"Wyższe bezrobocie i chleb po 8 zł". O podniesieniu płacy minimalnej w debacie w Polsat News

Biznes

- Nawet opowiadająca zwykle bajki z mchu i paproci Lewica nie ma tak absurdalnych pomysłów, jak podniesienie płacy minimalnej w 4 lata do 4 tys. zł brutto - powiedział w debacie wyborczej w Polsat News Sławomir Mentzen (Konfederacja). Goście Grzegorza Kępki podawali przykłady Korei Płd. i Węgier, gdzie drastyczne podniesienie najniższych płac przyniosło bezrobocie i wzrost cen.

Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało podnoszenie płacy minimalnej do 3000 zł od 1 stycznia 2020 r. i do 4000 zł od 1 stycznia 2024 r. O tę zapowiedź partii rządzącej zapytani zostali debaty przedwyborczej w Polsat News.

 

Dariusz Standerski (Lewica) stwierdził, że płaca minimalna powinna być podnoszona "odpowiedzialnie". - Tym się różni Lewica od PiS, że Lewica przedstawiła całą strategię podnoszenia płacy minimalnej. Kiedy dziś słyszymy, jak Jarosław Kaczyński rzuca liczbami, Lewica pokazuje obliczenia i przedstawia strategię, żeby płaca minimalna nie rosła więcej niż 6-7 proc. w każdym roku do 2029 roku - mówił.

 

Polityk podkreślił, że w takim przypadku osoby pracujące za płace minimalną będą mogły zaplanować inwestycje i wydatki. - Nie tylko na trzy miesiące, ale dwa-trzy lata - dodał.

 

"Najbardziej po głowie dostaną najubożsi" 

 

Sławomir Mentzen (Konfederacja) przypomniał, że w 2017 prezydent Korei Płd. Mun Jae-in obiecał podniesienie płacy minimalnej z 6,7 wonów do 10 tys. Jak dodał, po dwóch latach "ludzie wyszli na ulice". - Eksport spadł, a bezrobocie było najwyższe od 20 lat - dodał.

 

- Nie da się administracyjnie podnieść zarobków. Jeżeli próbuje się za szybko podnosić pensję minimalną, musi dojść do wzrostu bezrobocia i bardzo dużych wzrostów cen - mówił Mentzen. Jak dodał, już niebawem możemy płacić 8 złotych za chleb.

 

Izabela Leszczyna (Koalicja Obywatelska) zwróciła z kolei uwagę na inny przykład z zagranicy - z Węgier. - Inflacja była na poziomie od 5 do 11 proc. Część pracowników straciła pracę, część firm upadła. Pomysł Jarosława Kaczyńskiego, którego niby beneficjentami mają być ci, co zarabiają najmniej, małe firmy, szczególnie na ścianie wschodniej, niestety dostaną najbardziej po głowie, to dla nich najgroźniejsze - dodała.

 

"Co z pozostałymi?"

 

Krzysztof Paszyk (PSL-Koalicja Polska) powiedział, że "miejscem rozmowy o pensji minimalnej nie jest konwencja wyborcza na dwa tygodnie przed wyborami". Jak dodał, taka płaca dotyka około 15 proc. pracujących.

 

- Pytanie do Jarosława Kaczyńskiego. Co macie do zaoferowania pozostałym pracownikom? Naszym zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby sukcesywne zwiększanie kwoty wolnej od podatku - dodał.

 

Wiceminister finansów Leszek Skiba (PiS) powiedział, że propozycje partii rządzącej z ostatnich lat, które zostały już wdrożone, "są przemyślane i przeanalizowane". - Nie ma wątpliwości, że jest to możliwe w polskiej gospodarce - dodał.

 

Podkreślił, że przedsiębiorcy mają możliwość obserwowania wzrostu wynagrodzeń, "dzieje się tak od kilku lat".

 

KO: nie chcemy podwyższać wieku emerytalnego 

 

Kolejnym wątkiem debaty był ZUS i emerytury.

 

- Polska sytuacja emerytalna jest ciężka - stwierdził Mentzen. - Poziom przyszłych emerytur ma być na poziomie od 1/5 do 1/4 swoich wynagrodzeń. Trzeba zreformować polski system emerytalny, pozwolić ludziom, żeby sami odkładali na swoją starość - dodał.

 

Działacz Konfederacji zaapelował także do młodych wyborców, by sami zadbali o swoje pieniądze na emeryturę. - Państwo ich nie da - mówił.

 

Izabela Leszczyna stwierdziła, że "jeśli młodzie ludzie nie wejdą do systemu emerytalnego, nasze mamy i babcie muszą umrzeć z głodu". - KO ma dobry pomysł, żeby Polacy sami chcieli pracować dłużej. Osiągasz wiek emerytalny 65 lat kobieta, 65 lat mężczyzna i zachcesz zostać na rynku pracy, to nie płacisz składek na ZUS. Pracodawca połowę swojej części oddaje tobie, a połowę bierze do kieszeni - dodała. Podkreśliła, że Koalicja nie chce podwyższać wieku emerytalnego. 

 

Lewica: minimalna emerytura 1600 zł

 

Paszyk oznajmił, że nie chciałby, aby jego córki miały problem ze świadczeniami emerytalnymi. - Potrzebne jest błyskawiczne działanie i proste rozwiązanie, nie zagmatwany system - mówił. Jak wyjaśnił, PSL postuluje za dobrowolnym ZUS-em, który miałby być "panaceum na szarą strefę".

 

- Program podniesienia wieku emerytalnego, program PO i PSL jest niesprawiedliwy. Polacy powinni tak długo pracować, jak długo pozwala im na to zdrowie. Najlepszym wsparciem dla emerytów jest polityka państwa dobrobytu - mówił Leszek Skiba.

 

Standerski stwierdził natomiast, że Polacy "byli oszukiwani przez OFE, które obiecywało starość pod palmami, a dzisiaj są oszukiwani z odcinkami z ZUS-u i coraz niższe prognozy emerytalne". Jego zdaniem największym problemem jest "brak zaufania do systemu emerytalnego". Jak dodał, Lewica obiecuje minimalną emeryturę w wysokości 1600 zł z możliwością budowania wyższych świadczeń w innych źródłach.

 

Do debat "Polska Wybiera - Wybory Parlamentarne 2019"  zapraszani są politycy pięciu komitetów. Każdy uczestnik ma minutę na odpowiedź na zadane pytanie i 20 sekund na ripostę po każdej turze. Tematem piątkowej debaty będzie rodzina.

 

A już w niedzielę o godziny 19:50 w Polsat News i w internecie na polsatnews.pl wieczór wyborczy "Polska Wybiera - Wybory Parlamentarne 2019". Tuż przed 21:00 program będzie transmitowany również na głównym Polsacie.

zdr/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze