"Prawdziwa rewolucja". Nowe metody leczenia chłoniaka

Technologie

Na chłoniaki choruje w Polsce 15 tys. osób. Wkrótce po raz pierwszy zostanie w kraju zastosowana nowa metoda przeciwnowotworowa o nazwie CAR-T, ma ona pomóc w leczeniu jednej z odmian opornych na terapię chłoniaków. - W ostatnich latach nowych metod leczenia jest coraz więcej, to prawdziwa rewolucja - mówi prof. Wojciech Jurczak z Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Krakowie.

15 września obchodzony jest Światowy Dzień Wiedzy o Chłoniakach.

 

- Chłoniaki to bardzo różnorodna grupa chorób, ok. 7 tys. nowych przypadków rocznie. Chłoniak Hodgkina to choroba 20-, 30-latków, ale większość chorych na chłoniaki ma ponad 60 lat. Chłoniaki są chorobami układu odpornościowego i dzielą się na te, które trwają latami i te agresywne - wyjaśniał Jurczak.

 

Pierwszym objawem często powiększone węzły chłonne

 

Jak tłumaczyła prof. Iwona Hus z Kliniki Hematologii Instytutu Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie, pierwszym objawem często są powiększone węzły chłonne. - To często pierwszy objaw. Trzeba pamiętać, że u większości ludzi nie będzie to spowodowane chorobą nowotworową, tylko infekcją. Jeśli powiększenie utrzymuje się, powinniśmy się zgłosić do lekarza - mówiła.

 

Jej zdaniem innymi objawami chłoniaka mogą być m.in. "ewidentne osłabienie, gorączka bez cech infekcji, wzmożone pocenie".

 

Nowa metoda ostatniej szansy

 

Jedną z nowych metod leczenia jest immunoterapia CAR-T stosowana w leczeniu tzw. chłoniaków rozlanych z dużych komórek B. Dla niektórych chorych jest to terapia ostatniej szansy, gdy po zastosowaniu różnych metod leczenia doszło u nich do nawrotu choroby. 

  

Jest to najbardziej zaawansowana i spersonalizowana technologia jaką stosuje się w leczeniu chorób hematoonkologicznych. Przygotowywana jest indywidualnie dla każdego pacjenta i ma ponownie zaktywizować jego układ immunologiczny do walki z komórkami nowotworowymi. Więcej przeczytasz tutaj.

 

Koszt nawet 350 tys. euro

 

Prof. Hus zwraca uwagę, że terapia CAR-T w przeciwieństwie np. do chemioterapii, czy innych terapii polegających na podawaniu leków przeciwnowotworowych, jest jednorazowa. Przyznaje, że jest to kosztowne leczenie. Jedynie za modyfikację limfocytów T ośrodki w Europie Zachodniej płacą od 300 do 350 tys. euro, a do tego dochodzą jeszcze koszty specjalistycznej opieki nad pacjentem. Jednak inne nowoczesne terapie wymagają stałego podawania leków nawet przez kilka lat, co w sumie czasami wychodzi drożej.

 

- Nie wiemy jeszcze, czy CAR-T zapewnia trwałe wyleczenie, bo jest jeszcze zbyt krótki okres obserwacji - podkreśla specjalistka. Metodę tę po raz pierwszy zastosowano w 2012 r. w Filadelfii w USA, w leczeniu opornej na terapie ostrej białaczki limfoblastycznej. Od tego czasu jest ona stosowana coraz częściej, choć wciąż jedynie u pojedynczych pacjentów. Z dotychczasowym badań wynika, że odpowiedź na leczenie uzyskuje się u zdecydowanej większości chorych.

 

- CAR-T to z całą pewnością terapia przełomowa, daje szanse chorym, dla których wcześniej nie było żadnej skutecznej opcji leczenia – podkreśla prof. Hus.

jm/grz/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze