Sąd nie zakończył odczytywania wyroku ws. Amber Gold. Pozostało niespełna 11 tomów akt

Polska

Ze względu na wątpliwości co do interpretacji przepisów pozwalających na skrócenie procedur, Sąd Okręgowy w Gdańsku nie odczytał w poniedziałek końcowego fragmentu wyroku ws. afery Amber Gold. Odczytywanie akt w tym procesie trwa od 20 maja. - Pozostało niespełna 11 z 60 tomów - przekazała sędzia Lidia Jedynak.

Ogłaszając wyrok, trzeba m.in. odczytać nazwiska wszystkich pokrzywdzonych osób, oraz to, ile pieniędzy stracili. Oszukanych przez Amber Gold według aktu oskarżenia jest ok. 18,5 tysiąca. 

 

Jeszcze na początku sierpnia sądowi zostało do odczytania 19 z 60 tomów akt. Jak poinformował w czwartek obrońca Marcina P. Michał Komorowski, w ostatnich dniach weszły jednak w życie przepisy, które pozwalają sądowi odstąpić od tej czasochłonnej procedury i przyspieszyć ogłoszenie wyroku. Miało to nastąpić w poniedziałek.

 

- Kierując się dbałością o dobro toczącego się postępowania, nie chcąc narażać tego postępowania na ryzyko prowadzenia od początku, sąd podejmuje decyzję o kontynuowaniu ogłaszania wyroku w sposób dotychczasowy - powiedziała w poniedziałek sędzia Lidia Jedynak.

 

Do oczytania pozostało "niespełna 11 tomów akt".

 

W pierwszej części odczytywania wyroku w maju sąd uznał, że oskarżeni Marcin P. i jego żona Katarzyna P. są winni głównego zarzutu tj. oszustwa.

 

  

 

"Strony umieją czytać"

 

O tę sprawę podczas konferencji prasowej ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro zapytała reporterka "Wydarzeń" Agnieszka Milczarz.

 

- Przygotowane w ministerstwie sprawiedliwości zmiany w procedurze karnej służą temu, by tego rodzaju patologie, które zostały ujawnione m.in. przy okazji afery Amber Gold, nie działy się, więc żeby sąd nie musiał przez wiele dni odczytywać wyroku, tylko żeby ta sprawa mogła być zakomunikowana w ciągu jednego dnia na jednej rozprawie, bo przecież strony umieją czytać i mogą się same z wyrokiem zapoznać - odpowiedział Ziobro.

 

Jak podkreślił, "dlatego zmieniliśmy przepisy kodeksu postępowania karnego, by tego rodzaju absurdalne sytuacje nie miały miejsca".

 

Dodał także, że do sprawy konkretniej będzie mógł się odnieść, kiedy zapozna się dokładnie ze stanowiskiem zajętym przez sąd.

 

  

 

Akt oskarżenia liczy prawie 9 tys. stron

 

Marcinowi P. postawiono ogółem cztery, a Katarzynie P. dziesięć zarzutów.

 

Przygotowany przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi, liczący prawie 9 tys. stron, akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął do gdańskiego sądu pod koniec czerwca 2015 r. Według prokuratury, Marcin P. i jego żona Katarzyna P. w latach 2009-12 w ramach tzw. piramidy finansowej oszukali w sumie ponad 18 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

 

Oskarżenie dotyczyło także prowadzenia działalności parabankowej i prania brudnych pieniędzy.

 

Według prokuratury Katarzyna P. i Marcin P. działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i uczynili sobie z tej działalności stałe źródło dochodu.

 

Proces w ich sprawie ruszył przed Sądem Okręgowym w Gdańsku w marcu 2016 r.

 

W drugiej połowie kwietnia br. przed sądem rozpoczęły się mowy kończące proces. Jako pierwsi głos zabrali prokuratorzy, którzy wnieśli o kary 25 lat więzienia dla każdego z oskarżonych. Obrońcy Marcina P. i Katarzyny P. wnieśli o ich uniewinnienie.

 

Klienci bez pieniędzy

 

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - od 6 proc. do nawet 16,5 proc. w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia 2012 r. firma ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy ani odsetek od nich.

 

Katarzyna P. i Marcin P. pieniądze pozyskane z lokat wydawali na rozmaite cele - m.in. na finansowanie linii lotniczych OLT Express (nieistniejący już przewoźnik, w którym głównym inwestorem była Amber Gold) przeznaczono prawie 300 mln zł. Część dochodów szła też na wynagrodzenia. Ustalono, że z tego tytułu oskarżeni wypłacili sobie 18,8 mln zł.

 

Marcin P. przebywa w areszcie od sierpnia 2012 r., Katarzyna P. została aresztowana w połowie kwietnia 2013 r. Przebywając w więzieniu kobieta zaszła w ciążę i została matką: ojcem był jeden z funkcjonariuszy Służby Więziennej.

zdr/prz/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze