Szef MSZ Iranu: nie chcemy wojny z USA, ale będziemy się bronić

Świat
Szef MSZ Iranu: nie chcemy wojny z USA, ale będziemy się bronić
PAP/EPA/STIAN LYSBERG SOLUM

Irański minister spraw zagranicznych Mohammad Dżawad Zarif oświadczył w wywiadzie dla wtorkowego dziennika "Sueddeutsche Zeitung", że Iran nie chce wojny ze Stanami Zjednoczonymi. Zapowiedział jednak, że jego kraj będzie się bronił jeśli do konfliktu dojdzie.

- Nie chcemy wojny, ale będziemy się bronić - oznajmił Zarif.

 

Zdaniem szefa irańskiej dyplomacji w otoczeniu prezydenta USA Donalda Trumpa są ludzie, którzy dążą do rozwiązania siłowego, choć sam amerykański przywódca tego nie chce.

 

- Dlatego musimy być bardzo ostrożni i ćwiczyć się w powściągliwości - uważa irański minister.

 

Los porozumienia atomowego uzależnił on od postawy UE. Zadeklarował, że Teheran zrezygnuje z dalszych działań polegających na wycofywaniu się z umowy i cofnie te, które zostały do tej pory podjęte. Jako warunek podał rozpoczęcie wypełniania obietnic złożonych przez UE.

 

"Chcemy tylko móc sprzedawać ropę i dostawać za to pieniądze"

 

- Europa zobowiązała się do realizacji jedenastu punktów. Obejmują one inwestycje, lotnictwo cywilne, transport, powrót firm europejskich do Iranu. Nie wymagamy tego wszystkiego jako warunku pełnej realizacji umowy z naszej strony. Chcemy tylko móc sprzedawać ropę i dostawać za to pieniądze. Ponosimy straty w wysokości setek miliardów, nasza gospodarka cierpi, nasza waluta straciła 75 procent swojej wartości. Europa ogranicza się do oświadczeń popierających porozumienie. Ale tutaj ludzie tracą zatrudnienie, swoje dochody - mówił Zarif.

 

Irański minister nie wykluczył też rozmów z USA na temat porozumienia atomowego. Wymogiem wstępnym byłaby jednak rezygnacja Waszyngtonu ze zmuszania innych do łamania umowy. Jednocześnie wyraził wątpliwość, czy cały konflikt wokół umowy nuklearnej da się rozwiązać z udziałem USA. Zarif zasugerował, że prezydent Donald Trump nie lubi Baracka Obamy i dlatego USA wycofały się z układu. Dyplomata zaznaczył też, że w obecnej chwili najważniejsze są decyzje, jakie podejmie UE.

 

6 września mija termin, który Iran wyznaczył UE

 

- USA miały swoje zobowiązania i zdecydowały się ich nie dotrzymywać. Ale Europa ma osobne zobowiązania. Szczyci się też praworządnością i przywiązaniem do multilateralizmu. Gdybyśmy chcieli mieszkać w dżungli, w której jeden kraj może wymuszać i decydować o innych, nie potrzebowalibyśmy żadnych porozumień - przekonywał Zarif.

 

Przypomniał też, że 6 września mija termin, który Iran wyznaczył UE, by zaczęła wykonywać swoją część obietnic. Jeśli tak się nie stanie, to Iran rozpocznie trzecią fazę wycofywania się z realizacji porozumienia. Zarif nie zdradził na czym konkretnie miałoby to polegać.

 

W maju 2018 roku prezydent Trump wypowiedział umowę nuklearną, którą USA wraz z innymi mocarstwami (Rosja, Francja, Wielka Brytania, Niemcy i Chiny) zawarły w 2015 roku z Iranem. Na mocy tego porozumienia w zamian za wstrzymanie przez Iran programu nuklearnego zniesiono nałożone na ten kraj sankcje gospodarcze. Trump jeszcze przed objęciem prezydentury przekonywał, że umowa jest fatalna, gdyż nie rozwiązuje problemu irańskiego programu nuklearnego, lecz jedynie odsuwa go w czasie, poza tym nie zajmuje się irańskimi zbrojeniami rakietowymi ani szkodliwymi działaniami Iranu w krajach sąsiednich.

dc/ PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie