Canarinhos wciąż niepokonani. Polscy siatkarze przegrali 2:3 z Brazylią

Świat
Canarinhos wciąż niepokonani. Polscy siatkarze przegrali 2:3 z Brazylią
Polsat Sport

Polska przegrała w Hiroszimie z Brazylią 2:3 (25:19, 23:25, 19:25, 25:16, 11:15) w meczu 9. kolejki Pucharu Świata siatkarzy. Canarinhos pozostają jedyną niepokonaną drużyną tej edycji. Biało-czerwoni ponieśli drugą porażkę i w poniedziałek czeka ich starcie z Kanadą.

Całe spotkanie, choć przegrane przez Polaków, mogło się podobać kibicom. Wiele wymian, spektakularnych obron, akcji ofensywnych, a także walki po obu stronach siatki. W Hiroszimie spotkały się dwie najlepsze drużyny obecnej edycji Pucharu Świata i mecz nie zawiódł oczekiwań.

 


Biało-czerwoni, którzy musieli radzić sobie bez Bartosza Kurka (zgodnie z umowa opuścił kadrę wcześniej i wrócił do Włoch), ponieśli drugą porażkę w turnieju. Wcześniej ulegli 1:3 Amerykanom. To oznacza, że na zwycięstwo w Pucharze Świata już nie mają praktycznie szans, a o drugie miejsce powalczą z reprezentacją USA.

 

Serwisy odrzuciły Polaków od siatki 


Pierwszy set to była doskonała gra blok - obrona. Kapitalnie w tym elemencie spisywał się Karol Kłos, który wyraźnie w reprezentacji przeżywa teraz drugą młodość. Ekipa prowadzona przez Vitala Heynena nie oddała nawet na chwilę prowadzenia w secie. Tylko przy serwisie Lucarellego Brazylia odrobiła straty i zrobiło się 15:15. To jednak nie wybiło Polaków na tyle z rytmu, żeby oddać partię. Po kilku znakomitych zagraniach Leona mistrzowie świata wygrali 25:19.

I druga odsłona spotkania dała polskim kibicom dużo optymizmu. Wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą, kiedy w polu zagrywki pojawił się Leal. Wówczas Brazylia wyszła na prowadzenie 14:12. Decydujące zagranie miało jednak miejsce znacznie później. Przy stanie 23:23 błąd popełnił Aleksander Śliwka. Polski przyjmujący zaatakował w aut, mimo że nie miał przed sobą żadnego bloku. Brazylijczycy takich prezentów nie marnują i w kolejnej akcji - blokując Macieja Muzaja - zakończyli seta na 25:23.

To wyraźnie dodało rywalom wiary w siebie. Silne, precyzyjne serwisy odrzuciły Polaków od siatki. Brakowało lidera, który wziąłby na siebie odpowiedzialność za atak. Wprawdzie i Leon, i kapitan Michał Kubiak robili, co mogli, ale to w żaden sposób nie było w stanie pokrzyżować planów Brazylijczyków. Canarinhos na drugiej przerwie technicznej prowadzili sześcioma punktami. Takich strat nie dało się już odrobić i biało-czerwoni przegrali 19:25.

 

Zryw w czwartym secie


Gdy wydawało się, że losy spotkania są przesądzone, Polacy zebrali się w sobie i zaczęli grać jak z nut. Wychodziło absolutnie wszystko, a wicemistrzowie świata stali po drugiej stronie siatki kompletnie bezradni. Duży wpływ na to miał znakomicie działający blok. Polacy wygrali 25:16.

O losach spotkania miał zadecydować tie-break. W nim górą byli Brazylijczycy, ale kibice zapamiętają przede wszystkim akcję obronną Polaków, w której Kubiak pobiegł daleko za bandę, by odbić piłkę. Ta powędrowała na stronę rywali, ale oni tego nie wykorzystali i w ataku uderzyli w aut. To jednak nie dodało skrzydeł biało-czerwonym, którzy ostatecznie przegrali 11:15 i 2:3 w setach.

Do zakończenia turnieju pozostały dwie kolejki. W poniedziałek Polacy zagrają z Kanadą, a we wtorek z Iranem. Oba spotkania zaplanowane są na godz. 5.30 czasu polskiego.

wka/dk/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze