Awaria w stołecznej oczyszczalni. "Prokuratura wszczęła śledztwo z urzędu"

Polska

We wtorek rano mieliśmy awarię jednego kolektora. Chcę zaprzeczyć insynuacjom, że coś ukrywaliśmy - powiedziała prezes miejskich wodociągów. Zdaniem ministra środowiska "praktycznie całe ścieki wypływają do Wisły", co stanowi "ogromne zagrożenie pod względem ekologicznym". Do Wisły trafia 3 tys. litrów nieczystości na sekundę. Śledztwo w sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ.

O awarii kolektora dostarczającego ścieki do stołecznej oczyszczalni "Czajka" poinformowano w środę. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zwołał pilnie sztab kryzysowy. W związku z awarią zarząd MPWiK podjął rano decyzję o kontrolowanym zrzucie nieczystości do Wisły. Wcześniej prezydent stolicy zapewnił, że nie ma najmniejszego zagrożenia dla wody w Warszawie. Szacowany zrzut nieczystości w związku z awarią w oczyszczalni "Czajka" to 260 tys. metrów sześciennych. 

 

Zbliżając się do kanału ściekowego czuć słodko-kwaśny fetor. Za każdym krokiem staje się on coraz bardziej dokuczliwy. W zatoczkach przy brzegu stoi brązowozielona cuchnąca woda. Z betonowego kolektora wchodzącego w nurt Wisły silnym strumieniem wypływa mocno zanieczyszczona ciecz.

 

Wejście na kolektor jest zastawione barierkami. Przed mini stoi dwoje strażników miejskich. Wyjaśniają, że nie ma zakazu wstępu, ale grzecznie odradzają wejścia zainteresowanym spacerowiczom.

 

Wtorkowy incydent 

 

- Wczoraj (we wtorek - red) w godzinach porannych mieliśmy incydent, awarię jednego kolektora, który jest częścią całego układu przesyłowego. Układ został tak zbudowany, żeby zabezpieczać ewentualne awarie, dlatego wczoraj ścieki zostały przekierowane do drugiego kolektora - wyjaśniła podczas popołudniowej konferencji prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w stolicy Renata Tomusiak.

 

Wskazała, że we wtorek zostały powiadomione o tym incydencie "wszystkie jednostki wewnętrzne".

 

- Dzisiaj (w środę - red.) w godzinach porannych okazało się, że także druga nitka systemu przestaje funkcjonować. To był moment, kiedy zgodnie z przepisami, mieliśmy obowiązek powiadomić służby i one zostały powiadomione, m.in. RCB i służb miejskie. (...) Chcę zaprzeczyć wszelkim insynuacjom, że coś ukrywaliśmy, że czegoś zaniedbaliśmy - powiedziała Tomusiak.

 

 

Jak wskazała, nie jest prawdą, że mamy do czynienia z katastrofą ekologiczną. - To dotyczy siedmiu dzielnic, a nie całej Warszawy. Mamy cztery oczyszczalnie ścieków, a nie tylko "Czajkę". Nie jest to sytuacja łatwa. Prosimy i apelujemy o cierpliwość. Woda jest bezpieczna. (...) Do 2012 r. Warszawa nie miała przesyłu i te ścieki, które musimy zrzucać, były wówczas zrzucane do Wisły. Jeżeli któryś z urzędników mówi, że mamy do czynienia z czymś, czego w Warszawie nigdy wcześniej nie było, to nie mówi prawdy - podkreśliła. 

 

Dopytywana, jak długo potrwa usuwanie awarii, Tomusiak odparła, że musiało dojść do rozszczelnienia kolektorów. - W związku z tym nie jestem w stanie odpowiedzieć, czy będzie trwało to kilka tygodni czy kilkanaście tygodni - dodała. Podkreśliła jednak, że dotychczas potwierdzono, że awaria jest do usunięcia, a w prace zaangażowali się m.in. eksperci z Politechniki Warszawskiej.

 

Awaria wprowadza sytuację sprzed do 2012 r.

 

Obecny na briefingu wiceprezydent Warszawy Robert Soszyński podkreślił, że awaria jest poważna na poziomie technicznym, ale nie stwarza ona żadnego zagrożenia dla mieszkańców Warszawy. - Wprowadziła nas w sytuację, w której żyliśmy do 2012 r. - wskazał. Zwrócił się również z apelem o to, by "nie powodować nastrojów paniki poprzez przekazywanie niesprawdzonych informacji".

 

Również prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podkreślił na Twitterze, że w sprawie awarii pojawiły się "zmanipulowane informacje". "Wyjaśniam: do awarii rurociągu przesyłowego doszło wczoraj – wg procedur zadziałał rurociąg zapasowy. Do zrzutu ścieków do Wisły doszło dziś rano, po awarii systemu zapasowego i wtedy niezwłocznie powiadomiono służby i opinię publiczną" - dodał.

 

"Osobiście sprawdziłem dzisiaj sytuację w miejscu gdzie wystąpiła awaria, jej przyczyny badają eksperci. Jesteśmy w kontakcie z właściwymi służbami i instytucjami. Działamy, żeby jak najszybciej zażegnać problem" - przyznał w kolejnym wpisie.

 

W sprawie awarii z urzędu śledztwo wszczęła prokuratura na Pradze Północ. Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej prok. Marcin Saduś, prowadzi je w kierunku czynu polegającego na sprowadzeniu niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia wielu osób w postaci zagrożenia epidemiologicznego i spowodowania zniszczenia w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach.

 

Czyn miałby być popełniony poprzez zanieczyszczenie wody w taki sposób mogący zagrozić życiu i zdrowiu człowieka, a ponadto mogący spowodować obniżenie jakości tej wody. Za ten czyn grozi do 8 lat więzienia. Prokurator z policją obecnie prowadzą czynności, zabezpieczając m.in. dowody w tej sprawie. 

 

Sztab kryzysowy w Płocku

 

W związku ze skażeniem wody po awarii warszawskiej oczyszczalni "Czajka" w czwartek rano w Płocku odbędzie się posiedzenie sztabu kryzysowego z udziałem ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego oraz głównego inspektora sanitarnego Jarosława Pinkasa - poinformował rzecznik rządu Piotr Müller.

 

 

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzegło przed kąpielą w Wiśle i korzystaniem z wody pochodzącej z tej rzeki poniżej miejsca zrzutu ścieków.

 

Szef resortu obrony Mariusz Błaszczak poinformował, że pomóc w krytycznej sytuacji może wojsko - m.in. w badaniach jakości wody.

 

 

"Ogromne zagrożenie pod względem ekologicznym"

 

Na konferencji prasowej w Ministerstwie Środowiska Kowalczyk poinformował, że o awarii dowiedział się w godzinach południowych. - Niestety, sytuacja jest już na tyle bardzo poważna, że w tym momencie z informacji, które przekazały służby kontrolujące, okazuje się, że obydwa kolektory dostarczające ścieki do oczyszczalni "Czajka" są niesprawne i praktycznie całe ścieki wypływają do Wisły - powiedział.

 

Według ministra stwarza to ogromne zagrożenie pod względem ekologicznym. - Jeśli chodzi o zagrożenie ewentualne zdrowotne, jakiekolwiek inne, to, oczywiście, wszystkie służby są uruchomione - zapewnił. - Prowadzone są badania nie tylko na wylocie tych ścieków, ale również w dół Wisły po to, żeby potencjalnie uprzedzić czy zabezpieczyć się przed szkodami środowiskowymi czy zdrowotnymi - dodał Kowalczyk.

 

  

 

Jak przyznał, gdy usłyszał o "kontrolowanym zrzucie ścieków", ogarnęło go przerażenie. - Taki kontrolowany zrzut ścieków w pełnym zakresie trudno nazwać w sposób tak beztroski. Jednak jest to niezwykle groźne zjawisko, katastrofa ekologiczna, ale też wielkie niebezpieczeństwo, jeśli chodzi o zdrowie i życie mieszkańców, nie mówiąc już o potężnych szkodach środowiskowych - podkreślił minister.

 

- Tutaj niezwykle ważne jest sprawne działanie, aby nie doprowadzić do trwania tej awarii i spuszczania ścieków do Wisły przez kilka tygodni – zauważył szef resort środowiska. Jednak jak powiedział, spółka zapowiada, że może to potrwać kilka tygodni.

 

"Utrzymywanie w tajemnicy awarii jest nieodpowiedzialnością"

 

- Bardzo żałuję, że pismo warszawskiej spółki wodociągowej do WIOŚ dotarło dzisiaj przed południem - powiedział minister środowiska. Dodał, że pismo informowało, że awaria rozpoczęła się "właściwie wczoraj (wtorek - red.) około godz. 5 rano".

 

- Utrzymywanie w tajemnicy tego typu awarii jest wielką nieodpowiedzialnością. Tyle godzin, a właściwie ponad dobę czasu można by było wiele rzeczy wspomóc - stwierdził w środę podczas konferencji minister środowiska Henryk Kowalczyk.

 

Zaznaczył, że w wyniku awarii do Wisły przedostały się ogromne ilości ścieków. - Obecnie szacowany przez spółkę zrzut to 260 tys. metrów sześciennych ścieków nieoczyszczonych do Wisły. Przy takim poziome wody, wyjątkowo niskim, jest to stężenie ogromne. Oczywiście o tym stężeniu precyzyjnie będzie można mówić, po zbadaniu próbek pobranych przez Inspekcje Ochrony Środowiska - zaznaczył Kowalczyk.

 

- Na pewno będzie to ogromna szkoda środowiskowa. Katastrofa ekologiczna - powiedział Kowalczyk. Dodał też, że będą badane próbki wody, szczególnie w tych miejscach, gdzie są ujęcia wody pitnej m.in w Płocku.

 

MŚ i Wody Polskie zadeklarowały też wszelką pomoc dla Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie w usunięciu awarii. Jak powiedział Kowalczyk Wody Polskie mają m.in. specjalny sprzęt, który może być bardzo pomocy w usunięciu awarii.

 

Ozdoba: największe skażenie po 89 roku

 

Poseł Michał Szczerba z Platformy Obywatelskiej w programie "Polityka na Ostro" zapytany o awarię kolektora powiedział Agnieszce Gozdyrze, że nie doszło do zatajenia informacji o awarii.

 

- Prawda jest taka, że nastąpiła awaria kolektora. Te nieczystości zostały skierowane do kolektora rezerwowego, a kiedy ten miał również awarię, nastąpiło poinformowanie wszystkich agend rządowych i służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Sytuacja jest pod kontrolą - dodał Szczerba.

 

Tymczasem Jacek Ozdoba, warszawski radny PiS uważa, że doszło do ogromnego zagrożenia sanitarnego.

 

- Fala kulminacyjna zanieczyszczenia dojdzie do Płocka za około 40 parę godzin i zobaczymy, jaki stan tej wody będzie. Niepokojące jest, że cały czas nieczystości są dostarczane do Wisły. Jeżeli się to utrzyma, to mamy największe skażenie w Wiśle po 1989 roku - powiedział Ozdoba.

 

- Państwo [Warszawą rządzi Rafał Trzaskowski z PO - red.] nie kontrolują sytuacji i próbują zatuszować rzeczywistość - dodał Ozdoba.

 

  

 

3 tys. litrów ścieków w ciągu sekundy

 

Wody Polskie zamieściły na swoim profilu Facebookowym analizę Centrum Operacyjnego Wód Polskich oraz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej - IMGW PIB, według której od momentu zrzutu, ścieki dotrą: do Wyszogrodu po 45 godz.; do Płocka po 84 godz.; do Włocławka po 125 godz.; do Torunia po 142 godz.; do Tczewa po 224 godz.

 

"Do Wisły w Warszawie trafia 3000 litrów ścieków na sekundkę. To wyniki poważnej awarii systemu miejskiego przesyłu ścieków (...) Wody Polskie razem z innymi służbami na bieżąco monitorują sytuację. GIOŚ (Główny Inspektorat Ochrony Środowiska - red.) ostrzega wszystkich użytkowników wody w Wiśle, np. kąpiących się, wędkarzy, o zagrożeniu zanieczyszczeniem" - podkreślono.

 

 

Pilny sztab kryzysowy

 

O godz. 12:30 w stołecznym Centrum Bezpieczeństwa zebrał się pilny sztab kryzysowy w związku z awarią układu przesyłowego ścieków. 

 

Polsat News

 


- Niestety wróciliśmy do sytuacji sprzed roku 2012 r., kiedy ta część ścieków była bezpośrednio odprowadzana do Wisły. Uspokajam warszawiaków, woda jest pitna i bezpieczna. Miejsce, gdzie spływają zanieczyszczenia, jest poniżej wszystkich ujęć wody - wskazał prezydent stolicy po posiedzeniu sztabu. 

 

Jak mówił, w spotkaniu uczestniczyły wszystkie służby, by móc ocenić możliwe skutki tej awarii. - Teraz trwa ocena, bo trzeba było ten rurociąg oczyścić - wyjaśnił. 

 

 

- Z naszych obliczeń, które przeprowadziło Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji wynika, że Wisła, która będzie odprowadzać te ścieki, dotrze do Płocka za około 50 godzin. Przez cały czas współpracujemy z Sanepidem, z wojewodą mazowieckim i innymi wojewodami po to, by oceniać wpływ tej awarii na kolejne miejscowości" - przekazał Trzaskowski.

 

Pytany, w jakim tempie ścieki przedostają się do Wisły, odpowiedział, że to "3 metry sześcienne na sekundę".

  

Prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w stolicy Renata Tomusiak przekazała dziennikarzom, że służby i konsultanci przedsiębiorstwa wchodzą do tunelu - instalacji wybudowanej około 11 metrów pod dnem Wisły. Biegną tamtędy dwa kolektory, którymi są przesyłane ścieki. Jak zaznaczyła, nieznane są jeszcze przyczyny awarii. - Liczymy na to, że nie są to bardzo poważne uszkodzenia - powiedziała.

 

"Brak zagrożenia dla wody w Warszawie"

 

Wyjaśniła, że tunel ma około 1300 metrów długości. Nie mogła jednak podać, czy do uszkodzenia doszło na jego początku czy dalej. - Musimy poczekać na to, co nasze służby ustalą po oględzinach - dodała.

 

Tomusiak zapewniła, że awaria nie spowodowała "najmniejszego zagrożenia dla wody w Warszawie". "Ujęcia wodociągowe są usytuowane w innym miejscu, wyżej. To, gdzie musimy zrzucać ścieki, jest dużo niżej" - podkreśliła

 

Kolejne posiedzenie sztabu ma odbyć się w czwartek. 

 

Jak poinformował w środę po południu płocki Urząd Miasta, laboratorium Wodociągów Płockich "zintensyfikowało częstotliwość badań wody" z Wisły na ujęciu "Grabówka" oraz wody uzdatnionej tłoczonej do sieci miejskiej.

 

W komunikacie tym podkreślono, że "Stacja Uzdatniania Wody jest przygotowana do: zwiększenia udziału ilości wody studziennej w stosunku do całkowitej ilości ujmowanej wody; zwiększenia ilości dozowanego ozonu oraz związku koagulującego na etapie wstępnego uzdatniania".

 

Mazowiecki sanepid wzmógł kontrolę wody pitnej

 

- Mazowiecki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny zlecił powiatowym inspektorom sanitarnym podjęcie stosownych działań mających na celu monitorowanie bezpieczeństwa wody przeznaczonej do spożycia, jak również jakości wody w kąpieliskach oraz miejscach okazjonalnie wykorzystywanych do kąpieli: Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny - w Powiecie Warszawskim Zachodnim, w Legionowie, w Nowym Dworze Mazowieckim, w Płocku, w Płońsku, w Sochaczewie - poinformowała rzecznik prasowa Mazowieckiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego Joanna Narożniak.

 

Narożniak wyjaśniła, że inspektorzy z powiatów leżących nad Wisłą na północ od Warszawy pozostają w bezpośrednim kontakcie z przedsiębiorstwami wodociągowymi w tych powiatach. - Monitorujemy sytuację i obserwujemy, jak będzie się ona rozwijała - powiedziała.

 

Podkreśliła, że "ujęcia wody pitnej dla Warszawy są bezpieczne i pod stałym wzmożonym nadzorem sanitarnym Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w m.st. Warszawie".

 

"Obecnie nie ma zagrożenia dla mieszkańców Płocka"

 

W środę po południu w Płocku odbyło się posiedzenie Miejskiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego zwołane przez prezydenta miasta Andrzeja Nowakowskiego. Uczestniczyli w nim m.in.: prezes Wodociągów Płockich, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny, a także przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, PGW Wody Polskie, Powiatowego Lekarza Weterynarii oraz służb mundurowych.

 

"Informujemy, że nie ma zagrożenia dla mieszkańców Płocka w związku z awarią kolektora ściekowego w lewobrzeżnej części Warszawy. Sytuacja jest cały czas monitorowana przez odpowiednie służby" - podkreślił płocki Urząd Miasta w komunikacie po posiedzeniu Miejskiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego.

 

Jak zaznaczono, "stan wody w Wiśle jest cały czas monitorowany". "Badania prowadzą zarówno Wodociągi Płockie, służby sanitarne oraz Generalny Inspektor Ochrony Środowiska" - podał w komunikacie płocki Urząd Miasta. Zapowiedział jednocześnie, że "kontrola jakości, zarówno wody surowej - przed uzdatnieniem, jak i wody pitnej, będzie prowadzona z większą częstotliwością".

 

"Woda na potrzeby mieszkańców pozyskiwana jest zarówno ze studni głębinowych, jak i z Wisły. Wodociągi Płockie są przygotowane do uzdatniania wody pobieranej z Wisły" - podkreślił płocki Urząd Miasta. Wspomniał przy tym, iż oczyszczalnia "Czajka" w Warszawie, w której doszło do awarii kolektora ściekowego, została uruchomiona w 2012 r.

 

"Wcześniej stolica odprowadzała nieoczyszczone ścieki do Wisły. Także wówczas Wodociągi Płockie, stosując nowoczesną technologię, dostarczały mieszkańcom Płocka wodę odpowiedniej jakości" - przypomniał płocki Urząd Miasta.

 

"Stacja Uzdatniania Wody jest przygotowana"

 

We wcześniejszym komunikacie, wydanym także w środę w związku z awarią kolektora ściekowego w Warszawie, Urząd Miasta Płocka poinformował, że laboratorium Wodociągów Płockich "zintensyfikowało częstotliwość badań wody" z Wisły na ujęciu "Grabówka" oraz wody uzdatnionej tłoczonej do sieci miejskiej. Podkreślono zarazem, że "Stacja Uzdatniania Wody jest przygotowana do: zwiększenia udziału ilości wody studziennej w stosunku do całkowitej ilości ujmowanej wody; zwiększenia ilości dozowanego ozonu oraz związku koagulującego na etapie wstępnego uzdatniania".

 

"Szacuje się, że zanieczyszczona woda dotrze do Płocka w piątek w godzinach przedpołudniowych" - stwierdził w komunikacie płocki Urząd Miasta.

 

Zastępca naczelnika wydziału inspekcji Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska Krzysztof Gołębiewski przekazał w rozmowie z TVP Info, że w środę WIOŚ otrzymał informację o rozszczelnieniu kolektora ściekowego pod dnem Wisły i awaryjnym zrzucie ścieków na wysokości ul. Parysa w Warszawie.

 

Poinformował, że w związku z tym podjęto "niezwłoczne działania, by powiadomić wszystkie służby kompetentne do tego, by podjąć jakiekolwiek kroki, zmierzające do tego, by zabezpieczyć życie i zdrowie ludzi".

 

Dodał, że inspektorzy WIOŚ udali się na miejsce zdarzenia. - Pobraliśmy próbki z rzeki Wisły do analizy laboratoryjnej - podał.

 

Przekazał też, że inspektorzy WIOŚ brali udział w posiedzeniu sztabu kryzysowego. - W jego trakcie inspektorzy zwrócili uwagą na konieczność zabezpieczenia tego miejsca i wykonywania stałego monitoringu tego obszaru głównie przez Sanepid - zaznaczył.

 

WIOŚ: do Wisły trafiło 50 tys. m sześc. ścieków

 

Został zapytany o zagrożenie dla mieszkańców Warszawy. - Mamy do czynienia z ilością 50 tys. metrów sześciennych, która została wrzucona do rzeki Wisły. To jest bardzo duża ilość nieoczyszczonych ścieków, jaka została jednostkowo wrzucona do rzeki Wisły. Nie stwierdziliśmy, że są wrzucone substancje niebezpieczne. Są to ścieki bytowe, ale wiemy, że one również mogą i stanowią zagrożenie dla ludzi, stąd nasz wniosek, by to miejsce zostało zabezpieczone - podkreślił Gołębiewski.

 

Powiedział też, że inspektorzy podejmowali działania od rana. - Wiemy, że działa też Państwowa Straż Pożarna w tym obszarze. Jeżeli chodzi o kwestie zagrożenia, muszą to ocenić organy właściwe - powiedział zastępca naczelnika wydziału inspekcji Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska .

 

Dopytywany, kiedy będą znane wynik analiz pobranych próbek, stwierdził, że "inspektorzy potrzebują co najmniej kilku dni, by je zweryfikować".

 

"Wyjątkowa awaria"

 

- Nie mniej nie mamy wątpliwości co trafiło do Wisły. Są to nieoczyszczone ścieki bytowe. Potrzebujemy dodatkowych analiz, aby te analizy mogły być podstawą do wszczęcia odpowiednich postępowań wobec spółki, która dokonała tego zrzutu. Aczkolwiek musimy brać pod uwagę, że to był zrzut awaryjny, związany z rozszczelnieniem instalacji przesyłowej, która znajduje się pod rzeką Wisłą - mówił Gołębiewski.

 

W jego ocenie awaria kolektora oczyszczalni "Czajka" jest wyjątkowa. - Nie mieliśmy do czynienia z czymś takim wcześniej w ramach naszej działalności - dodał. 

 

Ze względu na awarię kolektorów Główny Inspektorat Ochrony Środowiska zwrócił się do "wszystkich samorządów, podmiotów eksploatujących ujęcia wody pitnej z Wisły od Warszawy do ujścia o wdrożenie działań kryzysowych w związku z niebezpieczeństwem zanieczyszczenia rzeki surowymi ściekami z lewobrzeżnej Warszawy".

 

Zgodnie z informacji sztabu kryzysowego, w którym wzięli udział m.in. przedstawiciele Mazowieckiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, do Wisły dostaje się około 3 m sześc. surowych ścieków na sekundę, co w ciągu doby może powodować zagrożenie zanieczyszczeniem Wisły 260 tys. m sześc. ścieków - poinformowano w komunikacie opublikowanym na stronie GIOŚ.

 

"Zagrożenie może trwać około miesiąca"

 

"Sztab kryzysowy poinformował Mazowieckich Inspektorów, że zagrożenie może występować około miesiąca" - przekazał GIOŚ.

 

Inspektorat ostrzegł także użytkowników wody w Wiśle - kąpiących się, wędkarzy, odpoczywających, rolników pobierających wodę do pojenia zwierząt i nawadniania upraw - o zagrożeniu zanieczyszczeniem wody.

 

Wraz z jednostkami podległymi na Mazowszu, w Kujawsko-Pomorskiem i na Pomorzu GIOŚ prowadzi monitoring jakości wody od Warszawy do ujścia Wisły poprzez wprowadzanie dodatkowych punktów pomiaru "w miejscach newralgicznych".

 

"Będziemy stale informować o wynikach pomiarów, podając te dane do wiadomości publicznej. Na bieżąco przydatność wody do picia z ujęć zasilanych z Wisły monitoruje Państwowa Inspekcja Sanitarna. Inspektorzy Ochrony Środowiska w obliczu poważnej awarii prześledzą postępowanie w sprawie ustalenia jej przyczyn i będą monitorować działania w celu usunięcia zagrożenia" - zapewnił GIOŚ.

 

- Od rana trwa wielki kryzys ściekowy. Prezydent Trzaskowski poinformował po południu, że jest problem, ale po kilku godzinach wiemy, że kryzys jest o wiele bardziej poważny - mówił w związku z sytuacją w "Czajce" warszawski radny PiS Sebastian Kaleta.

 

 

- Trzy tysiące lirów ścieków na sekundę z lewobrzeżnej Warszawy wpływa do Wisły, a mieszkańcy Warszawy, którzy mieszkają kilkanaście kilometrów dalej nie mają o tym informacji lub mają bardzo opóźnioną informację w tej sprawie - wskazał Kaleta. W jego ocenie mamy do czynienia z zagrożeniem wielką katastrofą ekologiczną, a warszawiacy którzy rano m.in. spacerowali nad Wisłą nie wiedzieli w jakim zagrożeniu się znajdują.

 

"Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie"

 

- Jest to bardzo niepokojące. Rafał Trzaskowski powinien dokonać wszelkich starań, aby ta awaria została jak najszybciej usunięta - podkreślił radny PiS.

 

Kaleta przekazał także mediom, że uzyskał informacje, że w środę prokuratura po uzyskaniu wszystkich tych informacji (o awarii w oczyszczalni "Czajka"- red.) wszczęła śledztwo w sprawie - jak powiedział - "tej wielkiej katastrofy ekologicznej zagrażającej zdrowiu wielu osób".

 

- W tym postępowaniu mają być badane też wątki niedopełnienia wszelkich obowiązków, które miały miejsce w związku z tą gigantyczną awarią - dodał

 

Biolog z Katedry Biotechnologii Środowiskowej z Politechniki Śląskiej dr hab. Aleksandra Ziembińska-Buczyńska oceniła, że zrzut ten może stanowić potencjalne zagrożenie epidemiologiczne dla osób, które będą miały kontakt z zanieczyszczoną wodą. - Sytuacji nie poprawia fakt, że Wisła ma bardzo niski poziom i że temperatura powietrza jest bardzo wysoka. Z tego powodu ścieki mieszają się w Wisłą wolniej - dodała.

 

"Unikać kontaktu z wodą"

 

Dlatego w jej ocenie warto unikać kontaktu z wodą - pływania czy nawet brodzenia przy brzegu i wędkowania. - Nie pozwalajmy też kąpać się w Wiśle naszym czworonogom - dodała.

 

Taki zrzut przyczynia się do zwiększenia zagrożenia mikrobiologicznego, ponieważ w ściekach znajdują się różnego rodzaju mikroorganizmy. W ściekach komunalnych są to przede wszystkim takie bakterie, które naturalnie występują w jelitach - m.in. bakterie z grupy coli (w tym pałeczka okrężnicy), które stają się patogeniczne, jeśli trafią w niewłaściwe miejsce naszego ciała.

 

Zagrożeniem dla zdrowia człowieka może być też przebywanie tam, gdzie tworzy się mgiełka ze skażonej wody. - Bakterie mogą przenosić się przez powietrze w formie tzw. bioaerozolu, dlatego lepiej ograniczyć spacery przy bezpośrednim brzegu - przestrzega badaczka

 

"Czajka" jest obecnie jedną z największych i najnowocześniejszych oczyszczalni ścieków w Polsce. Do 2012 roku oczyszczano tu ścieki wyłącznie z prawobrzeżnych dzielnic Warszawy i okolicznych gmin: Legionowa, Zielonki, Jabłonnej, Marek i Ząbek (ok. 180 tys. metrów sześciennych dziennie). W lipcu 2012 r. do oczyszczalni kolektorami przesyłowymi położonymi pod dnem Wisły, dopłynęły ścieki z centralnej i północnej części Warszawy lewobrzeżnej (ok. 240 tys. metrów sześciennych dziennie).

msl/luq/hlk/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze