Rosyjski opozycjonista Nawalny nie wyklucza, że próbowano go otruć

Świat
Rosyjski opozycjonista Nawalny nie wyklucza, że próbowano go otruć
PAP/EPA/SERGEI ILNITSKY

Rosyjskie opozycjonista Aleksiej Nawalny, który wyszedł w poniedziałek ze szpitala, dokąd trafił z ostrą reakcją alergiczną i wrócił z powrotem do aresztu, nie wykluczył tego dnia ewentualności, że został "otruty" w związku ze swą opozycyjną działalnością.

Nawalny trafił w niedzielę do szpitala - jak twierdzą władze - z ostrą reakcją alergiczną. Lekarz z tego szpitala Eldar Kazachmiedow przekazał w poniedziałek, że wstępna diagnoza to reakcja alergiczna typu pokrzywka.

 

- Nigdy nie miałem żadnej alergii. Podczas spaceru moi koledzy z celi zauważyli, że mam czerwoną szyję (...). Po godzinie czuję, że moje czoło i skóra wokół oczu płoną. W nocy obudziłem się, gdyż moja twarz, uszy, szyja paliły mnie i piekły. Przyszło mi do głowy, że może mnie otruli? - napisał na swym blogu. Dołączył do niego swoje zdjęcie ze szpitala z pokrytą pęcherzami twarzą.

 

Twierdził też, że lekarze zachowywali się tak, "jakby mieli coś do ukrycia".

 

Nawalny wykluczył, że mógłby zostać zatruty przez strażników w więzieniu, ponieważ według niego byli oni bardzo zaskoczeni jego pojawieniem się. Nie wyklucza jednak, że ktoś wszedł do jego celi, gdy nie było tam więźniów. Zaapelował o sprawdzenie materiału filmowego z kamer.

 

Dziwne objawy choroby

 

Rzeczniczka Nawalnego Kira Jarmysz wcześniej informowała, że Nawalny miał opuchniętą, zaczerwienioną i pokrytą wysypką twarz. Zastrzegła przy tym, że Nawalny nigdy wcześniej nie uskarżał się na żadne alergie.

 

Jej słowa potwierdzała adwokatka Nawalnego Olga Michajłowa, która napisała na Facebooku w niedzielę wieczorem, że lekarze obecnie nie wiedzą, co dolega jej klientowi. Podkreśliła jednak, że objawy jego choroby są dziwne, bowiem działacz nigdy nie cierpiał na alergie.

 

Podejrzenie o zatrucie toksyczną substancją wyraziła Anastazja Wasiljewa, lekarka lecząca go w przeszłości, której udało się przez chwilę porozmawiać z Nawalnym. "Nie możemy wykluczyć, że jest to toksyczne uszkodzenie skóry i błon śluzowych wywołane przez nieznaną substancję chemiczną i jest wynikiem działania »osoby trzeciej«." - napisała na Facebooku Wasiljewa i wezwała lekarzy w moskiewskiej klinice, gdzie obecnie Nawalny przebywa, do przebadania próbek z jego prześcieradła, skóry i włosów pod kątem obecności tam substancji toksycznych.

 

Jelena Sibikina, szefowa szpitala, w którym badano Nawalnego, oznajmiła, że życie opozycjonisty nie jest zagrożone, odmówiła jednak szczegółowych informacji, powołując się na tajemnicę lekarską.

 

Aresztowany na 30 dni

 

Nawalny został aresztowany na 30 dni w środę za wzywanie do demonstracji. Kilka dni wcześniej podczas wiecu oświadczył, że jeśli w ciągu tygodnia nie dojdzie do zarejestrowania wszystkich opozycyjnych kandydatów w wyborach do władz Moskwy, to na sobotę 27 lipca zostanie zwołana demonstracja przed siedzibą władz miejskich.

 

W sobotę podczas protestu w stolicy policja zatrzymała blisko 1400 osób. Według portalu obrońców praw człowieka OWD-Info 77 osób zostało pobitych.

 

W maju 2017 roku Nawalny w Barcelonie przeszedł operację oka po tym, jak  padł ofiarą ataku, gdy przed biurem Fundacji Walki z Korupcją nieznany sprawca oblał go środkiem dezynfekującym.

dk/pgo/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze