Wsie odcięte od wody. Od 4 lat

Polska

Cztery wsie od czterech lat bez bieżącej wody - to smutna rzeczywistość części mieszkańców gminy Koniecpol na Śląsku. Woda w studniach wyschła, a obiecany wodociąg nie dotarł, bo włodarzom zabrakło pieniędzy. Ludzie nie mają w czym się myć, zmywać, prać i czym napoić zwierząt. Sytuację próbują ratować strażacy dowożąc wodę do gospodarstw. Materiał "Interwencji".

40-letnia Małgorzata Starczewska mieszka we wsi Kuźnica Wąsowska w województwie śląskim. Kobieta - podobnie jak inni mieszkańcy wsi - czuje się poszkodowana przez władze gminy. Jest jednym z ponad 400 mieszkańców, którzy od lat nie mają wody. I nic nie wskazuje na to, że problem szybko zostanie rozwiązany.


- Straciliśmy wodę, bo opadł poziom w rzece Pilicy, w starym korycie. I w studniach właśnie zaczęła opadać ta woda. Zdaje sobie pan sprawę, żeby nie mieć w czym naczyń umyć, albo siebie umyć, albo prania zrobić. Straż dowozi. Wystarcza na dwa, trzy dni - mówi Małgorzata Starczewska.


- Wodę dostarczamy już ponad 4 lata. I problem ten zamiast być mniejszy, to się jeszcze nasila z tego względu, że nawet te studnie, które mieszkańcom służyły, już wyschły całkowicie. Dlatego jest problem zarówno wody pitnej, jak i wody gospodarskiej – tłumaczy Jarosław Duś z OSP w Starym Koniecpolu.


"Ten, co projektował tamę, powinien siedzieć w więzieniu"


Od 4 lat mieszkańcy czterech wsi w gminie Koniecpol nie mają bieżącej wody. Cierpią na tym nie tylko ludzie, ale także zwierzęta, których hodowla w wielu przypadkach jest zagrożona. Sami mieszkańcy tracą już nadzieję, że kiedykolwiek będą mogli godnie żyć, a woda nie będzie u nich rarytasem.


- Każdy z tymi bańkami biega i wygląda tej straży: czy przywiozą, czy nie – opowiada Krystyna Jakubowska, mieszkanka Wąsoczy.


- 20, 30 czy 40 krów mają gospodarze. I nie ma tych krów gdzie napoić. Ten, który zaprojektował tę tamę u nas, to powinien siedzieć w więzieniu. Tak zaprojektowali, że woda powinna tu iść, a nie idzie nic - mówi Janusz Pośpiech, sołtys Łysakowa.


- Gmina słabo rządzi, mi się wydaję. Przecież rok czy pół roku, to każdy rozumie, ale cztery lata wozić wodę - to jest bez sensu - ocenia Mieczysław Samek, mieszkaniec Kuźnicy Wąsowskiej.


"Nie mamy funduszy"


Problem braku wody dziwi tym bardziej, że gmina Koniecpol kilka lat temu rozpoczęła budowę gminnego wodociągu. Niestety, nie wszystkie wsie zostały nim objęte. Dziś urzędnicy tłumaczą, że w trakcie realizacji inwestycji zabrakło im pieniędzy. Prace zostały wstrzymane. Mieszkańcy mają żal do władz gminy.


- Wybudowaliśmy dwa etapy wodociągów, to jest łącznie 30 kilometrów. Ale zabrakło tego trzeciego etapu, o który teraz mieszkańcom chodzi. Cztery miejscowości zostały odcięte od wody, żyją nie na miarę XXI wieku. To jest prawda. Zrobiliśmy dokumentację, mamy pozwolenie na budowę, niemniej jednak nie mamy funduszy, by sami wybudować ten wodociąg - tłumaczy Ryszard Suliga, burmistrz Koniecpola.


Niedawno pojawił się cień szansy na rozwiązanie patowej sytuacji. Podczas interwencji dziennikarzy burmistrz Koniecpola zadeklarował, że wodociąg zostanie niebawem dokończony. To nie uspokoiło mieszkańców, którzy zamiast obietnicy, liczą na działania.


- Mamy nadzieję, że w tym roku nastąpi rozpoczęcie procedury, czyli przetarg na budowę wodociągu - mówi burmistrz Suliga.

Interwencja

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze