Sadowski wydał oświadczenie ws. oskarżeń o pedofilię. "Stanowczo zaprzeczam stawianym mi zarzutom"

Polska
Sadowski wydał oświadczenie ws. oskarżeń o pedofilię. "Stanowczo zaprzeczam stawianym mi zarzutom"
Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com

- W związku z pojawiającymi się w mediach nieprawdziwymi informacjami dotyczącymi moich relacji z uczestniczkami programów telewizyjnych "Tęczowy Music Box" i "Co jest grane?" oraz podopiecznymi fundacji "Tęcza", stanowczo zaprzeczam stawianym mi zarzutom" - brzmi oświadczenie, które przesłał do redakcji Wirtualnej Polski pełnomocnik Krzysztofa Sadowskiego.

Dziennikarz i autor książek Mariusz Zielke napisał w poniedziałek na portalu Facebook post, że znany polski muzyk jazzowy miał molestować i gwałcić dziewczynki, występujące m.in. w programie "Tęczowy Music Box", "Co jest grane?", a także w zespole "Tęcza".

 

- Ta sprawa jest bardzo bolesna dla całego środowiska, które w dużej części wiedziało i kryło pedofilię. Ofiary zasługują na współczucie i prawdę. Ich relacje są bardzo mocne. Relacji jest zbyt wiele, żeby były nieprawdziwe - mówił Zielke.

 

Według niego, jest wiele dowodów, że były prezes Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego, zarządzający fundacjami Tęcza i Jazz Jamboree, współtwórca nadawanych w latach 90. w telewizji programów "Tęczowy Music Box", "Co jest grane?", ceniony pedagog i muzyk, jest pedofilem.

 

"Wszystkie »rewelacje« oparte są na pomówieniach jednej osoby"

 

W środę Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że w lutym tego roku wszczęła śledztwo w sprawie zgwałcenia w latach 1997-1999 w Warszawie dwóch małoletnich pokrzywdzonych, które nie miały wtedy ukończonego 15. roku życia. Postępowanie zostało zainicjowane po zawiadomieniach dwóch kobiet. Treści zawiadomienia prokuratura nie ujawnia.

 

- Są przesłuchiwane osoby, na które wskazują pokrzywdzone, czyli osoby, które też mogą być pokrzywdzonymi albo mogą mieć wiedzę, co się działo w dziecięcym zespole muzycznym w latach 90. poprzedniego wieku i produkcjach telewizyjnych, w których ten zespół brał udział - informowała prokuratura.

 

W oświadczeniu, które przesłał Wirtualnej Polsce pełnomocnik muzyka czytamy: "Wszystkie pojawiające się na mój temat »rewelacje« oparte są na pomówieniach jednej osoby, której personaliów nie ujawnię, nie chcąc jej zaszkodzić. Jest to osoba znana mi i mojej rodzinie od przeszło 20 lat i przez większość tego czasu pozostająca z nami w bliskich stosunkach.

 

Niestety, w ubiegłym roku osoba ta poprosiła mnie o przekazanie jej dużej kwoty pieniędzy, które miały posłużyć jej ułożeniu sobie życia. Nie będąc w stanie spełnić tej prośby, ale też mając poczucie nadużycia naszej przyjaźni - odmówiłem. Wówczas, było to w czerwcu ubiegłego roku, zerwała kontakty z nami i skierowała przeciwko mnie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa" - brzmi stanowisko.

 

"Dokładna treść zarzucanych mi czynów nie jest mi znana, gdyż - choć postępowanie toczy się już rok - nie zostałem w nim przesłuchany ani jako świadek, ani tym bardziej jako podejrzany. O toczącym się postępowaniu wiem tylko dlatego, że została w nim przesłuchana w maju br. moja była żona" - pisze muzyk.

 

"Nikt nie podjął próby kontaktu ze mną"

 

W oświadczeniu przesłanym redakcji wp.pl. czytamy dalej: "Chciałbym też wyraźnie podkreślić, że przed publikacją dotyczących mnie materiałów nikt nie podjął próby kontaktu ze mną, w celu dowiedzenia się jak wygląda cała historia z mojego punktu widzenia. Jestem osobą w podeszłym wieku i złym stanie zdrowia. Kierowane wobec mnie publicznie oszczerstwa dodatkowo ten stan pogarszają, podważając mój dorobek zawodowy i artystyczny oraz godząc w moje dobre imię. Przede wszystkim jednak sprawa ta odbija się fatalnie na mojej rodzinie, krzywdząc moją żonę i córkę. Staliśmy się obiektem bezpośrednich ataków ze strony obcych nam osób, godzących w naszą prywatność i poczucie bezpieczeństwa. Zachowanie mediów w tej sprawie oceniam jako skandaliczne i nieodpowiedzialne. W poszukiwaniu sensacji posunęły się one nie tylko do ataku na mnie, ale doprowadziły do ataku na całą moją rodzinę".

 

"Dlatego też proszę i kieruję tę prośbę zarówno do mediów, które już rzuciły się na mnie, jak i do takich, które dopiero planują dołączyć do tej watahy, o powstrzymanie się od dalszego szkalowania mnie i umożliwienie mi podjęcia obrony w przewidzianej do tego procedurze karnej. Nigdy nie uchylałem się przed współpracą z organami ścigania i jestem gotów - w miarę moich możliwości - pomagać w wyjaśnieniu całej sprawy. Jednocześnie oświadczam, że wobec mediów i osób mnie oczerniających, podejmę kroki prawne w celu oczyszczenia swojego imienia i dorobku" - podaje wp.pl.

dc/luq/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze