Współwięzień wyszedł z celi o 7:30, o 9:00 znaleziono ciało. Nowe fakty ws. Brunona Kwietnia

Polska

Brunon Kwiecień przebywał w celi dwuosobowej, którą w dniu jego śmierci współwięzień opuścił o godzinie 7:30. Skazany za przygotowywanie zamachu terrorystycznego na Sejm przebywał sam przez półtorej godziny, zanim znaleziono jego ciało. Przyczyny śmierci mężczyzny ustala prokuratura.

Brunon Kwiecień został znaleziony martwy we wtorek ok. 9:00 rano w Zakładzie Karnym nr 1 we Wrocławiu. Do jego celi wszedł oddziałowy, by zabrać go na wizytę u okulisty.

 

- Funkcjonariusze bezzwłocznie przystąpili do akcji reanimacyjnej. Na miejsce natychmiast wezwano zespół pogotowania ratunkowego, który po kontynuacji akcji reanimacyjnej stwierdził zgon mężczyzny - przekazała ppłk Elżbieta Krakowska, rzecznik prasowy dyrektora generalnego Służby Więziennej.

 

Wiadomo już, że Kwiecień przebywał w celi dwuosobowej, którą jego współwięzień opuścił o godz. 7:30. Mężczyzna wyszedł do pracy. 

 

- Szczegółowe przyczyny śmierci nie są znane. Oględziny zmarłego wskazują, że śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych, natomiast pewność temu stwierdzeniu da sekcja zwłok - przekazała Polsat News Elżbieta Krakowska. Rzecznik nie miała informacji na temat ewentualnych wcześniejszych chorób osadzonego.

 

Sekcję zwłok Brunona Kwietnia zaplanowano na czwartkowy poranek.  powiedziała prok. Justyna Pilarczyk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. 

 

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik powiedział w środę w radiowej Jedynce, że ze wstępnych informacji wynika, że Brunon Kwiecień zmarł śmiercią naturalną. - Nie było ani udziału osób trzecich, ani nie było samobójstwa - zaznaczył wiceminister.

 

Kwiecień nie poczuwał się do winy

 

W kwietniu 2017 r. Sąd Apelacyjny w Krakowie uznał Kwietnia za winnego przygotowywania zamachu terrorystycznego na Sejm i skazał go na 9 lat więzienia. W pierwszej instancji został skazany na 13 lat więzienia.

 

Brunon Kwiecień odpowiadał przed sądem za przygotowywanie od lipca do listopada 2012 r. ataku terrorystycznego na konstytucyjne organy RP, nakłanianie w 2011 r. dwóch studentów do przeprowadzenia zamachu oraz za nielegalne posiadanie broni i handel nią.

 

Według śledczych, Kwiecień, doktor chemii, ówczesny pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, zamierzał zdetonować w pobliżu Sejmu cztery tony materiałów wybuchowych na bazie saletry, umieszczonych w pojeździe wojskowym SKOT. Do eksplozji miało dojść podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów - w trakcie rozpatrywania w Sejmie projektu budżetu.

 

W procesie, który przed Sądem Okręgowym rozpoczął się w styczniu 2014 r., Brunon Kwiecień przyznał się do tego, że przygotowywał i opracowywał zamach na gmach Sejmu, natomiast nie poczuwał się do winy i twierdził, że był inspirowany przez osobę współpracującą z ABW, która - jak przekonywał - prowadziła tajną operację przeciw niemu.

 

Złożył też doniesienie na agentów ABW, twierdząc iż podżegali go do zamachu nie tylko na Sejm, ale i ówczesną prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz oraz ambasadę Izraela. Śledczy z Ostrołęki nie znaleźli podstaw do wszczęcia śledztwa w tym kierunku. 

 

 

wka/hlk/ml/ Polsat News, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze