Studenci z Izraela zaatakowani w Warszawie przez obcokrajowców. Jeden z nich stracił przytomność

Polska
Studenci z Izraela zaatakowani w Warszawie przez obcokrajowców. Jeden z nich stracił przytomność
Fot. Pixabay/PublicDomainPictures

Przed jednym z warszawskich klubów kilku studentów z Izraela zostało pobitych. Napastnicy mieli się wcześniej upewnić, czy mężczyźni są Żydami. Jeden z nich miał krzyczeć, że jest Palestyńczykiem. "MSZ zdecydowanie potępia akty agresji popełniane przez i wobec cudzoziemców w Polsce" - napisano na Twitterze ministerstwa.

O zdarzeniu poinformował brat bliźniak jednego z poszkodowanych, który w swoim poście zamieszczonym na Facebooku oskarża polskich świadków zdarzenia. "Żaden z setek polskich ślepców, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, nie przyszedł z pomocą, żaden z Polaków nie wezwał policji" - napisał. 

 

Poszkodowany Izraelczyk jest studentem prawa, który przyjechał do Polski na wymianę studencką. Według "The Jerusalem Post" przyznał, że jego opiekunowie ze Szkoły Głównej Handlowej, uczelni która zorganizowała wymianę studentów, byli po zdarzeniu "niezwykle pomocni".

 

Na ulicy Twardej w centrum Warszawy, w sobotę około 4. nad ranem przed wejściem do jednego z nocnych klubów poszkodowani studenci mieli zostać zapytani przez trzech mężczyzn czy są Izraelczykami. Po twierdzącej odpowiedzi zostali zaatakowani.

 

 

Według policji jeden z atakujących miał być szczególnie agresywny, krzyczał, że jest Palestyńczykiem i "pie*** Izrael". Według jednego z poszkodowanych, napastnicy mieli ze sobą kastet.

 

"The Jerusalem Post" podaje, że grupa napastników pochodzi z Kataru, mimo że krzyczeli hasła wspierające Palestynę takie jak: "uwolnić Palestynę" czy "uwolnić Strefę Gazy".

 

"Nie dlatego, że naśmiewał się z nich. Nie dlatego, że się na nich spojrzał. Nie dlatego, że się pokłócili. Arabowie zaczęli bić go i jego przyjaciół tylko dlatego, że byli Żydami" – napisał o ataku brat poszkodowanego dodając, że napad przerwały dopiero "krzyki dziewczyn" obserwujących zdarzenie.

 

Do sprawy odniosło się polskie MSZ

 

"MSZ zdecydowanie potępia akty agresji popełniane przez i wobec cudzoziemców w Polsce. Sprawa pobicia obywateli Izraela przez cudzoziemców na terytorium Polski jest wyjaśniana przez policję. Stanowczo sprzeciwiamy się wszelkim formom przemocy!" - napisało MSZ w niedzielę na Twitterze.

 

Na sprawę zareagował również polski ambasador w Izraelu Marek Magierowski. "Ohydny akt barbarzyństwa. Nie ma uzasadnienia dla przemocy. Wierzę, że sprawcy zostaną wkrótce aresztowani. Życzę Yotam i innym szybkiego powrotu do zdrowia" - napisał na Twitterze.

 

Jak podał "Jerusalem Post" Izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wie o zdarzeniu. Zajmuje się nim także konsul Izraela w Warszawie.

dc/msl/ rp.pl, news1.news, The Jerusalem Post, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze