Dulkiewicz: Gdańsk tak naprawdę finansuje edukację, a rząd jedynie dopłaca

Polska

- W roku szkolnym 2019/20 po raz pierwszy wydatki Gdańska przekroczą miliard złotych. To jest 1/3 budżetu miasta - powiedziała w "Wydarzeniach i Opiniach" Aleksandra Dulkiewicz. Prezydent Gdańska podkreśliła, że zarówno jej miasto, jak i inne samorządy, "tak naprawdę finansują edukację, a rząd jedynie dopłaca".

Rząd we wtorek przyjął wstępnie projekt budżetu na 2020 r.

 

Dulkiewicz: deficyt przerzucany na samorząd

 

Premier Mateusz Morawiecki i minister finansów Marian Banaś poinformowali, że m.in. zakłada on, po raz pierwszy od początku transformacji, brak deficytu i zrównoważenie wydatków i dochodów na poziomie 429,5 mld zł. Premier mówi też, że wydatki na służbę zdrowia przekroczą 5 proc. PKB. Natomiast wydatki na cele społeczne mają wynieść ponad 66 mld zł. Utrzymane mają być także wydatki na politykę obronną i inne bardzo ważne dla polityki gospodarczej państwa kwestie. Dochody z VAT mają wynieść 200,2 mld zł, a z CIT 41,1 mld zł.

 

Odnosząc się do tych danych Aleksandra Dulkiewicz zapytała na Twitterze, czy deficyt "wyparował". "Jest przerzucony na samorządy: to m.in. podwyżki dla nauczycieli, wzrost cen energii, mniejsze wpływy z PIT! W Gdańsku to minus 160 mln!" - dodała.

 

- Dzisiaj przedstawiliśmy gdańskim radnym stan przygotowania do nowego roku szkolnego. Po raz pierwszy w obecnym roku szkolny, 2019/20, wydatki budżetu miasta Gdańsk przekroczą jeden miliard złotych. To jest 1/3 budżetu miasta - powiedziała prezydent Gdańska w rozmowie z Piotrem Witwickim w programie "Wydarzenia i Opinie".

 

Nie z budżetu państwa, a z kasy miasta

 

Dulkiewicz podkreśliła, że "wydatki rosną w gigantycznym tempie".

 

- Mniej niż połowa z tego miliarda, ok. 457 mln zł będzie pochodziło z subwencji oświatowej, czyli tego, co budżet państwa powinien, zgodnie z przepisami, wkładać jako finansowanie edukacji w samorządach - dodała.

 

- Dzisiaj prawda wygląda tak, że Gdańsk, ale także inne samorządy, to one tak naprawdę finansują edukację, a rząd jedynie dopłaca - stwierdziła.

 

Prezydent Gdańska dodała także, że szef MEN Dariusz Piontkowski "przecierał oczy ze zdumienia" na spotkaniu z wiceprezydentem miasta, kiedy dowiedział się, że "kilkaset gmin w Polsce jest zagrożonych bankructwem ze względu na podwyżki dla nauczycieli".

 

- Skądinąd są słuszne, ale są z kieszeni samorządu - powiedziała Dulkiewicz.

 

Gdańsk czeka na fekalia z Warszawy

 

Prezydent Gdańska poinformowała, że u ujścia Wisły oczekiwane są ścieki pochodzące z awarii kolektora w Warszawie i awaryjnego zrzutu jaki rozpoczął się wskutek zawalenia tuneli pod dnem Wisły.

 

- Awaria zaskoczyła wszystkich, bo tak jest z awariami i z wypadkami. Ja bardzo wcześnie rano wczoraj [w środę - red.] otrzymałam już telefon od pana prezydenta Rafała Trzaskowskiego uprzedzający i informujący o tej sytuacji - powiedziała Dulkiewicz. Nie chciała przy tym powiedzieć, czy informację tę otrzymała wcześniej niż rząd.

 

Dodała, że po tym telefonie "od razu powiadomiła zarządzanie kryzysowe w Gdańsku".

 

- Więc jesteśmy przygotowani, czuwamy. Natomiast słuchajmy też tego, co mówią fachowcy. Dzisiaj mówienie o tym, jaki będzie skutek tej awarii, jest czymś szalenie przedwczesnym. Być może będzie tak, że to, co dopłynie do Gdańska, tak naprawdę nie wywoła tak dużego ekologicznego skutku - dodała.

 

- Dzisiaj najważniejsze jest, żeby jak najszybciej ustalić przyczyny awarii, usunąć ją i zajmować się usuwaniem skutków – stwierdziła.

 

Muzeum wojny bez prezydent Gdańska

 

Dulkiewicz była też pytana o to, dlaczego nie pojawi się na planowanym na niedzielę symbolicznym wmurowaniu kamienia węgielnego pod Muzeum Westerplatte i Wojny 1939, które rząd dzięki ustawie m.in. na terenach przejętych od miasta Gdańsk, chce zbudować na półwyspie. Prezydent powiedziała, że podczas procedowania ustawy, "bardzo jasno starała się mówić o tym, że nad pamięcią Westerplatte należy rozmawiać, należy dyskutować, należy wspólnie zastanowić się, jak ta pamięć ma wyglądać".

 

Dodała, że "dzisiaj nikt z nas nie wie", jak będzie wyglądało muzeum, pod które kamień węgielny ma być wmurowany.

 

- Ja nie widziałam koncepcji. Pan minister Sellin już wielokrotnie mówił, że będzie rozpisany konkurs międzynarodowy. Ja nie wiem, pod co wmurowujemy kamień węgielny. (…) Kamień węgielny wmurowuje się pod konkretną, wiadomą rzecz, a dzisiaj kamień węgielny, który ma być w murowany 1 września, tak naprawdę nie wiemy, pod jaką instytucję - dodała.

 

Dulkiewicz powiedziała, że opinia publiczna "nie zna opowieści historycznej", którą ma prezentować planowane muzeum. Zaznaczyła, że jeśli "Polki i Polacy mają sfinansować" tę instytucję, "to chyba powinni wiedzieć, w czym biorą udział".

 

- Dlatego wydaje mi się, że moja obecność czy obecność moich zastępców, czy współpracowników przy takim wydarzeniu byłaby podpisaniem się i zgodą na to, jak ma to coś, to upamiętnienie, wyglądać, a tego po prostu nie wiemy - powiedziała.

 

Dotychczasowe odcinki programu "Wydarzenia i Opinie" można obejrzeć tutaj.

zdr/hlk/ Polsat News, polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze