Polska wygrała z KE spór ws. gazociągu Opal. "Wyrok ogranicza monopol Gazpromu"

Świat
Polska wygrała z KE spór ws. gazociągu Opal. "Wyrok ogranicza monopol Gazpromu"
wikimediacommons/malenki CC BY-SA 3.0

Polska wygrała spór z Komisją Europejską w sądzie UE w sprawie decyzji dotyczącej umożliwienia Gazpromowi większego wykorzystania gazociągu OPAL. "Decyzja ta została wydana z naruszeniem zasady solidarności energetycznej" - uzasadnili we wtorek sędziowie z Luksemburga.

Polska dyplomacja jest zadowolona z tego rozstrzygnięcia.

 

- To olbrzymi sukces. Ten wyrok jest trudny do przecenienia, dlatego że bierze pod uwagę przesłankę solidarności energetycznej. Co więcej, oznacza on ograniczenie przesyłania Nord Stream 1 - powiedział jeden z dyplomatów zajmujących się tą sprawą.

 

Chodzi o wydaną 28 października 2016 roku zgodę KE na większe wykorzystanie lądowej odnogi Nord Streamu, czyli biegnącego wzdłuż niemiecko-polskiej granicy gazociągu OPAL. Wcześniej Rosjanie wykorzystywali tylko połowę jego mocy, choć przez lata starali się go zmonopolizować.

 

Polski rząd, a także spółka zależna PGNiG złożyły do unijnego sądu pozwy przeciwko KE w sprawie decyzji dotyczącej rurociągu w grudniu 2018 roku. Warszawa argumentowała, że postanowienie KE jest niekorzystne dla bezpieczeństwa energetycznego Polski.

 

"Sąd stwierdził nieważność decyzji Komisji, zatwierdzającej zmianę systemu ustanawiającego wyłączenie w odniesieniu do korzystania z gazociągu OPAL" - czytamy w postanowieniu.

 

Morawiecki: budujemy bezpieczeństwo, suwerenność w oparciu o Baltic Pipe

 

Wyrok sądu UE spowodował, że Gazprom i Niemcy nie będą mogli używać rurociągu OPAL w 100 procentach w sposób monopolistyczny - powiedział we wtorek premier Mateusz Morawiecki, komentując wyrok sądu UE w sprawie gazociągu Opal.

 

Jak zaznaczył premier, to bardzo ważny i korzystny dla nas wyrok. "Wygraliśmy z Komisją Europejską spór fundamentalny o gazociąg Opal, który jest de facto przedłużeniem gazociągu Nord Stream 1, czyli zbudowanego już gazociągu między Rosją a Niemcami".

 

Dodał, że "budujemy bezpieczeństwo, suwerenność w oparciu o Baltic Pipe, czyli gazociąg bałtycki do Norwegii, który za parę lat będzie gotowy, o zwiększenie wydobycia krajowego, o rozbudowę terminala LNG w Świnoujściu i nowy terminal w Zatoce Gdańskiej (...)".

 

Wskazał, że to daje nam już bezprecedensowe bezpieczeństwo w porównaniu do tego sprzed kilku lat. - Ale my chcemy być jednocześnie dystrybutorem gazu i korzystać z tego na przyszłość, i w tym kierunku idziemy, dlatego monopolistyczna siła Gazpromu, która byłaby wzmocniona, gdyby nie dzisiejszy wyrok Trybunału, stanowił dla nas zagrożenie - dodał.

 

- Ten wyrok spowodował, że Gazprom i Niemcy nie będą mogli używać, tego idącego wzdłuż naszej zachodniej granicy, gazociągu Opal w 100 procentach w sposób monopolistyczny - podkreślił.

 

Według premiera "poddanie tego rurociągu regułom konkurencyjnym tworzy lepsze warunki do konkurowania z gazem rosyjskim i dużo lepsze warunki do zapewnienia pełnej suwerenności i bezpieczeństwa, ale też niższych kosztów gazu w Polsce za parę lat, jak będzie gazociąg bałtycki (Baltic Pipe)" - powiedział Morawiecki.

 

Dodał, że "już dziś koszty kupowania gazu znacząco spadły w porównaniu do cen, które musieliśmy płacić »z pistoletem przystawionym do głowy« przez wiadomo kogo, pod dyktatem cenowym naszego jedynego partnera, niegdyś - kilka lat temu".

 

Morawiecki wskazał, że "sytuacja się poprawia, a wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE jest dla nas korzystny".

 

- Wygraliśmy ten spór z Komisją Europejską, to bardzo dobra wiadomość - powiedział

 

Gazprom miał rezerwację 50 proc. przepustowości OPAL-u

 

Pod koniec grudnia 2016 roku unijny sąd zdecydował o wstrzymaniu wykonania decyzji KE do czasu zakończenia sporu sądowego. To była pierwsza wygrana Polski w tej sprawie, jednak po pół roku decyzja została zmieniona i od połowy 2017 r. Gazprom faktycznie w całości wykorzystywał OPAL.

 

Gazociąg ten, który został oddany do eksploatacji w 2011 r., ma przepustowość ok. 36,5 mld m sześciennych rocznie. Dla porównania polski terminal LNG w Szczecinie ma przepustowość 5 mld m sześciennych rocznie.

 

W 2009 roku OPAL-owi przyznano na 22 lata wyjątkowe traktowanie w ramach unijnego III pakietu energetycznego. Pakiet ten wymaga m.in. dostępu stron trzecich, w tym przypadku konkurentów Gazpromu, do infrastruktury przesyłu gazu w UE. Zgodnie z tym wyjątkiem Gazprom miał rezerwację 50 proc. przepustowości OPAL-u, ale rosyjski koncern mógł ją zwiększyć, wdrażając tzw. program uwalniania gazu (czyli oferowania części wolumenu, dokładnie 3 mld m sześciennych, na rynek).

 

Gazprom nie spełnił jednak nigdy warunków z decyzji KE z 2009 roku - nie uruchomił programu uwalniania gazu, uznając, że byłoby to nieopłacalne. Ostatecznie monopolista został tylko z 50 proc. przepustowości. Tak było aż do 2016 r., gdy Bundesnetzagentur, czyli niemiecki organ regulacyjny, przekazał Komisji swój zamiar zmiany (na wniosek Gazpromu) niektórych postanowień wyłączenia przyznanego w 2009 r.

 

Komisja się zgodziła, co w uproszczeniu oznaczało, że do 2033 roku Rosjanie mogliby wykorzystywać do 100 proc. przepustowości OPAL-u (80 proc. a priori oraz 20 proc. w ramach aukcji). Polska - uznając, że decyzja ta narusza m.in. zasadę bezpieczeństwa energetycznego oraz solidarności energetycznej - wniosła do Luksemburga o stwierdzenie jej nieważności.

 

Sędziowie przyznali rację tej argumentacji. Sąd UE zastrzegł, że stosowanie zasady solidarności energetycznej nie oznacza, iż polityka Unii w dziedzinie energetyki nie może w żadnym wypadku mieć negatywnych skutków dla interesów energetycznych jednego z unijnych państw. Niemniej jednak, jak stwierdził, instytucje Unii i państwa członkowskie są zobowiązane uwzględniać zarówno interesy Unii, jak i interesy poszczególnych państw członkowskich oraz je "wyważać w przypadku sprzeczności".

 

Dlatego - zdaniem Sądu UE - przy wydawaniu decyzji z 2016 r. na Komisji Europejskiej ciążył obowiązek dokonania oceny, czy zaproponowana zmiana warunków korzystania z gazociągu OPAL może naruszyć interesy innych państw członkowskich w dziedzinie energetyki. Uznał, że tak się nie stało - z decyzji tej nie wynika, iż KE przeprowadziła badania skutków zmiany warunków korzystania z gazociągu OPAL dla bezpieczeństwa dostaw w Polsce, a jedynie dla bezpieczeństwa dostaw w Unii.

 

Teoretycznie KE może złożyć odwołanie od orzeczenia Sądu, do Trybunału Sprawiedliwości, ale musi być ono ograniczone tylko do kwestii prawnych. Może zostać wniesione w terminie dwóch miesięcy i 10 dni od dnia zawiadomienia o tym orzeczeniu.

 

Utrzymane jest bezpieczeństwo energetyczne nie tylko Polski, ale także Ukrainy

 

- Gazociąg Opal jest przedłużeniem Nord Stream na terytorium Unii Europejskiej. Komisja Europejska wydała decyzję przyznająca Gazpromowi pełną przepustowość na tym gazociągu. Ta decyzja została zaskarżona przez Polskę, przy wsparciu Litwy i Łotwy. Sąd Europejski przyznał nam rację i ta decyzja Komisji Europejskiej została uchylona. Dzięki temu utrzymane jest bezpieczeństwo energetyczne nie tylko Polski, ale także Ukrainy, której gazociąg mógłby być wyłączony w sytuacji pełnego objęcia Opalu przez Gazprom. Jest to słuszna decyzja Sądu Europejskiego - powiedział w nagraniu zamieszczonym na Twitterze minister energii Krzysztof Tchórzewski.

 

 

- Cieszymy się, że sąd europejski rozstrzygnął tę sprawę w ten sposób. Utrzymuje to na dosyć wysokim poziomie nasze bezpieczeństwo energetyczne i Ukrainy, ale także Litwy, Łotwy i Estonii. To jest bardzo ważna decyzja sądu europejskiego, która rozstrzyga na korzyść interesów państw europejskich - powiedział we wtorek dziennikarzom szef resortu energii.

 

Tchórzewski argumentował, że wcześniejsza decyzja Komisji Europejskiej na rzecz Gazpromu była niekorzystna zarówno dla Polski, jak i Ukrainy oraz całej UE.

 

- Ta decyzja zarówno dla UE była niekorzystna, ale także szczególnie jeśli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne była niekorzystna dla Polski i Ukrainy, ponieważ umożliwiała w takiej sytuacji całkowite wyłączenie gazociągu ukraińskiego, więc stawiała bezpieczeństwo energetyczne i Ukrainy, ale także Polski pod dużym znakiem zapytania - ocenił.

 

Wyrok ukróca monopol Gazpromu w Europie

 

– Korzystny dla Polski wyrok Sądu Unii Europejskiej to kolejne, po uchwaleniu dyrektywy gazowej wydarzenie, które ukróca monopol Gazpromu w Europie. To lekcja dla tych, którzy sądzą, że mogą działać na europejskim rynku energetycznym, bez przestrzegania jego zasad – skomentował Minister Energii Krzysztof Tchórzewski.

 

Gazociąg OPAL (o rocznej przepustowości 36 mld metrów sześciennych gazu) stanowi lądowe przedłużenie gazociągu Nord Stream I na terytorium Niemiec, wzdłuż naszej zachodniej granicy. Umożliwia on rozpływ gazu w kierunku południowym, sięgając do granicy z Czechami. W 2009 r. operator tego gazociągu uzyskał od niemieckiego regulatora (BNetzA) wyłączenie spod działania zasady dostępu stron trzecich (TPA) do wysokości 50%, a 28 października 2016 r. Komisja Europejska zmieniła uprzednią decyzję umożliwiając spółce Gazprom oraz podmiotom powiązanym z tą spółką na korzystanie nawet ze 100% przepustowości gazociągu OPAL.

 

Rząd Polski, nie chcąc dopuścić do wzmocnienia dominującej pozycji Gazpromu na rynku dostaw gazu, szczególnie w Europie Środkowej i Wschodniej, 16 grudnia 2016 r. złożył do Sądu Unii Europejskiej skargę na decyzję KE, żądając jej uchylenia. Polskę w postępowaniu poparło dwóch interwenientów: Litwa i Łotwa, a po stronie Komisji interweniowały Niemcy.

 

Gazprom będzie musiał zmniejszyć wykorzystanie Nord Stream

 

– Decyzja Sądu UE jest dowodem na zasadność polskich zarzutów i skuteczność polskiej administracji. Jestem wdzięczny zespołowi Ministra Spraw Zagranicznych i Ministra Energii, którzy reprezentowali racje Rzeczypospolitej Polskiej w Sądzie. Cieszę się, że racje Polski w tak ważnej instytucji europejskiej są dobrze słyszane - powiedział Tchórzewski.

 

Minister wyraził też uznanie dla rządów Litwy i Łotwy, które poparły nasze zarzuty i współpracowały z nami, stając w obronie solidarności energetycznej i przestrzegania prawa UE.

 

Wyrok Sądu UE ma ogromne znaczenie w perspektywie zbliżającego się zakończenia umowy tranzytowej rosyjskiego gazu przez Ukrainę. Ze względu na ograniczoną możliwość wykorzystania gazociągu OPAL Gazprom będzie musiał zmniejszyć wykorzystanie Nord Stream, przez co zapewne nie będzie mógł całkowicie zrezygnować z tranzytu gazu przez Ukrainę i zmuszony będzie do kontynuowania negocjacji trójstronnych z Komisją i Ukrainą.

 

- Wygrana Polski w tej sprawie zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia poważnego kryzysu gazowego na Ukrainie, który mógłby uderzyć też w inne państwa regionu, w tym w Polskę – skonkludował Tchórzewski.

 

Rosyjski ekspert krytykuje decyzję ws. gazociągu

 

Griwacz, ekspert Fundacji Narodowego Bezpieczeństwa Energetycznego i znany komentator spraw energetycznych, w wypowiedzi dla rosyjskojęzycznej redakcji telewizji RT ocenił, że OPAL "zaspokaja potrzeby europejskich konsumentów" i skutkiem decyzji Sądu UE może być "co najmniej wzrost cen".

 

Argumenty Sądu UE ekspert określił jako "kazuistyczne".

 

- Gazociąg działa w nowym trybie faktycznie już przez trzy lata. Nie wywarł żadnych negatywnych skutków, jesli chodzi o bezpieczeństwo zaopatrzenia Polski w gaz - powiedział Griwacz.

 

Wielojęzyczna RT (dawniej Russia Today) to finansowana przez państwo stacja telewizyjna specjalizująca się w informacjach dla zagranicy. RT jest bardzo krytycznie oceniana przez rządy zachodnie, traktowana jako telewizja propagandowa i oskarżana o działania dezinformacyjne.

 

"Skończy się dyskryminacja"

 

 

- Wyrok Sądu Unii Europejskiej w sprawie gazociągu OPAL może okazać się precedensowy dla całej sieci w Europie - uważa z kolei czeski ekspert od rynku gazu w Europie Vratislav Ludvik. 

 

Ludvik sprawami gazu zajmuje się od 1973 roku. Pracował m.in. na różnych stanowiskach w ministerstwie przemysłu i gospodarki, w latach 1992-1993 był wiceministrem gospodarki i geologii, a także reprezentował Czechy w Komisji Gospodarczej ONZ w Genewie.

 

Powiedział, że zasada solidarności, na którą powołał się Trybunał w Luksemburgu odnosi się do oddzielenia sprzedaży gazu od jego transportu.

 

- Jeżeli macie gaz do dyspozycji w jakimkolwiek miejscu, to macie prawo przetransportować go za jakąś cenę do odbiorcy poprzez dowolny gazociąg i to prawo ma każdy – podkreślił Ludvik. Dodał, że w gazociągu OPAL Gazprom taką możliwość blokował. Ponadto według eksperta, takie same możliwości blokowania istnieją wobec gazociągu Jamał prowadzącego z Białorusi, przez Polskę do Niemiec.

 

Portale informacyjne pisząc o wyroku, podkreślały, że opowiedział się on po stronie Polski. Przypomniały też, że Republika Czeska większość gazu importuje z Rosji. Rosyjski gaz dociera do Czech poprzez gazociąg Gazela związany z gazociągiem OPAL. Wykorzystywane są dwie inne trasy – przez Białoruś, Polskę i Niemcy, i druga, która kiedyś dominowała – przez Ukrainę i Słowację.

 

Czeski ekspert podkreślił, że po wyroku Sądu UE rosyjski gaz będzie miał identyczne warunki tranzytu, sprzedaży jak surowiec pochodzący z każdego innego państwa.

 

- Rosyjski handlarz gazem będzie na tym samym poziomie jak każdy inny, kto handluje gazem. Skończy się dyskryminacja lub - inaczej mówiąc - nadmierne uprzywilejowanie jednej strony – powiedział w rozmowie Ludvik.

dc/ml/las/pgo/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze