"Dlaczego znamy rozkład pobytu Magdy Żuk poza jednym: z kim znalazła się na otwartym morzu?"

Polska

- Najdziwniejsze jest to, że jej telefon został wyczyszczony i dopiero niemieckiemu informatykowi udało się odzyskać te dane - mówił o sprawie Magdaleny Żuk w programie "Interwencja Extra" detektyw Marcin Popowski. - Dlaczego bardzo dokładnie znamy rozkład jej pobytu w Egipcie, poza tym jednym szczegółem: z kim, dlaczego i na jak długo znalazła się na otwartym morzu? - zastanawiał się.

Dziennikarzom "Interwencji" udało się ustalić, że telefon Żuk pierwszego dnia jej pobytu w Egipcie logował się aż 20 km od brzegu, co oznaczałoby, że trafiła na łódź lub jacht.

 

- Pytanie, komu zależało na tym, żeby większość rzeczy została wyczyszczona z jej telefonu? - pytał detektyw.


Z badań toksykologicznych, do których dotarli dziennikarze "Interwencji" wynika, że we krwi kobiety wykryto narkotyki z grupy Khat. - To są narkotyki naturalne, to roślina, którą się żuje. To stymulant, przyrównuje się jej działanie do amfetaminy, ale w postaci organicznej nie jest możliwe osiągnięcie takiego euforycznego stanu, bo organizm na bieżąco redukuje zawartość - tłumaczył Popowski.


Jego zdaniem, narkotyk podany Magdalenie Żuk "to mógł być syntetyk, bądź wyodrębniona substancja czynna". - To mogło spowodować tego typu zachowania - dodał.

 

"Narkotyki mogły ją pobudzić"


Na pytanie prowadzącego Michała Steli, czy Żuk mogła paść ofiarą przemocy seksualnej, Popowski odpowiedział "oczywiście, pomimo sprzecznych informacji".

 

- Oficjalne stanowisko prokuratury jest takie, że nie została zgwałcona. Oględziny wykonano w Polsce po prawie trzech tygodniach i mogło dojść do zatarcia pewnych śladów. Chodzi też o formę gwałtu, bo to, że być może nie została zgwałcona brutalnie i z uszkodzeniem ciała, to nie znaczy, że nie podano jej jakichś stymulantów, które nie miały zadziałać jak pigułka gwałtu, ale miały ją pobudzić, np. do jakichś zabaw seksualnych - tłumaczył detektyw.


Jak podkreślił, "w krajach tego typu taki narkotyk jest bardzo często spożywany, tak jak w naszej kulturze tzw. pierwszy szot".

 

"Musimy przestrzec młode dziewczyny"


Podobnego zdania jest Agnieszka Balla, psycholog. - Parafilie seksualne (zaburzenie preferencji seksualnych - red.) mogą być w kulturze arabskiej dopuszczane. To kraj, w którym seksualność jest inaczej rozumiana niż w naszej kulturze. To, co tam mogło spotkać Magdaleną Żuk, mogło być dla niej przerażające, a niekoniecznie musiało takie być dla osób, które mogły ją wykorzystać - stwierdziła.


Jak dodała, "musimy przestrzec młode dziewczyny przed samotnymi wyjazdami".


Na pytanie o to, czy można mieć zaufanie do służb obcych krajów, Popowski odpowiedział: "w wielu przypadkach to zaufanie jest podważane". - Ale ciężko spodziewać się, że jeden konsul, ambasador czy kilku pracowników ambasady w kraju, do którego przylatuje kilka samolotów czarterowych z Polski w różnych od siebie odległościach turystycznych będzie do dyspozycji - zauważył detektyw. 

prz/ Interwencja Extra

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze