Sąd nakazał Wałęsie przeprosić Kaczyńskiego. Były prezydent zapowiedział skargę

Polska

Będę skarżył wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku do Sądu Najwyższego, a w razie potrzeby także do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - napisał w poniedziałek na Facebooku b. prezydent Lech Wałęsa. Jego zdaniem sąd ocenił dowody w tej sprawie "niewszechstronnie", przez co wydał "błędny wyrok".

Wyrok w tej sprawie dotyczącej ochrony dóbr osobistych wydał 6 grudnia ub.r. Sąd Okręgowy w Gdańsku. Nakazał on wówczas Wałęsie przeproszenie Kaczyńskiego za wypowiedzi, w których były prezydent od kwietnia 2015 do maja 2017 r. sugerował, iż prezes PiS "mając świadomość nieodpowiednich warunków pogodowych panujących podczas lotu polskiej delegacji do Smoleńska, wydał polecenie nakazania lądowania samolotu, czym doprowadził do katastrofy lotniczej 10 kwietnia 2010 roku, a swoimi późniejszymi działaniami zmierzał do przerzucenia odpowiedzialności za katastrofę smoleńską na inne osoby".

 

 

Sąd okręgowy oddalił jednocześnie część powództwa Kaczyńskiego, który domagał się też przeprosin za słowa Wałęsy o tym, że prezes PiS "nie jest zdrowy, zrównoważony psychicznie". Kaczyński zarzucił też Wałęsie, że ten - nie mając podstaw, posądza go o to, że wydał polecenie "wrobienia" b. prezydenta i przypisania mu współpracy z organami bezpieczeństwa PRL. Lider PiS żądał przeprosin za takie bezpodstawne posądzenie. Pozew lidera PiS obejmował też żądanie wpłaty przez Wałęsę w formie zadośćuczynienia 30 tys. zł na cele społeczne.

 

Od wyroku sądu okręgowego do sądu wyższej instancji odwołał się zarówno Wałęsa, jak i Kaczyński. Rozprawa apelacyjna miała miejsce 10 lipca br. W jej trakcie pełnomocnik prezesa PiS wniósł o uwzględnienie w całości (także w odrzuconej przez sąd okręgowy części) pozwu. Z kolei pełnomocnik Wałęsy wnioskował o oddalenie pozwu w całości (także w części, w której sąd okręgowy uznał b. prezydenta winnym). W poniedziałek Sąd Apelacyjny w Gdańsku wydał prawomocny wyrok w tej sprawie odrzucając apelacje obu stron, a tym samym podtrzymując decyzję sądu niższej instancji.

 

Uzasadniając taką decyzję sędzia Andrzej Lewandowski przypomniał, że zarówno sąd okręgowy, jak i sąd apelacyjny, rozpatrując sprawę, opierały się głównie na art. 8 i 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, które to przepisy mówią o wolności słowa i jej granicach.

 

"Polityk musi liczyć się z opiniami skrajnymi"

 

Lewandowski podkreślił, że związane z tymi artykułami orzecznictwo sądowe "wskazuje, że polityk musi liczyć się z opiniami skrajnymi, nawet o charakterze obraźliwym". Sędzia dodał, że orzecznictwo to "nie wyłącza możliwości i konieczności ochrony dobrego imienia, ale na ten aspekt sprawy wskazuje się w mniejszym stopniu".

 

Sędzia przytoczył jedno z orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w którym mowa jest o tym, że "swoboda wypowiedzi jest jednym z filarów demokratycznego społeczeństwa, podstawą jego rozwoju i warunków samorealizacji jednostki, nie może obejmować wyłącznie informacji i poglądów odbieranych przychylnie albo postrzeganych jako nieszkodliwe obojętne, ale także takie, które obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój w państwie lub w pewnej grupie społecznej".

 

- Trybunał podkreśla też, że strona pełniąca funkcje publiczne ma także prawo do określenia zakresu swojej prywatności. Sąd Okręgowy trafnie zauważył że to prawo zostało przez pozwanego naruszone w tym aspekcie, w jakim wskazywał na odpowiedzialność powoda za śmierć brata. Pozwany nie miał żadnych racjonalnych powodów aby usiłować zrekonstruować treść rozmowy między powodem a jego bratem Lechem Kaczyńskim - powiedział sędzia dodając, że "w tym zakresie niewątpliwa jest słuszność orzeczenia sądu I instancji".

 

Odnosząc się do oddalenia przez sąd okręgowy powództwa dotyczącego twierdzenia Wałęsy, że prezes PiS "nie jest zdrowy, zrównoważony psychicznie", sędzia zaznaczył, iż "oczywistym jest, że pozwany nie jest jakimkolwiek znawcą zagadnień o charakterze psychiatrycznym". - Chciał jedynie w sposób skrajny i - można nawet powiedzieć, że obraźliwy, ocenić politykę prowadzoną przez powoda. Z tak daleko idącą krytyka strony uczestniczące w życiu publicznym muszą się liczyć - powiedział sędzia.

 

- Oczywiście lepiej jest jeśli (wśród polityków - red.) mamy do czynienia z osobami taktownymi, formułującymi swoje myśli w sposób elegancki, ale nie w każdej sytuacji można oczekiwać, że się tego rodzaju osoby znajdą - powiedział sędzia.

 

"Klasyczna wypowiedź historyczna"

 

Z kolei odnosząc się do twierdzeń Wałęsy, iż Kaczyński wydał polecenie "wrobienia" b. prezydenta i przypisania mu współpracy z organami bezpieczeństwa PRL, sędzia Lewandowski ocenił, że była to "klasyczna wypowiedź historyczna". - Rzecz ma charakter debaty historycznej i prowadzą ją osoby, które jeszcze w nią były zaangażowane - zarówno Lech Kaczyński, jak i Jarosław Kaczyński, jak i pozwany w tej sprawie Lech Wałęsa, byli uczestnikami, jakby nawet kreatorami tego sporu z początku prezydentury pozwanego - zaznaczył sędzia.

 

Podkreślił, że z uwagi na charakter debaty historycznej "nie jest tu bardzo istotne, czy te osoby formułują po prostu swoje oceny, czy też z tymi ocenami łączą jakiś fakty". - W interesie debaty publicznej leży to, aby nie cenzurować wypowiedzi tych osób związanych z tymi zdarzeniami, tylko, żeby osoby te mogły tego rodzaju wypowiedzi w sposób swobodny wyrażać, a kwestia ocen tych opinii czy wartości przedstawianych informacji jest już kwestią inną - kwestią zadania, które można powierzyć historykom - powiedział Lewandowski.

 

Ani powód ani pozwany nie byli obecni w sądzie na ogłoszeniu wyroku. Obu reprezentowali pełnomocnicy. Pełnomocnik Kaczyńskiego odmówił jakiegokolwiek komentarza w sprawie. Z kolei pełnomocnik Wałęsy Maciej Prusak poinformował dziennikarzy, że będzie namawiał b. prezydenta na wniesienie kasacji do Sądu Najwyższego.

 

- Co do oddalenia naszej apelacji w kwestii wypowiedzi pana prezydenta Lecha Wałęsy dotyczącej tragedii smoleńskiej uważamy, że ten spór nie toczy się o to, co i kiedy powiedział prezydent Lech Wałęsa, tylko o ustalenie odpowiedniej granicy wolności wypowiedzi politycznej, wolności słowa w Polsce. Uważam osobiście, iż to orzeczenie ustala miejsce tej granicy nieprawidłowo. Będę nakłaniał mojego klienta do dalszego procedowania w tej sprawie ażeby to orzeczenie ostatecznie zostało zmienione, skasowane przez Sąd Najwyższy - powiedział Prusak.

 

Tuż po ogłoszeniu wyroku Wałęsa zamieścił na swoim profilu w portalu społecznościowym wpis, w którym poinformował, że będzie wnosił o kasację wyroku. - Nie dam sobie zamknąć ust! Będę skarżył ten wyrok do Sądu Najwyższego, a jak będzie trzeba, to do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Smutne jest jednak to, że Sąd w Polsce chce ograniczać swobodę wypowiedzi na tematy polityczne. I to, co do wypowiedzi tak istotnych, ostrzegających Naród - napisał b. prezydent.

msl/ PAP, Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze