Mieszkaniec Piasku zgłosił, że widział pumę. Policja: sprawy nie należy bagatelizować

Polska
Mieszkaniec Piasku zgłosił, że widział pumę. Policja: sprawy nie należy bagatelizować
Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com/RoyBuri

Policjanci, strażnicy miejscy i leśnicy z Pszczyny (Śląskie) nie potwierdzili dotąd podejrzeń jednego z mieszkańców pobliskiej miejscowości Piasek o pojawieniu się w okolicy zwierzęcia przypominającego pumę. Mimo to służby sugerują ostrożność osobom wybierającym się do lasu.

Jak powiedziała w poniedziałek oficer prasowa pszczyńskiej policji asp. sztab. Karolina Błaszczyk, zgłoszenie o pojawieniu się takiego zwierzęcia wpłynęło na policję w niedzielę. Policjanci i strażnicy miejscy rozmawiali z mężczyzną, który widział domniemaną pumę w pobliżu lasu, w rejonie ulicy Katowickiej i drogi krajowej nr 1 w miejscowości Piasek. Funkcjonariuszom nie udało się jednak zobaczyć drapieżnika.

 

Policja: kilka znaków zapytania

 

- Nie mamy też żadnej informacji o tym, by doszło do ucieczki takiego zwierzęcia np. z ogrodu zoologicznego, firmy transportowej czy prywatnej hodowli - powiedziała rzeczniczka, zastrzegając, że zgłoszenie zostało potraktowane poważnie.

 

- Na pewno jest tu kilka znaków zapytania, ale uważamy, że sprawy nie należy bagatelizować - przede wszystkim dlatego, że w lesie każdego dnia przebywa dużo ludzi, m.in. liczni grzybiarze, którzy powinni mieć świadomość potencjalnego zagrożenia - powiedziała asp. sztab. Karolina Błaszczyk.

 

Ucieczka z nielegalnej hodowli

 

We wtorek w Nadleśnictwie Kobiór mają spotkać się leśnicy i strażnicy miejscy, by przeanalizować sytuację i zdecydować o ewentualnych dalszych działaniach w tej sprawie. Gdyby ktoś zauważył pumę, proszony jest o kontakt z policjantami lub pszczyńską strażą miejską pod całodobowym numerem telefonu 32 210 43 73.

 

 

O podejrzeniu zaobserwowania pumy w okolicach Pszczyny jako pierwszy napisał Dziennik Zachodni. Gazeta w swoim portalu internetowym przypomina, że 10 lat temu z nielegalnej hodowli w Czechach uciekły pumy, które zawędrowały aż na Śląsk, gdzie zostały odstrzelone przez myśliwych.

luq/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze