Ardanowski: dramatyczna sytuacja na terenach, gdzie susza występuje drugi rok z rzędu

Polska
Ardanowski: dramatyczna sytuacja na terenach, gdzie susza występuje drugi rok z rzędu
PAP/Paweł Supernak

- Na terenach, gdzie susza występuje drugi rok z rzędu, sytuacja jest dramatyczna - powiedział w piątek minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Jego zdaniem nie ma co się spieszyć z podsumowaniem suszy, bo ważniejsze jest dokładne oszacowanie strat.

- Raporty z szacowania strat z powodu suszy cały czas do nas przychodzą. Od wczoraj ich szacowanie zamknęło dopiero siedem gmin, a szacunki mamy takie, że suszą dotkniętych jest ok. 1,5 tys. gmin w Polsce - zaznaczył szef resortu rolnictwa na piątkowej konferencji prasowej. Dodał, że to jeszcze potrwa i nie ma co się spieszyć z podsumowaniem suszy, bo chodzi o to, żeby oszacować straty dokładnie.

 

Dodał, że z tego, co raportują wojewodowie wynika, że suszą jest dotkniętych ok. 1,9 mln hektarów.

 

- Pod względem obszaru w tym roku susza jest może nieco mniejsza niż w roku ubiegłym, ale to nie zmienia faktu, że na terenie, gdzie to zjawisko występuje drugi rok z rzędu, sytuacja jest dramatyczna - zaznaczył Ardanowski. Wyjaśnił, że tak jest w województwach lubuskim, wielkopolskim, na części terenu województwa łódzkiego; to są - jak mówił - również enklawy województw: zachodniopomorskiego, kujawsko-pomorskiego, na Podlasiu, Mazowszu i na północnej Lubelszczyźnie.

 

Ardanowski powtórzył deklaracje premiera, że rząd udzieli rolnikom pomocy.

 

Komisje musiały szacować straty kilkukrotnie

 

- Jak tylko będziemy dokładnie wiedzieć, ile wynoszą straty - zastrzegł. Minister rolnictwa przypomniał, że w zeszłym roku już od połowy września były pierwsze wypłaty, ale trzeba było trzy razy wydłużać terminy składania wniosków; komisje musiały szacować straty kilkukrotnie, ponieważ raport suszowy przygotowywany przez Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG) w Puławach rozszerzał suszę.

 

- Nie ma więc co się z tym podsumowywaniem spieszyć - zaznaczył szef MRiRW. Wskazał, że chodzi o to, żeby wszystkie straty zostały uwzględnione, żeby te pieniądze - nawet jeśli z niewielkim opóźnieniem - trafiły do rolników. Jak mówił, w wielu gospodarstwom ta susza może bardzo zaszkodzić.

 

Szef rolnictwa uważa, że najważniejsze jest teraz to, by w następnych latach zasięg suszy był mniejszy, m.in. dzięki retencji i nawodnieniu. Przypomniał o wartym 100 mln euro programie (który ruszy we wrześniu) dofinansowania modernizacji istniejącego systemu nawadniania lub wykonaniu w gospodarstwie nowego nawodnienia.

 

Wysokość pomocy nie może przekroczyć 100 tys. zł

 

Zgodnie z założeniami programu, rolnicy będą mogli wykonać m.in. nowe nawodnienia (ewentualnie z wykonaniem ujęcia wodnego z wód podziemnych lub powierzchniowych), modernizować instalacje nawadniające (ewentualnie z modernizacją ujęcia wody), modernizacje instalacji nawadniającej wraz z powiększeniem powierzchni nawadnianej.

 

Ministerstwo poinformowało, że maksymalna wysokość pomocy udzielonej na jedno gospodarstwo rolne, w okresie realizacji PROW 2014-2020, na inwestycje związane z nawadnianiem nie może przekroczyć 100 tys. zł; pomoc przyznaje się na operację o planowanej wysokości kosztów kwalifikowalnych powyżej 15 tys. zł. Pomoc będzie polegać na refundacji do 50 proc., a w przypadku młodego rolnika - 60 proc. kosztów kwalifikowalnych, poniesionych przez beneficjenta.

dc/luq/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze