Szkoła bez uczniów na Podlasiu. Jej utrzymanie będzie kosztowało ponad milion złotych

Polska

Ponad milion złotych będzie kosztowało podlaską gminę Giby utrzymanie... pustej szkoły. Pierwotnie w szkole podstawowej miało się uczyć kilkoro uczniów, ale rodzice przepisali swoje dzieci do innych placówek. Pozostali jednak nauczyciele, którym trzeba wypłacać pensje i budynek, który trzeba utrzymać.

W niektórych szkołach lekcje kończą się bardzo późno, ale w podstawówce w Karolinie (woj. podlaskie) zajęcia nie kończą się wcale, bo do placówki nie chodzi żaden uczeń.

 

Rodzice zabrali wszystkie dzieci

 

Już w poprzednich latach uczniów w szkole było niewielu. Podobnie miało być w tym roku - jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego wydawało się, że kilkoro uczniów będzie uczęszczać do szkoły.

 

Jednak niemal w ostatniej chwili rodzice zdecydowali przenieść swoje dzieci do większych szkół w okolicy.

 

W związku z tym na rozpoczęciu nowego roku szkolnego nie pojawił się żaden uczeń.

 

Ze względu na niewielką liczbę dzieci i duże koszty utrzymania szkoły, gmina już wcześniej chciała ją zlikwidować. Nie zgodziło się na to Kuratorium Oświaty w Białymstoku. 

 

Urzędnicy twierdzą, że rodzice bardzo chcieli, żeby szkoła istniała dalej. Zdaniem kuratorium wysłali nawet list z zapewnieniem, że będą posyłać swoje dzieci właśnie do szkoły w Karolinie.

 

"Życie pokazało, że mieliśmy rację"

 

Innego zdania jest wójt gminy Giby, który w rozmowie z Polsat News twierdzi, że ktoś wprowadził kuratorium w błąd.

 

- Jakaś manipulacja była na pewno - powiedział Robert Bagiński. - Na początku 2019 roku wystąpiliśmy do kuratorium oświaty o likwidację tej placówki. Nie dostaliśmy zgody, bo stwierdzono, że my, jako organ prowadzący, się mylimy. Życie pokazało jednak, że mieliśmy rację i rodzice zaczęli systematycznie zabierać dzieci ze szkoły - dodał wójt.

 

Teraz na likwidację szkoły jest już jednak za późno. Zgodnie z prawem można to zrobić w poprzednim roku szkolnym, co najmniej pół roku przed rzeczywistą likwidacją.

 

W budynku istnieje wprawdzie oddział przedszkolny, ale chodzi do niego tylko siedmioro dzieci. Dlatego gmina musi teraz utrzymywać cały, niemal pusty, budynek. 

 

Wójt twierdzi, że w skali roku jest to koszt ponad 1 miliona złotych. To nie tylko koszty utrzymania budynku, ale również pensje dla kadry pedagogicznej. W szkole zatrudnionych jest 13 nauczycieli. Nie można ich jednak zwolnić.  

 

Szukając oszczędności gmina podpisała z nauczycielami porozumienie, na mocy którego dostaną pensję tylko za 9, a nie za 12 miesięcy.

 

Wójt zapowiada, że w przyszłym roku podejmie kolejną próbę zamknięcia szkoły.

dk/hlk/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze