"Bardzo dobry pomysł, ale ludzie są wredni". Donos do sanepidu na proboszcza, który sprzedawał lody

Polska

Lody były pyszne, wszystkim smakowały, ale skończyło się donosem do sanepidu. W ten sposób runął w gruzach pomysł proboszcza z Gnojna (woj. lubelskie), który zbierał pieniądze na ratowanie zabytkowych kościołów. W dwie niedziele ze sprzedaży lodów udało mu się zebrać 1300 zł. Ale więcej już w ten sposób nie zbierze.

Sprzedaż lodów była pretekstem, żeby zebrać środki na remont dwóch zabytkowych kościołów. Jeden z nich powstał w XVIII wieku. Pracy jest bardzo dużo, trzeba wymienić dach, wstawić nowe okna, zrobić generalny remont. Koszt tych prac to 2 mln zł. 

 

Skarga do sanepidu

 

- W pierwszą niedzielę poszło około 120 kubeczków, a w tę, która była - ponad 150 - powiedział Polsat News ks. Marcin Chudzik, proboszcz parafii pw. św. Antoniego Padewskiego w Gnojnie. 

 

Kubeczek lodów ksiądz wycenił na 5 złotych. W dwie niedziele udało się zebrać ponad 1,3 tys. zł.

 

Kolejna porcja mrożonych słodyczy na niedzielę jest już gotowa, ale nie można jej sprzedać. 

 

Do sanepidu wpłynęła bowiem skarga, której autor sugeruje, że należy sprawdzić, w jaki sposób ksiądz produkuje lody.

 

- Przy produkcji lodów wykorzystywany jest nabiał, wykorzystywane są jaja, które mogą przenosić na swojej powierzchni niebezpieczne patogeny, czy mikroorganizmy - wyjaśnił "Wydarzeniom" Marcin Nowik, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Białej Podlaskiej. 

 

"Są ludzie i ludziska"

  

Ksiądz Marcin jest bardzo lubiany. Jak mówią miejscowi, to pierwszy kapłan w okolicy, który nie mówi: "daj", tylko: "pomóżcie".

 

- Są ludzie i ludziska, jednemu to będzie się podobało, a dziesiąty powie "a po co?", "a na co?", "a czego on to robi?". Tak nie powinno być - powiedziała Alicja Fila, sołtys wsi Gnojno.

 

- Zrobił bardzo dobrze, bardzo dobry pomysł, ale ludzie są wredni, głupi i tak dalej proszę pana - mówi jeden z mieszkańców Starego Bubla, pan Wojciech.

 

Ks. Chudzik zapewnia, że nie będzie szukał osoby, która zawiadomiła sanepid. 

 

- Nie chcę szukać tej osoby, nie chcę szukać intencji z jakich to robiła, no po prostu... takie jest życie - powiedział kapłan "Wydarzeniom". 

pgo/hlk/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!