"Uchodźcy są zmuszeni do opuszczenia swoich krajów i to my jesteśmy za to odpowiedzialni"

Świat

Przez 30 lat ratował uchodźców na włoskiej Lampedusie. W 2019 roku porzucił pracę lekarza na rzecz zostania posłem w Parlamencie Europejskim. To właśnie tam chce walczyć o lepsze traktowanie mieszkańców Afryki przybywających do Europy. Z Pietro Bartolo o zawodowej zmianie, planach na kadencję europosła oraz strachu przed innością rozmawiała reporterka Polsat News Dorota Bawołek.

Czy nie żałuje Pan decyzji o rozpoczęciu życia polityka i porzuceniu Lampedusy, porzuceniu zawodu lekarza dla Europarlamentu?

- Jestem doktorem z Lampedusy i przez długi czas pomagałem migrantom przypływającym tam z drugiej strony Morza Śródziemnego. Wracając do Pani pytania, to choć w europarlamencie pracuję dopiero od kilku miesięcy, to już tęsknię za Lampedusą, jej mieszkańcami i przybyszami. Oni cały czas do mnie dzwonią, gdy przypływają nowi migranci i czuję się źle z tym, że już mnie tam nie ma i nie mogę pomóc. Wykonywałem tę pracę przez 30 lat, w tym czasie pobiłem dwa osobiste rekordy: udzieliłem pomocy medycznej 300 tys. ludzi i odbyłem rekordową liczbę inspekcji lekarskich w celu stwierdzenia zgonów. Z drugiego rekordu nie jestem jednak dumny... Uważam, że za to powinna wstydzić się cała Europa.

Czym chciałby się Pan zająć jako europoseł? Jak zamierza Pan przekonać takie kraje, jak Polska do pomocy, do przyjmowania uchodźców?

- Chciałbym przypomnieć, że Unia Europejska powstała w oparciu o wspólne, uniwersalne wartości, takie jak gościnność i braterstwo. Dlatego w Europie, również w Polsce, na Węgrzech czy we Włoszech powinno się tych zasad przestrzegać. To one nadają prawdziwy sens naszemu życiu we wspólnocie. Właśnie po to, by pilnować ich przestrzegania, postanowiłem opuścić Lampedusę i przyjechać do Brukseli. Uważam, że to politycy mogą wprowadzić prawdziwe zmiany, mogą zdecydować, czy znajdziemy się po dobrej, czy po złej stronie. To politycy decydują o tym, czy porty dla łodzi z migrantami mają zostać otwarte, czy zamknięte. To politycy decydują, czy osoba ratująca życie migrantów jest dobrym obywatelem, czy zbrodniarzem.

 

Dlatego uważam, że dokonałem dobrego wyboru, decydując się na politykę, choć tęsknię już za moją wyspą, moimi znajomymi i moją rodziną. Wierzę w dobrą, prawdziwą politykę służącą ludziom, opierającą się na odwadze, a nie na lęku. Odwaga ta musi objawiać się w podejmowaniu działań idących w dobrym kierunku humanizmu i humanitaryzmu. Społeczeństwo składa się z ludzi i to ludzie powinni być w centrum, powinni być celem wszystkich działań polityków. Wszystko inne: od finansów, po handel mogłoby mieć swoje miejsce na obrzeżach polityki. Możemy zmienić w ten sposób podejście do polityki, zaczynając właśnie od poziomu europejskiego.

Obecnie, nawet we Włoszech, górę wśród polityków i obywateli bierze jednak strach. Rządzący w Pana kraju nie wpuszczają statków z migrantami do włoskich portów

- We Włoszech przez około 30 lat społeczeństwu żyło się dobrze. Potem nagle pojawili się politycy, którzy zaczęli rozprzestrzeniać nienawiść i lęk, bez żadnych podstaw, wyłącznie w oparciu o swoje spekulacje i polityczne powody. Wydaje mi się, że to samo stało się w wielu innych europejskich krajach, bo ludzie nie są źli, a jedynie wprowadzani w błąd przez polityków uważających, że migracja to problem. To tego argumentu używają, by ukryć swój brak kompetencji i skuteczności w rozwiązywaniu prawdziwych problemów. Jeśli weźmiemy za przykład Włochy, to wielkim problemem wcale nie jest tu migracja, a bezrobocie, brak inwestycji, zły system edukacji, którego rząd nie potrafi naprawić i w zamian za to zasłania się fenomenem migracji, na który zrzuca winę za wszystko.

 

Uchodźcy są zmuszeni do opuszczenia swoich krajów i często to my jesteśmy za ten stan rzeczy odpowiedzialni. Włochy są jednym z państw, które bardzo eksploatowały Afrykę. Zresztą tak samo robiły i robią nadal: Rosja, Stany Zjednoczone, Chiny czerpiące ze złóż i zasobów tego najbogatszego pod tym względem kontynentu świata, zamieszkanego jednocześnie przez najbiedniejszych ludzi na świecie. Jeśli ci ludzie uciekają przed biedą, wojną, prześladowaniem i śmiercią, przybywają tu, prosząc o schronienie, to nie możemy im odmawiać, nie możemy zapominać, kim sami kiedyś byliśmy.

 

Przecież takie kraje, jak Włochy czy Polska też kiedyś były krajami, z których pochodzili emigranci, szukający schronienia na całym świecie. Włosi znajdowali je w Niemczech, Szwajcarii, Belgii, Australii, Stanach Zjednoczonych. Wszędzie tam byliśmy przede wszystkim migrantami ekonomicznymi, czyli tymi, którym teraz odmawia się pomocy. Uważam, że skoro tyle wzięliśmy od Afrykańczyków w przeszłości, to teraz powinniśmy przynajmniej okazać im gościnność.

ac/ml/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze