Niemcy rozważają podatek od mięsa. Ma to pomóc w ochronie klimatu

Świat

Przeciętny Niemiec spożywa rocznie około 80 kilogramów mięsa, czyli dwa razy więcej niż wynosi średnia światowa. Najwięcej mięsa zjadają mieszkańcy Stanów Zjednoczonych - ponad 100 kilogramów na osobę. W Polsce w 2018 średnia wyniosła 76,9 kg. Tymczasem, według raportu ONZ, chcąc chronić środowisko, ludzie muszą jeść mniej mięsa.

Na pomysł specjalnego podatku wpadło Niemieckie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt.

 

- Mięso i inne produkty zwierzęce są zbyt tanie i czasami sprzedawane po niskich cenach, więc dobrostan zwierząt nie jest możliwy, a presja cenowa zmusza rolników do trzymania większej liczby zwierząt w coraz mniejszych przestrzeniach - powiedział Euronews prezes stowarzyszenia, Thomas Schröder. - Zwierzęta są wykastrowane bez znieczulenia, bydło ma odcięte rogi, aby zwierzęta mogły być trzymane w małej przestrzeni - dodał.

 

- W odróżnieniu od podatku, który nie ma specjalnego przeznaczenia i po prostu wpada do budżetu federalnego, proponowana opłata mogłaby być wykorzystana bezpośrednio w celu zwiększenia dobrostanu zwierząt w hodowli zwierząt gospodarskich, np. większej przestrzeni dla zwierząt - podkreślił Schröder.

 

Politycy mają swój pomysł 

 

Politycy - w tym niektórzy z centrolewicowej SPD i Zielonych - nie chcą specjalnej opłaty, ale opowiadają się za podniesieniem podatku VAT. Mięso w Niemczech korzysta ze stawki obniżonej, wynoszącej 7 proc. Zasugerowano, że można ją podnieść do standardowej stawki VAT w wysokości 19 proc.

 

Friedrich Ostendorff, rzecznik Partii Zielonych ds. polityki rolnej powiedział, że popiera zniesienie obniżonej stawki na mięso - i przeznaczenie jej na większy dobrostan zwierząt. Niemiecka minister rolnictwa Julia Klöckner powiedziała natomiast, że ​​bez względu na sposób, konsumenci muszą ponieść część wyższych kosztów związanych z poprawą warunków życia zwierząt. 

 

Ekolodzy obawiają się, że dodatkowe dochody nie zostaną przeznaczone na dobrostan zwierząt. Obawy potwierdza niemieckie Ministerstwo Finansów, które stwierdziło, że nie ma mechanizmu oddzielania dochodów z VAT opartych na sprzedaży mięsa od przychodów z innych transakcji.

 

Wielu polityków w rządzącym CDU Angeli Merkel, a także członkowie partii FDP (Wolna Partia Demokratyczna) i AfD (Alternatywa dla Niemiec), są również przeciwni tej zmianie. 

 

Konsumpcja mięsa wpływa na ludzi i środowisko

 

Według opublikowanego w ubiegłym tygodniu raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych, hodowla zwierząt gospodarskich jest jedną z najbardziej szkodliwych dla środowiska, ponieważ zużywa bardzo dużo zasobów: paszy, wody, ziemi i energii, a także dlatego, że w czasie hodowli wytwarzają się ogromne ilości metanu.

 

"Walka ze zmianami klimatu wymaga od nas wprowadzenia gruntownych zmian w sposobie użytkowania ziemi i uprawy żywności, w czym pomóc ma przejście na dietę opartą na roślinach" - czytamy w raporcie.

 

"Warto zauważyć, że dieta obfitująca w mięso wiąże się również z zagrożeniami dla zdrowia, od chorób serca, otyłości po oporność na antybiotyki. Innymi słowy, spożycie mięsa ma ukryte koszty" - informują naukowcy.

 

Podatek 100 proc. w celu zrekompensowania kosztów opieki zdrowotnej

 

Badanie przeprowadzone przez Mike'a Raynera, profesora zdrowia populacji na Uniwersytecie Oksfordzkim, sugerowało podatek od czerwonego mięsa w wysokości około 20 proc. i podatek od mięsa przetworzonego w wysokości 100 proc. w celu zrekompensowania kosztów opieki zdrowotnej. W tych warunkach konsumpcja przetworzonego mięsa miałaby spaść średnio o 16 proc.

 

Chociaż wyższe podatki nigdy nie są popularne, działania mające na celu zmianę zachowań konsumentów okazały się skuteczne w Wielkiej Brytanii. W Szkocji wprowadzenie minimalnych cen alkoholu spowodowało spadek jego spożycia, podczas gdy stosowanie plastikowych toreb na zakupy z supermarketów zostało znacznie ograniczone poprzez wprowadzenie obowiązkowych opłat.

 

Stany Zjednoczone celem ekologów

 

Inne kraje, które rozważają wprowadzenie specjalnego podatku od mięsa to Dania oraz Szwecja. Ekolodzy za cel stawiają sobie jednak zmniejszenie konsumpcji mięsa w dwóch krajach, gdzie jest ona największa: Stany Zjednoczone i Australia. Na przeszkodzie może im stać nie tylko lobby branży mięsnej, ale również przyzwyczajenia Amerykanów.

 

W Polsce plany ograniczenia spożycia mięsa zadeklarowało 57,8 proc. osób.

 

Biorąc pod uwagę potrzebę ograniczenia spożycia mięsa nie można pominąć faktu, że ucierpieliby na tym farmerzy. Dlatego stosowane rozwiązania muszą dać im możliwość przebranżowienia lub możliwość przestawienia się na hodowle ekologiczne. 

dc/luq/ euronews.com

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze