MŚ koszykarzy: Polska pokonała Chiny 79:76 po dogrywce

Świat
MŚ koszykarzy: Polska pokonała Chiny 79:76 po dogrywce
PAP/EPA/ROMAN PILIPEY

Polska pokonała w Pekinie Chiny po dogrywce 79:76 (15:25, 24:10, 18:19, 15:18, dogrywka 7:4) w swoim drugim meczu mistrzostw świata koszykarzy. Tym samym Polacy zagwarantowali sobie w kwalifikacjach do turnieju olimpijskiego

Biało-czerwoni rozpoczęli grę identyczną piątką jak w spotkaniu z Wenezuelą: A.J. Slaughter, Mateusz Ponitka, Adam Waczyński, Aaron Cel i Adam Hrycaniuk. Przeciwko nim stanął m. in. środkowy Jianlian Yi, który w lidze NBA (Milwaukee Bucks, New Jersey Nets, Washington Wizards i Dallas Mavericks) rozegrał 272 mecze sezonu zasadniczego. To właśnie z nim polscy podkoszowi mieli najwięcej problemów. Chiny po jego akcjach prowadziły 4:2 i 10:7. Akcje Ailuna Guo za trzy punkty dały gospodarzom prowadzenie 16:9 w połowie tej części, a po 10 minutach aż 25:15.

 

Problemy z chińskimi wieżami

 

Nie pomagały zmiany dokonywane przez trenera Mike'a Taylora, ale w końcu sygnał do odrabiania strat dał Michał Sokołowski i rzut za trzy punkty 18-letniego Aleksandra Balcerowskiego. W 18. minucie Chińczycy prowadzili 35:32, jednak akcje Slaughtera i Ponitki najbardziej aktywnego na parkiecie wśród biało-czerwonych dały do przerwy cztery punkty przewagi 39:35. Tę część Polacy wygrali 24:10.

 

W trzeciej kwarcie gospodarze szybko odrobili straty, ale w 24. minucie za pięć fauli parkiet opuścił ich pierwszy rozgrywający - Guo. Schodził na ławkę wściekły kopiąc w reklamy. Chińczycy wytrąceni z równowagi zaczęli grać gorzej, a Polacy złapali wiatr w żagle. Za trzy punkty trafił dwa razy Slaughter i na dwie minuty 15 sekund przed końcem trzeciej części Polska uzyskała najwyższe prowadzenie 55:48. W tym momencie trener Mike Taylor dokonał jednak kilku zmian, zdejmując między innymi Slaughtera. Rywale odzyskali wigor, a gra biało-czerwonych nie wyglądała już tak pewnie. Po 30 minutach było 57:54.

 

W czwartej kwarcie Polakom z trudem przychodziło zdobywanie punktów i w 35. minucie ich przewaga stopniała do punktu 61:60. Rywale wykorzystywali przewagę wzrostu  - Yi i Zhelin Wang, dwie chińskie "wieże" sprawiały polskim podkoszowym spore problemy. Prowadzenie Chińczykom dał rzut zza linii 6,75 m Rui Zhao 63:61 w 36. minucie.

 

Horror w końcówce

 

Od tego momentu biało-czerwoni musieli "gonić" i odrabiać straty. Na dwie minuty przed końcem gospodarze po rzucie zza linii 6,75 m Yi, który wykorzystywał swoje doświadczenia z parkietów NBA prowadzili aż 69:64 i wydawało się, że szanse Polaków stopniały znacząco. Za trzy trafił jednak po raz kolejny Slaughter, a rzut wolny wykorzystany przez Ponitkę na 12,5 sekundy przed końcem pozwolił zmniejszyć straty do punktu 69:70.

 

Chińczycy wyrzucali piłkę z boku boiska i byli blisko straty, ale sędziowie uznali, że faul popełnił Balcerowski, choć powtórki pokazały, że nie było kontaktu Polaka z rywalem. Przy wolnych ręka nie zadrżała ani Jiwei Zhao, ani faulowanemu przez Chińczyków Slaughterowi i na 7,2 sekundy gospodarze prowadzili 72:71 i mieli piłkę. Ponitka przechwycił podanie rywali i popędził na kosz. Był faulowany, a przy okazji tego starcia zerwała się siatka kosza. Jej naprawienie trwało blisko pięć minut, bo przez dłuższy poszukiwano pracowników służby technicznej. Lider reprezentacji wykorzystał jeden wolny i był remis 72:72.

 

W dogrywce zmęczeni zawodnicy obydwu drużyn pudłowali rzuty z gry i wolne. Na niespełna minutę przed końcem po wolnych faulowanego po raz kolejny Ponitki Polska prowadziła 76:73. Do remisu 76:76 rzutem zza linii 6,75 m doprowadził Minghui Sun, który trafił pierwszy raz w meczu.

 

Dwa punkty na 10,8 sekundy uzyskał Damian Kulig i Polacy bronili akcję Chińczyków. Defensywa biało-czerwonych była tak szczelna, że gospodarze popełnili błąd pięciu sekund przy wyrzucaniu piłki zza linii bocznej. Faulowany Ponitka, najlepszy na parkiecie (25 pkt, dziewięć zbiórek, trzy asysty, dwa przechwyty) wykorzystał jeden wolny i Polska prowadziła 79:76. Biało-czerwoni faulowali rywali, a Sun, który stanął na linii rzutów wolnych nie wykorzystał żadnego z przyznanych rzutów i to podopieczni trenera Tylora mogli wznieść ręce w geście zwycięstwa.


Gortat: melisę potrzebuje

Mecz polskiej drużyny komentował "na żywo" za pośrednictwem Twitterze Marcin Gortat, były koszykarz Los Angeles Clippers i Washington Wizards. "To o wiele lepsze zwycięstwo niż to z Wenezuelą. Brawo dla chłopaków" - napisał były reprezentant Polski.

 

 

 

bas/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze