"Uderzył w kant betonu", "przez chwilę był z nim kontakt". Świadek i lekarz o wypadku Lambrechta

Polska

- To była potężna siła. Urwana śledziona, strzaskana wątroba. Mimo że krew była przygotowana, nic już nie pomogło - powiedział lekarz kolarskiego Tour de Pologne Ryszard Wiśniewski o śmiertelnym wypadku Bjorga Lambrechta na trasie wyścigu. 22-letni Belg uderzył w betonowy przepust przy drodze. Moment wypadku zarejestrował jeden z kibiców.

- Bezpośrednio po wypadku był przez chwilę kontakt z nim. Mówił: "niedobrze, niedobrze, niedobrze". W pierwszej chwili nie spodziewaliśmy się aż tak poważnych obrażeń, ale poziom cukru we krwi był zastanawiająco niski. W karetce stracił przytomność - powiedział doktor Ryszard Wiśniewski.

 

Zwrócił uwagę na fakt, że gdy kolarz się przewraca, występuje automatyczny odruch wyciągnięcia rąk i asekurowania się przed skutkami upadku, a wszystko wskazuje na to, że Lambrecht tak nie postąpił.

- To była potężna siła. Urwana śledziona, strzaskana wątroba. Mimo że krew była przygotowana, nic już nie pomogło. To był drobny kolarz, niziutki, nie miał poduszki ochronnej w postaci tkanki tłuszczowej - dodał dr Wiśniewski.

 

Moment wypadku zarejestrowało kilkoro kibiców. Widać na nim jak młody kolarz wypada z peletonu i wjeżdża do rowu. - Przeleciał przez kierownicę i uderzył w kant betonu. Chciałem pomóc, krew mu poszła z nosa i uszu - powiedział Polsat News jeden ze świadków wypadku. 

 

Kolarze uczcili pamięć zmarłego 

22-letni Lambrecht zmarł w poniedziałek późnym popołudniem w szpitalu w Rybniku w wyniku poważnych obrażeń klatki piersiowej i jamy brzusznej.

Na wtorkowym, skróconym do 133 km etapie z Jaworzna do Kocierza kolarze się nie ścigali. Nie będzie liczony do klasyfikacji generalnej.

 

Powoli jadący peleton zatrzymał na 48. kilometrze, feralnym, na którym w poniedziałek doszło do wypadku Lambrechta. Na mecie, podobnie jak na starcie, Jego pamięć została uczczona minutą ciszy.

 

Przy mecie stali członkowie sztabu belgijskiej drużyny. Wiele osób miało łzy w oczach.

 

Pierwszy śmiertelny wypadek od 1993 roku

Do wypadku doszło w pierwszej części poniedziałkowego etapu w okolicach Żor. 22-letni Belg uderzył w betonowy przepust na drodze i na miejscu był reanimowany, a następnie przewieziony do szpitala w Rybniku. Zmarł na stole operacyjnym. 

 

Był to pierwszy śmiertelny wypadek kolarza w Tour de Pologne, odkąd w 1993 roku dyrektorem wyścigu został Czesław Lang.

zdr/ml/ Polsat News, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze