Żubry, Puszcza Białowieska i fabryka pelletu. Spór o inwestycję

Polska
Żubry, Puszcza Białowieska i fabryka pelletu. Spór o inwestycję
"Dom na Wschodzie"

"Na pięknej łące przed naszym domem, gdzie wielu naszych gości obserwuje żubry, inwestor postanowił zbudować fabrykę pelletu" - alarmują właściciele agroturystyk, znajdujących się przy Puszczy Białowieskiej. Inwestycja ma stanąć na prywatnej działce niedaleko Siemianówki (Podlasie). Przedsiębiorca dostał pozwolenie od gminy. Zapewnia, że nie będzie uciążliwy.

- Mieszkamy na zupełnym odludziu. Znaleźliśmy miejsce niezwykłe, które jest ostoją dzikich zwierząt - mówi polsatnews.pl Joanna Jacel, właścicielka agroturystyki przy Puszczy Białowieskiej.

 

Hala produkcyjna i magazynowa ma powstać kilometr od jej domu. - Gdy się o tym dowiedziała, byłam w szoku - wyznaje.

 

Właściciele agroturystyk znajdujących się w pobliżu planowanej inwestycji obawiają się, że tiry dojeżdżające do zakładu zakłócą spokój i ciszę w tej ostoi dzikich zwierząt. Połączyli siły i stworzyli petycję pod hasłem "Nie dla fabryki w Puszczy Białowieskiej!", którą podpisało 9,5 tys. osób. Chcą doprowadzić do zablokowania inwestycji.

 

 

 

"Niestety szczęście nie trwa wiecznie. Na pięknej łące przed naszym domem, tam gdzie wielu naszych gości obserwuje żubry, inwestor z Augustowa (Białegostoku - red.) postanowił zbudować fabrykę pelletu. Nie ukrywamy, że przyszłość nasza, naszych dzieci i naszego miejsca wisi na włosku" – napisali w mediach społecznościowych właściciele agroturystyki.

 

"Gmina kompletnie nie docenia wartości przyrodniczej Puszczy Białowieskiej"

 

Na razie inwestycja jest tylko "na papierze".

 

"Inwestor nie uzyskał jeszcze ze starostwa pozwolenia na budowę, ale ma zielone światło ze strony gminy - informuje "Współczesna".

 

- Pozytywną decyzję o warunkach zabudowy wydaliśmy w oparciu o wymagane prawem opinie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i sanepidu - zaznacza Jarosław Gołubowski, wójt gminy Narewka, cytowany przez gazetę.

 

- Jeżeli fabryka powstanie, będzie to nas bezpośrednio dotyczyć, bo znajdować się będzie kilometr w linii prostej od nas. To jest miejsce pośród lasu, taka otwarta łąka - wyjaśnia Jacel.

 

- Gmina kompletnie nie docenia wartości przyrodniczej Puszczy Białowieskiej i okolic, a woli wspierać przemysł i widzi rozwój, w tym, co może zniszczyć puszczański region - dodaje.

 

"Petycja zawiera nieprawdziwe informacje"

 

Inwestor Mariusz Żukowski podkreśla, że "jego inwestycja nie jest zlokalizowana w Puszczy Białowieskiej". - Inwestycja nie wpłynie na Obszar Natura 2000. Zakład spełnia wymogi obszaru krajobrazu chronionego, a hala produkcyjna będzie wytłumiona - wyjaśnia w rozmowie z polsatnews.pl.

 

- To się nie będzie działo w puszczy. Gdyby to było w puszczy, nie forsował bym tego. Rzeczywiście żubry na tych łąkach są dokarmiane, ale po drugiej części drogi - mówi Żukowski.

 

Dodaje, że  wybudowany przez niego zakład będzie zasilany energią odnawialną z wiatraka, który wybudował na tym terenie 5 lat temu. - Zawsze ktoś się znajdzie komu będzie to przeszkadzało - wyznaje.

 

O petycji przedsiębiorca mówi, że zawiera informacje nieprawdziwe, które trzeba zdementować. - Już sam tytuł petycji "Nie dla fabryki w  Puszczy Białowieskiej" jest fałszywy. Trzeba to podkreślić - wymienia.

 

Na podniesiony przez właścicieli agroturystyk argument, że do fabryki będą dojeżdżały tiry zakłócając życie zwierząt, odpowiada, że aktualnie do tych miejsc również dojeżdżają samochody osobowe, a tirów nie będzie wiele, bo zakład nie będzie duży. Wspomina też, że jedna z agroturystyk oddalana jest zaledwie o kilkaset metrów od uciążliwej linii kolejowej. - To nie prawda, że tu jest cisza i spokój, tam jest wiele terminali przeładunkowych - dodał.

 

"Miejsce jak z bajki"

 

"Dom na Wschodzie" powstał 6 lat temu. Od początku miejsce cieszyło się zainteresowaniem ze strony turystów. Już w pierwszym sezonie właściciele przyjmowali gości.

 

- Na początku modliłam się, aby ktokolwiek do nas przyjechał. Nagle się okazało, że to wypaliło, wybuchło! – opowiada o początkach działalności pani Jacel.

 

Wyjaśnia, że wraz z mężem szukała tego miejsca bardzo intensywnie. Przyjeżdżali na Podlasie i objeżdżali okoliczne miejscowości, pytając mieszkańców o ciekawe tereny. Udało się.

 

W zamieszczonym na Facebooku poście właściciele piszą: "tu urodziły się nasze dzieci i rosną w rytmie przyrody w miejscu jak z bajki. To miejsce nie jest rajem na ziemi, ale niewiele mu brakuje".

 

Aktualnie sprawa budowy zakładu pelletu jest w sądzie administracyjnym. Właściciele agroturystyk z regionu zaskarżyli wydane przez gminę warunki zabudowy. Inwestor się nie poddaje i zapowiada, że w dalszej kolejności będzie się starał o pozwolenie na budowę zakładu.

Anna Podlaska/ml/ polsatnews.pl, "Współczesna"

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze