"Wyobraźmy sobie, że każdy zachowuje się jak Jachira czy Tarczyński. Zaraz się pozabijamy"

Polska

Goście "Śniadania w Polsat News" dyskutowali o nieodpowiednim zachowaniu polityków. - Z jednej strony jest Klaudia Jachira, ale z drugiej - Dominik Tarczyński, Krystyna Pawłowicz czy Jarosław Kaczyński ze swoimi zdradzieckimi mordami – stwierdził poseł PO Marcin Kierwiński. - Ta wojna do niczego nas nie doprowadzi. Zaraz pozabijamy się w tym Sejmie - powiedziała Urszula Pasławska z PSL.

- Przepraszać za siebie powinna Jachira. Mi się ta poetyka nie podoba. Nie twórzmy jakiegoś nadzwyczajnego problemu - powiedział Kierwiński, zapytany przez Dariusza Ociepę, czy przeprosi za zachowanie kandydatki Koalicji Obywatelskiej do Sejmu.


- Z jednej strony jest Klaudia Jachira, ale z drugiej strony jest poseł Tarczyński, posłanka Pawłowicz czy Jarosław Kaczyński ze swoimi zdradzieckimi mordami. Na listach PiS jest pan Dariusz Matecki. Jeśli PiS nawołuje do skreślania kogokolwiek za - może przesadzone - happeningi, zastanówcie się nad tym, kogo wy zrobiliście ważnymi politykami – dodał.


Zwracając się do posłanki PiS Mirosławy Stachowiak-Różeckiej, powiedział: "ja powiedziałem, że mi się poetyka Jachiry nie podoba, ciekawy jestem, czy pani przeprosi za posła Kaczyńskiego, czy będzie miała pani tyle odwagi".


- Proszę mnie na pojedynek związany z odwagą nie wyzywać - odpowiedziała Stachowiak-Różecka.

 

"Drwina ze świętych symboli"

 

- Miałem zaszczyt reprezentować prezydenta 27 września, odczytując list pod pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego, gdzie prezydent Warszawy nawoływał do szacunku i apelował także do przedstawicieli swojego środowiska politycznego, by przy tych świętych symbolach i w tym miejscu, tego rodzaju - jak pan Kierwiński to określił - happeningów nie urządzać - powiedział z kolei Paweł Mucha z Kancelarii Prezydenta.


Jak dodał, "powinniśmy w którymś momencie postawić granice". - Nie promować kandydatur osób, które zachowują się w sposób urągający wszelkim standardom etycznym. Tego nie można nazwać happeningiem, bo to jest drwina ze świętych symboli AK, a z drugiej strony brak elementarnego szacunku wobec ogromnej katastrofy - podkreślił prezydencki minister.

 

Jak zaznaczył Mucha, "nie ujmuję tego nawet w kategoriach satyry". - To, że macie na jednej liście Kidawę-Błońską i Jachirę, to ocenią wyborcy - dodał.


Podkreślił także, że akcja "odkażania Szczecina z LGBT", w której miał uczestniczyć kandydat PiS Dariusz Matecki "jest niedopuszczalna". - I za tę akcję przepraszał także rzecznik PiS Radosław Fogiel i mówił, że to nie jest język, który powinien występować w przestrzeni publicznej - powiedział Mucha.

 

"Ta wojna do niczego nas nie doprowadzi"

 

- Każda agresja, każdy akt agresji, przesuwa granice. Coraz bardziej obojętniejemy i ta agresja jest coraz większa. To do niczego nas nie doprowadzi - podkreśliła posłanka PSL Urszula Pasławska.


Jak dodała, "nie podoba mi się to, co robi Jachira i co za publiczne pieniądze robiły trolle w ministerstwie sprawiedliwości". - PSL od wielu lat mówi o odzyskaniu spokoju, że potrzebujemy dialogu. Ta wojna do niczego nas nie zaprowadzi - zaznaczyła.


- Wyobraźmy sobie, ze każdy zachowuje się jak Jachira i Tarczyński. Zaraz się pozabijamy w tym Sejmie - stwierdziła.

 

"Chcecie, żeby Jachira była Palikotem w Sejmie"

 

Stachowiak-Różecka przypomniała, że "różne rzeczy były". - Było dorżnięcie watahy, zimny Lech, mohery, szarańcza, naftalina. Gdy pewne określenia, których nie powinno być w przestrzeni publicznej, ale jednak są kierowane do polityków, to my mamy grubą skórę. Nie powinno to mieć miejsca, ale dotyka nas, polityków - powiedziała posłanka PiS.


Jak dodała, "Jachira przekroczyła pewną granicę, gdzie dotknęła symboli, gdzie obraziła, zrobiła happening przy pomniku osób, które oddały życie i krew za naszą ojczyznę".


- Nie wierzę w coś takiego, że PO nie wiedziała o jej możliwościach. Chcecie, żeby była takim Palikotem w Sejmie. To był konkretny plan. Dzisiaj, kiedy apelujecie, że nie chcecie hejtu, to jesteście fałszywi - powiedziała Stachowiak-Różecka.

 

"Dużo pustosłowia"

 

Adrian Zandberg z Lewicy zwrócił uwagę, że "historia z Mateckim to nie był atak na polityków, tylko zwykłych ludzi i używanie języka, z takich rejestrów, które nie powinny nigdy znaleźć się w życiu publicznym". - Wasze środowisko ma problem, żeby użyć słowa "przepraszam" - powiedział, zwracając się do posłanki PiS.


- W takich sytuacjach pojawia się dużo pustosłowia i nawoływania do skreślania z list. Jeśli chcemy, żeby w Polsce było to możliwe, to trzeba zmienić prawo tak, żeby możliwe było, żeby kandydatów z list zdejmować - stwierdził Zandberg.


Jak dodał, "jak widzę kolejną konferencję, na której ktoś z poważną miną mówi, żeby usunąć jakąś osobę z list, a wszyscy dobrze wiemy, że jedyną metodą jest osobista rezygnacja kandydata, to to jest okłamywanie obywateli. Nie róbmy tego".

 

Dotychczasowe odcinki programu "Śniadanie w Polsat News" dostępne są w zakładce Programy.

prz/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze