Niebezpieczne chemikalia w magazynach tuż przy szkole. Rodzice protestują, a dzieci ćwiczą ewakuację

Polska

Władze gminy w Borkowicach zdecydowały o zamknięciu dwóch sal lekcyjnych z powodu składowiska z wybuchowymi i rakotwórczymi odpadami znajdującego się tuż obok szkoły. Rodzice dzieci protestują, a władze szkoły i gminy proszą o pomoc w utylizacji odpadów. Za kilka dni rusza proces oskarżonych o założenie nielegalnego składowiska.

Uczniowie ze Szkoły Podstawowej w Borkowicach (woj. mazowieckie) nowy rok szkolny rozpoczęli bez dwóch sal lekcyjnych. O tym, aby nie dopuścić ich do użytku zdecydowały władze gminy. Powodem zamknięcia sal jest fakt, że znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie sześciu magazynów wypełnionych beczkami z toksycznymi odpadami składowanymi w zbiornikach.

 

Marcin Włodarczyk ze Społecznego Komitetu Obrony Mieszkańców Borkowic powiedział, że magazyny zawierają bardzo wiele niebezpiecznych, wybuchowych i rakotwórczych związków, których obecność w szkole wykazały badania Sanepidu. Największe zostało zanotowane w dwóch zamkniętych salach.

 

W czerwcu tego roku dzieci były ewakuowane ze szkoły o czym pisaliśmy w polsatnews.pl, mieszkańcy mieli wtedy nadzieję, że do września uda się wywieźć wszystkie odpady. 

 

Protest rodziców zaniepokojonych niebezpieczną szkołą

 

We wtorek protestowali rodzice dzieci ponieważ nie udało się rozwiązać problemu, a dzieci powróciły do zagrożonego budynku.

 

- Przy dzisiejszych wyładowaniach atmosferycznych w każdej chwili może to wszystko wybuchnąć - powiedziała Polsat News Anna Gawrońska, mama dwojga uczniów szkoły w Borkowicach. 

 

W Borkowicach znajduje się nielegalne składowisko chemikaliów po produkcji farb i lakierów. Założyć je miało osiem osób, którym grozi do 5 lat więzienia, o czym również pisaliśmy w polsatnews.pl. Oskarżone osoby są niewypłacalne, więc obowiązek utylizacji odpadów spadł na gminę. To koszt trzech milionów złotych, których gmina nie ma.

 

- Etap czekania, żeby to wywieźć może trwać latami. Nie my to przywoziliśmy, więc nie będziemy uciekać z tego miejsca. Czekamy na pomoc - powiedział Polsat News Waldemar Cichawa, dyrektor Szkoły Podstawowej w Borkowicach.

 

- Magazyny są tak pełne, że nie wiadomo, kiedy i który zbiornik może pęknąć - poinformował Robert Fidos, wójt Gminy Borkowice.

 

Nauczyciele ćwiczyli już z dziećmi ewakuację ze szkoły. Scenariusz przypominał atak chemiczny w czasie wojny.

dc/hlk/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze