Nie przepłynie więcej niż 20 metrów, ale chce jechać na igrzyska. "Skończę, albo się utopię"

Świat
Nie przepłynie więcej niż 20 metrów, ale chce jechać na igrzyska. "Skończę, albo się utopię"
Wikimedia Commons/Javid Nikpour/Tasnim

Pita Taufatofua z Tonga, którego celem jest zakwalifikowanie się na igrzyska w Tokio w nowej dla siebie dyscyplinie - kajakarstwie, przyznał, że nauka nie przychodzi mu łatwo. - Postęp idzie fatalnie. Nie mogę utrzymać się w kajaku dłużej niż przez 20 metrów - powiedział.

Tongijczyk, który przed trzema laty startował w igrzyskach w Rio de Janeiro w taekwondo, a w ubiegłym roku w Pjongczangu próbował sił w biegach narciarskich, zamierza wziąć udział w mistrzostwach świata w kajakarstwie w węgierskim Segedynie, które rozpoczną się 21 sierpnia i będą jednymi z zawodów, gdzie będzie można uzyskać kwalifikacje olimpijskie.

 

Kolejna szansa dla Taufatofua to mistrzostwa Oceanii w lutym 2019 r.

 

- Mam dwie zasady: zawsze dotrzymuję słowa i zawsze chcę ukończyć zawody. Powiedziałem, że wystartuję w mistrzostwach, więc to zrobię. Nawet jeśli się przewrócę po 20 metrach, będę próbował dalej, bo potrzebuję przepłynąć 180 m. Albo skończę, albo się utopię - przyznał zdesperowany 35-latek, cytowany przez nowozelandzkie radio rnz.co.

 

"Ślepy prowadzący ślepego"

 

Taufatofua zyskał światową sławę, gdy podczas ceremonii otwarcia i zamknięcia igrzysk w Pjongczangu, mimo niskiej temperatury, niósł tongijską flagę ubrany tylko w tradycyjną ta'ovalę - opaskę na biodrach. W takim samym stroju wystąpił w 2016 roku w Rio de Janeiro, lecz tam temperatura była jak najbardziej odpowiednia dla takiego stroju.

 

- Kajakarstwo to sport, który jest częścią naszej kultury. Od setek lat ludzie poruszają się po Polinezji na łodziach, a ja kocham ocean. To dla mnie bardziej naturalne niż np. jazda na nartach - mówił przed rozpoczęciem treningów, nie zdając sobie najwyraźniej sprawy, jak trudną technicznie dyscypliną jest kajakarstwo.

 

Problemem jest to, że nie ma profesjonalnego sprzętu, a jego trenerem jest Paul Sitapa, dawny szkoleniowiec taekwondo.

 

- To jak ślepy prowadzący w tej chwili ślepego... On wie tyle, ile ja. Ogląda treningi na YouTube. Polecimy na Węgry tydzień przed mistrzostwami i dopiero na miejscu będziemy radzili się profesjonalnych trenerów - dodał zawodnik, który przygotowuje się w australijskim Brisbane.

wka/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze