Ludzie nie wychodzą z mieszkań. Nie działa winda

Polska

W 10-piętrowym bloku w Gdyni nie działa jedyna winda. W budynku mieszkają głównie starsze, schorowane osoby, dla których pokonywanie schodów jest dużym wyzwaniem. Pierwsze pismo o awarii, mieszkańcy otrzymali dopiero po zgłoszeniu uszkodzenia. Z niedziałającą windą mają wytrzymać jeszcze dwa miesiące. Zobacz materiał "Interwencji".

Spółdzielnia "Bałtyk" w Gdyni ma 127 budynków mieszkalnych. Jednym z nich jest 10-piętrowy blok przy ulicy Konwaliowej. Jego mieszkańcy mają ogromny problem, bo od połowy maja nie działa w nim jedyna winda.

 

- To już jest skandal, żeby winda trzy miesiące nie działała i nic w tym kierunku nie było robione - mówi pani Ewa, mieszkanka bloku.

 

- Dla mnie jest bardzo ciężko. Odpoczywam na krzesełkach, zanim wejdę do góry, a muszę wychodzić z domu kilka razy w ciągu dnia - dodaje pani Krystyna, również mieszkająca w bloku.

 

"Dojście na ostatnie piętro zajmuje godzinę"

 

Pani Magdzie dojście na dziesiąte piętro zajmuje godzinę. - Córka też płacze, nie chce wchodzić na górę, mówi, że nie ma siły - mówi kobieta.

 

W bloku mieszkają starsi, schorowani i niepełnosprawni ludzie. Pokonywanie schodów jest dla nich codzienną gehenną, bo muszą regularnie chodzić do lekarza czy robić zakupy. Każde wyjście z mieszkania jest drogą przez mękę i ogromnym wysiłkiem.

 

Pan Mariusz od dziecka cierpi na chorobę Heinego-Medina. Teraz musi wchodzić po schodach na 8. piętro. Dodatkowo pomaga swojej chorej matce.

 

- Miałam trójkostne złamanie w kostce. Leżałam tu osiem miesięcy. Przychodziły do mnie pielęgniarki, a ja nawet nie mogłam zejść do łazienki - mówi z kolei pani Helga.

 

Mieszkańcy nie rozumieją, dlaczego nie byli informowani o przyczynach tak długiej awarii. Pierwsze pismo otrzymali dopiero miesiąc po zgłoszeniu uszkodzenia.

 

- Winda nieczynna, a przez półtora miesiąca nikt kompletnie nic nie wiedział. Dalej nic nie wiemy. Wywieszono kartkę, że winda ma być czynna 24 września, ale kto to wie - mówi pani Janina, lokatorka.

 

"Trzymam za poręcz i tam sobie chodzę"

 

Niestety, wielu mieszkańcom ze względu na stan zdrowia nie udało się zejść na spotkanie z ekipą "Interwencji". Dlatego reporterzy udali się między innymi na dziesiąte piętro, gdzie mieszka 77-letni pan Wilhelm z 74-letnią żoną Teresą. Kobieta ze względu na awarię windy tylko raz wyszła z domu. Pokonała 168 schodów w jedną i drugą stronę. Niestety ten spacer mógł być przyczyną zawału, który przeszła.

 

- Jestem wrakiem człowieka. Po szpitalu myślałam, że będzie lepiej, że będzie winda, będzie już jeździła. W takiej sytuacji to człowiek ani na spacer, ani tu, ani tam... Nigdzie nie mogę wyjść - mówi pani Teresa.

 

- Bardzo powolutku, po jednym stopniu, trzymam za poręcz i tam sobie chodzę, bo zejść trzeba - dodaje pan Wilhelm. Zwykłe wyjście do sklepu może zająć mu nawet kilka godzin.

 

Na ósmym piętrze również mieszkają schorowane osoby. 69-letnia pani Dorota od 15 maja nie była na zewnątrz, bo porusza się na wózku inwalidzkim. Dodatkowo musiała odwołać wizyty lekarskie. Natomiast 75-letnia pani Teresa ma problemy z biodrem i chodzenie sprawia jej trudność, ale stara się normalnie funkcjonować.

 

- Tego powietrza by się przydało, ale mam jakiegoś pecha. W zeszłym roku przeleżałam całe lato, a w tym roku winda nie chodzi. Jestem uziemiona w domu - przyznaje pani Dorota. Lokatorka jest po zawale serca i częściowej amputacji stopy, a także amputacji palców.

 

- Przepadły dwie wizyty u kardiologa i ortopedy. 8 września idę do szpitala. Wtedy też winda nie będzie chodziła - dodaje.

 

- Każde wyjście z domu wiąże się z ryzykiem. Mam chory kręgosłup, bolą mnie wszystkie mięśnie - mówi pani Teresa.

 

"Jak najszybciej wznowić pracę dźwigu"

 

Reporterzy "Interwencji" chcieli zapytać prezesa spółdzielni, dlaczego lokatorzy 10-piętrowego bloku nie mają windy od ponad dwóch miesięcy, i dlaczego będą musieli czekać na nią kolejne dwa. Jednak mimo tego, że poniedziałek jest dniem przyjmowania interesantów przez prezesa, nie dziennikarze nie zastali go w biurze. Z kolei wiceprezes nie zgodził się na oficjalną wypowiedź. Na adres mailowy "Interwencji" przesłano oświadczenie. Pismo jest identyczne jak to, które lokatorzy otrzymali do swoich skrzynek pocztowych. Różni się tylko odbiorca:

 

"Spółdzielnia Mieszkaniowa »Bałtyk« w Gdyni informuje, że od chwili zgłoszenia awarii tj. 15.05.2019 r. prowadzi działania mające na celu możliwie jak najszybsze wznowienie pracy dźwigu przy ul. Konwaliowej 7".

 

Lokatorzy wieżowca są zdesperowani, brakuje im już sił do walki, ale przede wszystkim do chodzenia po schodach. Niestety winda zostanie uruchomiona dopiero pod koniec września. Przed mieszkańcami jeszcze blisko dwa miesiące katorgi.

 

- Mamy największy żal o to, że nie ma tu nikogo, żeby nas reprezentować czyli prezesa czy kogoś z administracji - zapewnia pani Dorota.

 

- Mam już 80 lat, zanim wejdę na górę z moim pieskiem, to mam już język na brodzie. Jest naprawdę bardzo ciężko. Nieraz przychodzę i płakać mi się chce - mówi pani Krystyna.

bas/ Interwencja

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze