"Jeśli użyto dronów, to potępiamy". Kreml o ataku na rafinerie ropy naftowej

Świat
"Jeśli użyto dronów, to potępiamy". Kreml o ataku na rafinerie ropy naftowej
PAP/EPA/SHAMIL ZHUMATOV / POOL

Kreml stanowczo potępia to, co się wydarzyło w rafineriach ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej, jeśli rzeczywiście zostały one zaatakowane z użyciem dronów - oświadczył w niedzielę rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow.

- Jeśli przyczyną tego, co się wydarzyło, rzeczywiście był atak dronów, to stanowczo to potępiamy. Uważamy, że takie działania mogą niekorzystnie wpłynąć na stabilność na rynkach energetycznych - powiedział Pieskow, cytowany przez agencję TASS.

 

Rzecznik Kremla przekazał też, że Arabia Saudyjska nie zwracała się do Rosji o jakąkolwiek pomoc po ataku na obiekty w sercu swojego przemysłu naftowego. - Nie jest jasne, czy potrzebują pomocy. Raczej nie. Mają wszystko, co niezbędne - oznajmił Pieskow.

 

Dwie instalacje naftowe w mieście Bukajk (Abqaiq) i Churajs (Khurais) na wschodzie Arabii Saudyjskiej stały się w sobotę celem ataków dronów; doszło do dwóch pożarów, które opanowano, ale produkcja i eksport saudyjskiej ropy ucierpiały.

 

5,7 mln baryłek ropy dziennie

 

Saudyjski książę Muhammad ibn Salman poinformował, że ataki spowodowały czasowe wstrzymanie działalności tych dwóch zakładów. Saudyjskie ministerstwo energii oszacowało, że wstrzymana została produkcja 5,7 mln baryłek ropy dziennie, czyli ok. 50 proc. całkowitej produkcji Aramco, co stanowi 5 proc. globalnej podaży tego surowca.

 

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo oskarżył Iran o ten "bezprecedensowy atak na globalne dostawy energii". Jak podkreślił, nie ma wyraźnych dowodów na to, że atak nadszedł z Jemenu, gdzie koalicja pod przywództwem Arabii Saudyjskiej walczy od ponad czterech lat z szyickim ruchem Huti. To właśnie ten ruch wziął na siebie odpowiedzialność za sobotnie wydarzenia.

msl/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze