zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów na obszarach wiejskich w rejonie miast Tel Abjad i Ras al-Ajn przy granicy z Turcją. Do masowych ucieczek doszło w następstwie starć sił dowodzonych przez Turcję z YPG.

 

Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Spraw Humanitarnych (OCHA) i inne agencje pomocowe szacują, że nawet 400 tys. cywilów w strefie konfliktu w Syrii może potrzebować pomocy i ochrony w nadchodzącym okresie.

 

Ofensywa Turcji wymierzona jest w kurdyjskie milicje YPG, które Ankara uważa za terrorystów. YPG jest jednak wspierane przez Zachód i stanowi trzon SDF, które odegrały decydującą rolę w pokonaniu IS w Syrii; SDF kontrolują obecnie większość północnych terenów tego kraju.

 

Ofensywa Turcji ruszyła po ogłoszeniu przez prezydenta USA Donalda Trumpa decyzji o wycofaniu żołnierzy amerykańskich z północnej Syrii. Kurdowie określili ją jako "cios w plecy".

 

dc/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze