Podział w koalicji rządzącej we Włoszech. Salvini opowiada się za rozpisaniem nowych wyborów

Świat
Podział w koalicji rządzącej we Włoszech. Salvini opowiada się za rozpisaniem nowych wyborów
PAP/EPA/MAURIZIO BRAMBATT

Lider współrządzącej Włochami prawicowej Ligi, wicepremier Matteo Salvini opowiedział się w czwartek za rozpisaniem przedterminowych wyborów parlamentarnych. W wydanej nocie oświadczył, że "nie ma już większości" rządzącej.

Oświadczenie Salviniego potwierdza głęboki rozłam w powołanej przed ponad rokiem koalicji Ligi i Ruchu Pięciu Gwiazd, w której w ostatnich miesiącach doszło do licznych sporów i ostrych konfliktów.

 

"Nie chcemy więcej stanowisk czy ministrów"


Powodem najnowszego podziału w koalicji jest środowe głosowanie w Senacie nad przyszłością linii kolei dużych prędkości Turyn-Lyon (TAV). Antysystemowy Ruch Pięciu Gwiazd, opowiadający się za przerwaniem budowy, przegrał głosowanie. Przeszły natomiast zgłoszone przez opozycję i poparte przez Ligę uchwały popierające tę inwestycję.

Po rozmowie z szefem rządu Giuseppe Conte Salvini napisał w nocie: "Powtórzyłem dzisiaj premierowi: chodźmy natychmiast do parlamentu, by przyjąć do wiadomości, że nie ma już większości, co jasno wynika z głosowania w sprawie TAV i oddajmy szybko głos wyborcom".

Następnie wicepremier i szef MSW dodał: "nie ma sensu iść naprzód pośród ciosów sprzeciwu i kłótni, jak w ostatnich tygodniach".


- Włosi potrzebują poczucia pewności i rządu, który będzie działał, a nie "Pana Nie". Nie chcemy więcej stanowisk czy ministrów, nie chcemy przebudowy gabinetu ani rządów technicznych. Po tym rządzie, który zrobił wiele dobrych rzeczy, są tylko wybory - stwierdził Matteo Salvini. Jest on głęboko skonfliktowany z liderem Ruchu Pięciu Gwiazd, wicepremierem Luigim Di Maio.

 

"Wykiwali kraj"

 

Di Maio oświadczył w czwartek, że jego ugrupowanie jest gotowe na przyspieszone wybory parlamentarne, których domaga się przywódca Ligi Matteo Salvini. Di Maio zarzucił Lidze, że "wykiwała kraj".

 

Di Maio odnosząc się do słów Salviniego oznajmił: "jesteśmy gotowi na wybory". Zapewnił: "stanowiska w ogóle nas nie interesują i nigdy nie interesowały".

 

- Jedno jest pewne - kiedy wykiwasz kraj i obywateli, wcześniej czy później przyjdzie za to rachunek. Wcześniej czy później trzeba będzie zapłacić konsekwencje tego - dodał Di Maio.

 

Zaapelował do wszystkich sił politycznych, by we wrześniu przegłosowały przygotowaną ustawę o redukcji liczby parlamentarzystów, co nazwał "reformą o fundamentalnym znaczeniu" i "epokową". Potem jego zdaniem można przeprowadzić przyspieszone wybory.

 

Premier i prezydent milczą

 

Według komentatorów oznacza to, że 65. rząd Republiki Włoskiej prawdopodobnie przechodzi powoli do historii. Jako najbardziej prawdopodobny termin wyborów media wymieniają 6 lub 13 października.

 

Do apelu Salviniego nie odnieśli się na razie ani premier, ani prezydent.

 

W czwartek premier Conte udał się na rozmowy z prezydentem Sergio Mattarellą na temat kryzysu w koalicji. Nie poinformowano o przebiegu tego spotkania. Nie wiadomo, jakie rozwiązanie kryzysu wybierze szef państwa.

W mediach dominują opinie, że Salvini dąży do przyspieszonych wyborów, prawdopodobnie w październiku, by powołać rząd już bez Ruchu Pięciu Gwiazd. Według sondażu z końca lipca gotowość głosowania na jego partię zadeklarowało 38 proc. Włochów. To ponad dwa razy więcej niż wynik, jaki osiągnął w wyborach parlamentarnych w marcu 2018 roku.

Zawarcie koalicji proponuje Salviniemu między innymi mu przywódca partii Forza Italia, były premier Silvio Berlusconi.

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze