"Przegrałem z samym sobą". Lekkoatleta Marek Plawgo mówi o zmaganiach z depresją

Polska

- Przegrałem z samym sobą. Mimo rubryk, mojego CV, zacząłem widzieć, że to życie nie było usłane różami. Osiągnięcia to były tylko gwiazdki na ciemnym niebie - mówił w programie "Nowy Dzień" w Polsat News Marek Plawgo, były lekkoatleta, ambasador kampanii "Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję". To pierwsza rozmowa od momentu, gdy sportowiec przyznał, że zmaga się z depresją.

- Zaczynamy podsumowywać swoje życie w negatywny sposób, wpadamy w dół, z którego nie jesteśmy w stanie wyjść - mówił były lekkoatleta. 


Prowadząca pytała kiedy ten dół nazwał depresją. - Słowo depresja jest przez nas nadużywane. W sensie klinicznym to stan, który utrzymuje się minimum dwa tygodnie. W moim przypadku trwało to miesiące, zanim zdecydowałem się to nazwać. Idąc po raz pierwszy do specjalisty byłem pewien, że usłyszę: "weź się z garść, to nie jest depresja" - przyznał Plawgo. 


- Okazało się, że przyszedłem trochę późno. Cieszyłem się jednak, że po tę poradę sięgnąłem - dodał.

 

"Musiałem odłożyć swoje ego"


- Wydawało się, że jestem człowiekiem o żelaznej psychice, urodzonym zwycięzcą, który przegrywa z samym sobą. Nie jest w stanie wyjść z łóżka i wykonać podstawowych czynności. To spowodowało, że musiałem odłożyć swoje ego i przełamać się, wyjść ze strefy komfortu. Pójście do psychiatry wcale nie jest stygmatyzujące - podkreślił gość "Nowego Dnia".


Plawgo przyznał, że zakończenie kariery było ulgą. - Musiałem walczyć z kontuzjami, to powodowało dyskomfort. Zakończenie tego etapu życia, pójście krok dalej było trudnym egzaminem, ale okazało się, że nie było to takie straszne. Trudniej było później, np. przez niepowodzenia w pracy - mówił.

 

- Nie było wielkich wyzwań, ale codzienny, mały stres sprawiał, że zaczynałem się pod tym ciężarem uginać - powiedział były lekkoatleta w Polsat News. 

msl/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze