"F*** You »Prime Minister...«". Celebryci i media reagują na nominację Johnsona

Świat
"F*** You »Prime Minister...«". Celebryci i media reagują na nominację Johnsona
PAP/EPA/NEIL HALL

"F*** You »Prime Minister...«" - napisał na Twitterze Thom Yorke, wokalista i lider brytyjskiego zespołu Radiohead. Odniósł się w ten sposób do decyzji o powołaniu Borisa Johnsona na lidera Partii Konserwatywnej. Były szef brytyjski dyplomacji w środę ma objąć urząd premiera. Zapowiada, że "doprowadzi do brexitu, zjednoczy kraj i pokona Jeremy'ego Corbyna".

Wokalista załączył list od jednego z nauczycieli z Eton College, w którym krytykuje on Johnsona za jego zachowanie z czasów studiów. "Boris czasami zdaje się być urażony krytyką" - czytamy w piśmie. 

"Jeszcze więcej bogaczy, którzy każą nam być optymistami w kwestii brexitu, w czasie gdy ich eksperci wskazują na zagrożenia" - stwierdził Ed Simons, jeden z muzyków The Chemical Brothers.

 
 
"Donald Trump jest prezydentem USA a Boris Johnson premierem Wielkiej Brytanii. Socjalizm czy barbarzyństwo, przyjaciele. Walcz albo giń. Czy zamierzasz tak to zostawić? - pisze komik Rob Delaney.

- Johnson zasłynął komentarzami na temat imigrantów, ale tyczyło się to głównie Muzułmanów. Nie sądzę, by w jakiś szczególny sposób objęcie stanowiska premiera przez Johnsona dotknęło Polaków mieszkających na Wyspach Brytyjskich - powiedział w Polsat News Jarosław Błaszczak, ekspert ds. brytyjskich.

 

  

 

New York Times" zauważa w środę, że Johnson - "prawdopodobnie najbardziej improwizujący i najmniej przewidywalny polityk w najnowszej historii Wielkiej Brytanii" - stanął na czele rządu w "krytycznym momencie historii i z mniejszą władzą polityczną niż praktycznie wszyscy pozostali przywódcy kraju po II wojnie światowej".

 

Wśród głównych wyzwań stojących przed nowym premierem dziennik wskazuje konflikt z Iranem po przejęciu przez Teheran brytyjskiego tankowca, a także brexit. Zwłaszcza ten drugi temat - podkreśla "NYT" - zdefiniuje "polityczną spuściznę Johnsona, ale też pozycję Wielkiej Brytanii na świecie".

 

Konflikt irański z kolei grozi wciągnięciem Wielkiej Brytanii w szerszą konfrontację między Iranem i USA - ocenia "NYT". "Brytyjski rząd domagał się od Iranu uwolnienia tankowca, ale jednocześnie opierał się presji USA, dążących do eskalacji konfliktu z Iranem. Balansowanie na tej cienkiej linie będzie teraz zależało od Johnsona" - dodaje.

 

Podobieństwo z Trumpem

 

"NYT" wskazuje też podobieństwa między nowym brytyjskim premierem a prezydentem USA Donaldem Trumpem. "Ze swoją skłonnością do popisów, wygłaszania ogólnych deklaracji i transakcyjnym stylem uprawiania polityki (Johnson) jest ulepiony z tej samej gliny" co Trump, przy czym "obaj dążą do obalenia tradycyjnych instytucji, które wiązały ze sobą zachodnie demokracje: Trump mówił o wyjściu (USA) z NATO, a Johnson chce przeprowadzić brexit" - pisze dziennik.

 

Pytanie brzmi jednak, czy Johnson zmieni kurs brytyjskiej polityki zagranicznej, by zbliżyć ją do amerykańskiej - podkreśla. Gazeta przywołuje głosy ekspertów, według których Johnson - ze względu na swoje pochodzenie społeczne, wykształcenie i środowisko, z którego się wywodzi - może okazać się większym tradycjonalistą od swego sojusznika w Waszyngtonie. Przypominają, że jako szef MSZ Johnson słynął z kontrowersyjnych wypowiedzi, ale nie zerwał radykalnie z polityką poprzedników, a także nie występuje przeciw elitom równie stanowczo, co Trump.

 

"Wall Street Journal" zwraca w artykule uwagę na trudności, z jakimi przyjdzie się zmierzyć nowemu premierowi. "Johnson (...) stanie na czele mniejszościowego rządu z minimalną większością zapewnianą przez niewielką partię z Irlandii Północnej, a zwiększony opór w parlamencie i jego własnej partii dodatkowo utrudnią mu odniesienie sukcesu, co zwiększy prawdopodobieństwo przyspieszonych wyborów" - ocenia.

 

Dziennik podkreśla, że doprowadzenie do brexitu to jedno z największych wyzwań stojących przed szefem brytyjskiego rządu w powojennej historii kraju, a zarazem sprawa, która "pogrzebała już karierę dwojga jego poprzedników".

 

Johnson "nigdy nie przedstawił jasnego planu"

 

Pod rządami Johnsona Wielką Brytanię czeka okres "intensywnej niepewności politycznej i gospodarczej", wywołanej perspektywą nagłego zerwania z UE i obawami o trwałość jego gabinetu - ocenia "WSJ" w komentarzu redakcyjnym. Gazeta podkreśla ponadto, że mimo manifestowanego optymizmu w sprawie brexitu Johnson "nigdy nie przedstawił jasnego planu w sprawie opuszczenia UE (przez Wielką Brytanię) z umową lub bez niej, więc będzie improwizował po drodze, jak to ma w zwyczaju".

 

Brak konkretnej strategii wypomina Johnsonowi także "Washington Post", który ocenia w związku z tym, że "biorąc pod uwagę puste obietnice, jakie dotąd dawał w tej sprawie (brexitu), jego rząd i kraj czekają kolejne zawirowania".

 

Waszyngtoński dziennik również zauważa podobieństwa między nowym premierem a Donaldem Trumpem - w tych ich "skłonność do improwizowania, niezważanie na szczegóły i częste wygłaszanie niezgodnych z prawdą wypowiedzi" oraz "populistyczne odwoływanie się" do wybranych grup wyborców. Z drugiej jednak strony "Johnson w większości unikał typowych dla Trumpa nienawistnych odwołań do rasizmu i bezpardonowego dyskredytowania przeciwników, a w zamian oferuje optymistyczną wizję kraju, który może znów powstać, jeśli tylko - jak powiedział we wtorek - »uwierzymy w siebie i w swoje możliwości«".

 

"Amerykanie mogą mieć tylko nadzieję, że mu się uda, bo przedłużanie obecnego impasu politycznego w Wielkiej Brytanii tylko osłabi Zachód w czasie, gdy zachodnie wartości demokratyczne są atakowane przez obce siły i krajowych radykałów" - zaznacza "WP" w komentarzu redakcyjnym. Dodaje, że w przeciwieństwie do May Johnson obejmuje mandat przy poparciu Trumpa, "o którego przychylność zabiegał".

 

Niemieckie media zaniepokojone

 

"Wybór politycznego szarlatana na brytyjskiego premiera ukazuje - po autodestrukcyjnej decyzji o brexicie - szokującą zmianę w kraju, który do tej pory uchodził za ostoję zdrowego rozsądku. Z jakim Zjednoczonym Królestwem będzie miała do czynienia Europa, kiedy angielski Trump+ wprowadzi się na Downing Street 10?" - pyta niemiecki ekonomiczny dziennik "Handelsblatt".

 

Zdaniem gazety z Duesseldorfu wraz z nadejściem ery Johnsona, który we wtorek został ogłoszony nowym liderem Partii Konserwatywnej, zwiększa się prawdopodobieństwo bezumownego brexitu. Unia Europejska raczej nie ugnie się przed szantażem polityka, który w środę obejmie urząd premiera po Theresie May - uważa "Handelsblatt".

 

"Jednocześnie Johnson tak wyśrubował żądania wobec Brukseli, że kompromis bez utraty przez niego twarzy wydaje się niemal niemożliwy. Tymczasem stoi on przed tymi samymi trudnościami, co jego nieszczęsna poprzedniczka. I tak samo jak trzy lata temu, kiedy kłamstwami i fałszywymi obietnicami przekonał Brytyjczyków do poparcia brexitu, nie ma żadnego planu" - konkluduje gazeta.

 

Wtóruje jej konserwatywny "Frankfurter Allgemeine Zeitung", który jest przekonany, że UE nie da się zastraszyć groźbami Johnsona o bezumownym brexicie. "Taki sposób wyjścia z UE dotknąłby brytyjską gospodarkę dużo mocniej niż kraje Kontynentu. Co zrobi nowy człowiek na Downing Street 10, kiedy rzeczywistość zacznie na niego oddziaływać i będzie musiał zachować się odpowiedzialnie? Wówczas nie wystarczą już ostre publicystyczne bon moty" - ostrzega Johnsona dziennik, przypominając, że jako młody dziennikarz nowy szef torysów pisał m.in. o instytucjach europejskich.

 

"To, że zostanie teraz brytyjskim premierem, wygląda jak wyzwanie rzucone Unii przez los. Albo jak zły żart" - puentuje "FAZ".

 

"Niezdarny i dziwaczny"

 

"Sueddeutsche Zeitung" przestrzega z kolei przed lekceważeniem Johnsona. "Jego niezdarność i dziwaczność mogą prowadzić do wniosku, że jest nieszkodliwy. Jego fascynująca osobowość sprawia, że jest doskonałym deputowanym z tylnych ław. Jako brytyjski premier jest jednak niebezpieczny. Już kilka miesięcy temu sugerował, że największa nieprzewidywalność może odwrócić dynamikę brexitu na korzyść Brytyjczyków" - przekonuje monachijski dziennik, przewidując, jaki będzie sposób działania nowego premiera Zjednoczonego Królestwa.

 

Z kolei berliński "Die Welt" jest odosobniony w swoim przekonaniu, że wszyscy niewłaściwie oceniają Johnsona. "Ktoś, kto chce z niego zrobić ksenofoba, izolacjonistyczno-nacjonalistycznego reakcjonistę i antyliberała, poważnie się myli. Jego kaskaderski popis w roli agitatora brexitu był zawadiacką grą. Zupełnie inaczej niż (prezydent USA) Donald Trump, który jest pozbawiony wdzięku, Johnson nigdy nie traci swojego filozoficznego podejścia. Każe mu ono przekonywać otoczenie, że na sprawy zawsze można spojrzeć z zupełnie innego punktu widzenia" - konstatuje prawicowa gazeta.

 

66,4 proc. głosów wśród 159 tys. członków Partii Konserwatywnej

 

Nowy lider torysów, który był zdecydowanym faworytem komentatorów i bukmacherów od pierwszych dni walki o schedę po May, uzyskał aż 66,4 proc. głosów wśród 159 tys. członków Partii Konserwatywnej, przy frekwencji, która wyniosła 87,4 proc.

 

W środę ustępująca premier May weźmie udział w cotygodniowej sesji pytań i odpowiedzi w Izbie Gmin, po czym wróci na Downing Street, gdzie wygłosi swoje ostatnie przemówienie, a następnie uda się na audiencję u królowej Elżbiety II, na ręce której złoży rezygnację ze stanowiska.

 

Następnie Pałac Buckingham zaprosi Johnsona na spotkanie z monarchinią, podczas którego zostanie on formalnie poproszony o stworzenie nowego gabinetu. Pierwsze nominacje na czołowe stanowiska - ministrów finansów, spraw zagranicznych, spraw wewnętrznych, obrony i ds. brexitu - spodziewane są jeszcze w środę wieczorem.

msl/luq/ independent.co.uk, PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze