Pięć osób nie żyje, 157 rannych, trzech operowanych. Bilans tragedii w Tatrach

Polska

157 osób zostało rannych po czwartkowej burzy w Tatrach. 3 osoby są nadal poszukiwane. Poszkodowani trafili do szpitali powiatowych w Zakopanem, Nowym Targu, Limanowej, Myślenicach i Suchej Beskidzkiej. Poszkodowani są również w trzech szpitalach w Krakowie. Działa specjalna infolinia dla bliskich osób rannych.

W wyniku gwałtownej burzy zginęło pięć osób - cztery po polskiej stronie Tatr i jedna po słowackiej. Jak poinformowała reporterka Polsat News Klaudia Syrek, wśród ofiar jest 10-letni chłopiec z Małopolski, 10-letnia dziewczynka z Mazowsza, 46-letnia kobieta z Podlasia i 24-letnia kobieta z Dolnego Śląska. Po słowackiej stronie zginął turysta z Czech.

 

Jak podała w piątek rano rzecznik prasowa wojewody Joanna Paździo, w wyniku nawałnicy hospitalizowanych zostało 56 osób, z których obecnie nadal w szpitalach przebywają 34 osoby. W ciągu dnia dane te będą się zmieniać. Ich obrażenia są zróżnicowane: od urazów np. czaszkowych przez oparzenia po urazy wielonarządowe.

 

Poszkodowani są hospitalizowani w: Szpitalu im. Rydygiera w Krakowie - 4, Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie - 3, Centrum Urazowe Medycyny Ratunkowej i Katastrof w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie - 5, Szpital Wojskowy w Krakowie - 1, szpital w Suchej Beskidzkiej - 1, szpital w Nowym Targu - 15, szpitalu w Zakopanem – 5.

 

W czwartek po południu nad Tatry nadciągnęła gwałtowna burza. Według TOPR, rażenia głównie nastąpiły w okolicach kopuły szczytowej Giewontu, ale także na Czerwonych Wierchach.

 

Tam ranny został obywatel portugalski, który w stanie poważnym ale stabilnym trafił do szpitala. W wyniku gwałtownych wyładowań atmosferycznych zmarły cztery osoby, w tym dwoje dzieci. Po słowackiej stronie gór zginął czeski turysta.

 

Trzy osoby były operowane, jedna czeka na zabieg

 

Do nowotarskiego szpitala trafiło łącznie dziewięć osób: trzy na oddział chirurgiczny, również trzy osoby na oddział chirurgii urazowo-ortopedycznej, dwie osoby na oddział neurochirurgii i jedna osoba na oddział internistyczny.

 

- Stan pacjentów jest stabilny. W nocy trzy osoby były operowane. Operacja polegała na usuwaniu odłamków skalnych z kości i zabezpieczenie ran. Jeden z pacjentów w wyniku uderzenia pioruna miał oskalpowane podudzie. 21-latek z urazem czaszkowo-mózgowym czeka na operację. Jest w stanie ciężkim, ale stabilnym. Wymaga odbarczenia z uwagi na wklinowanie łuski kości do tkanki – powiedziała Aleksandra Chowaniec, dyrektor ds. medycznych szpitala im. Jana Pawła II w Nowym Targu.

 

21-latek jest najciężej ranną z osób, które trafiły do nowotarskiego szpitala. Osoby, które w nocy przeszły operacje są w stanie stabilnym.

W wyniku uderzenia pioruna do nowotarskiego szpitala trafiło kilka osób z poparzeniami.

 

- Często są to rany łączone, oparzeniowe z urazami wielonarządowymi. Rany powstałe w wyniku uderzenia pioruna są bardzo ciężkie do leczenia. To na razie pierwsza doba ich pobytu w szpitalu. Nie możemy określić jeszcze jak długo tu pozostaną. To są osoby przyjezdne z różnych części Polski i zdajemy sobie sprawę, że będą chcieli szybko wrócić do swoich domów, jednak ich stan musi się poprawić. Myślę, że po weekendzie będziemy mogli ocenić jak długo jeszcze pozostaną w szpitalu – dodała Aleksandra Chowaniec.

 

Straż pożarna transportowała rannych z Hali Kondratowej

 

Jak powiedział w piątek rano kpt. Bogusław Szydło, główne działania straży pożarnej polegały na transporcie osób poszkodowanych z Hali Kondratowej, gdzie znajduje się schronisko PTTK do Kuźnic, gdzie ranni przejmowani byli przez jednostki ratownictwa medycznego.

 

W sumie rozwieziono 51 osób wymagających hospitalizacji. W działania ratownicze zaangażowanych było 11 pojazdów PSP (27 osób) oraz 12 pojazdów OSP (54 osoby).

 

- Straż Pożarna zajmowała się również zabezpieczaniem lądowiska LPR-u, a także przygotowanie na miejscu polowego szpitala medycznego. O godz. 9 zbiera się sztab, na posiedzeniu którego zapadnie decyzja, czy straż pożarna weźmie udział w dzisiejszej akcji - dodał Szydło.

 

Infolinia dla bliskich poszkodowanych

 

W Starostwie Powiatowym w Zakopanem działa infolinia. Pod numerami telefonów 18 2017100 i 18 2023914 można uzyskać informacje o poszkodowanych.

 

Osoby potrzebujące mogą także uzyskać wsparcie psychologiczne w szpitalu im. Chałubińskiego w Zakopanem.

 

W akcji ratunkowej, którą koordynowało Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, uczestniczyło pięć śmigłowców w tym cztery LPR i jedna maszyna TOPR, 13 karetek, 22 zastępy PSP i OSP, łącznie niemal 80 strażaków oraz Straż Parku. Działania wspierała również policja, straż graniczna i zakopiańska straż miejska.

 

Nie wiadomo, kiedy zakończy się akcja ratownicza

 

Jak powiedział w czwartek wojewoda małopolski Piotr Ćwik, z powodu specyfiki terenu górskiego, w którym doszło do wypadku, służby nie są w stanie określić, kiedy zakończy się akcja ratownicza, ani jednoznacznie stwierdzić, czy wszyscy poszkodowani zostali już odnalezieni i uzyskali pomoc medyczną.

 

- Akcja jest bardzo nietypowa więc nie jesteśmy w stanie określić godziny, kiedy ona się zakończy, ani ile działań pozostało jeszcze do wykonania. Są trudne warunki w górach, zbliżamy się do pory wieczornej - na pewno ratownicy pozostaną w górach tak długo, jak będzie potrzeba i jak będzie to możliwe - podkreślił wojewoda.

 

Müller: sprawna akcja służb

 

- Służby zadziałały sprawnie, na tyle, ile można w takiej trudnej sytuacji zareagować - powiedział w piątek rzecznik rządu Piotr Müller, pytany w radiowej Jedynce o akcję ratunkową po burzy w Tatrach. 

 

- Pan premier Morawiecki uczestniczył w odprawie sztabu kryzysowego na miejscu, w związku z tym wydaje się, że wszystko zadziałało dobrze - dodał.

 

Zaznaczył, że nagłe zdarzenia pogodowe są bardzo trudne dla służb, dlatego trzeba im podziękować za sprawną reakcję. - Przede wszystkim należy wyrazić ogromne wyrazy współczucia dla rodzin, które straciły swoich bliskich w tej tragedii - powiedział.

 

Zamknięty szlak na Giewont

 

"Szlak turystyczny z Wyżniej Kondrackiej Przełęczy na Giewont został w czwartek po tragicznej burzy zamknięty do odwołania" - poinformowały w piątek władze Tatrzańskiego Parku Narodowego.

 

"Turysto pamiętaj o swoim bezpieczeństwie. Wychodząc w Tatry zapoznaj się z prognozą pogody. Podczas burzy szczególnie niebezpieczne jest przebywanie na graniach, na szlakach wyposażonych w sztuczne ułatwienia oraz w okolicy cieków wodnych" – dodały.

wka/prz/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze