"Dzięki Bogu, upadł w krzaki". Stan 4-letniego Aleksandra ciężki, ale stabilny

Polska

4-letni Aleksander, który w czwartek po południu wypadł z okna mieszkania na 11. piętrze jednego z toruńskich bloków, walczy o życie. - Pacjent przebył wielogodzinną operację. Jego stan określamy jako ciężki, ale stabilny. Jest podłączony do respiratora, a także w śpiączce farmakologicznej - poinformował Polsat News Janusz Mielcarek, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu.

Do wypadku na toruńskim osiedlu Rubinkowo doszło ok 17:00, gdy mama dziecka wyszła z mieszkania wyrzucić śmieci. Ojciec chłopca był w pracy. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że okno było zamknięte. Aleksander wszedł na krzesło, które stało przy parapecie i otworzył okno. Dziecko spadło do ogródka przed budynkiem.

 

Służby zaalarmowali sąsiedzi, którzy widzieli zdarzenie. Nieprzytomny chłopiec został zabrany do szpitala. 


Początkowo wydawało się, że 4-latek nie odniósł poważnych obrażeń. Wieczorem policja informowała, że dziecko "nie jest w stanie, który wymagałby operacji" i ma jedynie złamaną nogę. 

 

"Obrażenia wielonarządowe"


Dokładne badania wykazały jednak poważnie wewnętrzne obrażenia, przez które konieczna była operacja.

 

- Nie możemy przekazywać szczegółowych informacji, ale można się domyślać, że przy takim incydencie obrażenia są wielonarządowe (...) Pacjent jest pod respiratorem, na oddechu wspomaganym - podał Mielcarek. Jak podkreślił, "najważniejsze jest, że pacjent żyje i że ten stan, chociaż ciężki, jest stabilny". - Mamy nadzieję, że jego stan będzie się stopniowo poprawiał - dodał.

 

Aktualnie Aleksander przebywa na oddziale intensywnej terapii.

 

Jak twierdzą świadkowie zdarzenia, dziecko przeżyło dzięki upadkowi na żywopłot. 

 

- W pewnym momencie zaczęło płakać i wszystkim ulżyło. Jeśli płacze, to znaczy, że żyje - relacjonowała jedna z sąsiadek.

 

  

 

"Rodzina cieszy się dobrą opinią"


- Jesteśmy w stałym kontakcie ze szpitalem - poinformował Polsat News mł. asp. Wojciech Chrostowski z Komendy Miejskiej Policji w Toruniu. Jak dodał, rodzina, w której doszło do tragedii, nie była wcześniej znana policji. - Nie przeprowadzaliśmy tam interwencji. Sąsiedzi także mówią, że ta rodzina cieszy się dobrą opinią - podkreślił.

 

Chrostowski poinformował także, że policja pod nadzorem prokuratury prowadzi postępowanie w kierunku narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

 

- Wyjaśniamy dokładny przebieg i okoliczności zdarzenia. Kwestia ewentualnych zarzutów, to pytanie do prokuratury. Do tej pory nie przesłuchaliśmy matki chłopca ze względu na jej stan psychiczny. Będziemy rozważali, jak tej kobiecie pomóc, otoczyć ją opieką - powiedział policjant. Wiadomo, że była ona trzeźwa. 

 

Andrzej Kukawski z Prokuratury Okręgowej w Toruniu oznajmił, że "nie wyklucza również tego, że mogło również dojść do naruszenia zasad opieki przez matkę tego dziecka i narażenia go w konsekwencji na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, jak również ciężkiego uszkodzenia ciała".

 

- Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat pięciu - dodał.

 

  

prz/ac/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze