Kupił samochód z cofniętym przebiegiem. Od dealera

Moto

Pan Maciej w 2017 roku kupił za 21 tys. złotych samochód - BMW Serii 5. Auto znalazł u dealera innej marki, które ten przyjął wcześniej w rozliczeniu. Gdy przy jednej z napraw pan Maciej pojechał do serwisu BMW, sprawdzono historię samochodu. Okazało się, że sprzedano mu auto z przekręconym licznikiem. Wartość samochodu spadła, a do wymiany jest sporo podzespołów, za które trzeba zapłacić.

Pan Maciej Mielcarek dwa lata temu zdecydował się na zakup samochodu. Aby nie narażać się na dodatkowe koszty, auta szukał u autoryzowanych sprzedawców. Używane bmw serii 5 znalazł w jednym z kaliskich salonów.

 

"Chciałem, by było to sprawdzone auto"

 

- Poszukiwania rozpocząłem w okolicach kwietnia, chciałem, żeby to było sprawdzone auto, nie chciałem go kupować w jakimś takim komisie nie wiadomo jakiej renomy - mówi pan Maciej.

 

- Samochód stał przy salonie, był prezentowany jako bezwypadkowy z przebiegiem 231 tys. km. Odbyliśmy krótką jazdę próbną. Sprzedawca zachwalał, że to pewne i solidne auto. Nic, tylko kupować i jeździć - dodaje.

 

Pan Maciej kupił samochód w autoryzowanym salonie za 20 800 złotych. Niedługo zaczęły pojawiać się pierwsze problemy.

 

- Wyszło parę rzeczy np. związanych z olejem, z zawieszeniem, z którym do dziś mam problemy. Mechanik powiedział, że nie da rady tego naprawić - mówi mężczyzna.

 

Wytarta kierownica, ślady korozji

 

- Ostatecznie sprawdziłem historię tego auta w serwisie. Otrzymałem pełną historię auta, w której było wyszczególnione, że w 2015 r. samochód miał przejechane 340 tys. kilometrów. Ja kupiłem go z przebiegiem 231 tys. Gdzieś zniknęło ponad 100 tys. kilometrów - opowiada pan Maciej, który szacuje, że auto ma teraz już ponad 400 tys. km przebiegu.

 

Według Artura Wieczorkowskiego - rzeczoznawcy samochodowego - na wyższy przebieg może wskazywać stan pojazdu. Co więcej, bohater naszego reportażu kupując auto z cofniętym przebiegiem, miał stracić na jego wartości ponad 4 tysiące złotych.

 

- O wyższym przebiegu świadczy m.in. wytarcie kierownicy. To auto klasy premium, więc te elementy nie będą się tak szybko wycierać jak w autach dużo niższej klasy - tłumaczy rzeczoznawca Autotesto.

 

- Następnie pedał przyspieszenia. W miejscu, gdzie stopa styka się z nim, jest on znacząco wytarty. To też trochę mówi o przebiegu. Z kolei pod maską są widoczne ślady korozji na obudowach - dodaje pan Artur.

 

Według rzeczoznawcy pracownicy autoryzowanego salonu musieli zdawać sobie sprawę z tego, że sprzedają auto z przekręconym licznikiem.

 

Sprawa trafiła do sądu

 

- Przez mojego prawnika wysłaliśmy pismo do dealera, że chcielibyśmy anulować umowę kupna-sprzedaży. Dostaliśmy odpowiedź, że nie biorą odpowiedzialności za przebieg - mówi pan Maciej.

 

Według pana Macieja, dopiero przed pierwszą rozprawą sprzedawca zaproponował odkup samochodu, pod warunkiem odroczenia procesu. Pan Maciej początkowo zgodził się, ale gdy zobaczył umowę, okazało się, że odpowiedzialność za korektę licznika spadłaby na niego. Sprawa znów trafiła do sądu.

 

Reporter "Interwencji" rozmawiał z przedstawicielem salonu, który sprzedał auto. Sprzedawca zapewnił, że firma przedstawi swoje stanowisko na rozprawie sądowej.

 

Odpowiedź sprzedawcy w dniu emisji

 

Prawnik Maksymilian Graś przekonuje, że choć takich spraw jest bardzo dużo to "istnieje społeczne przyzwolenie na to, żeby takie sytuacje się zdarzały".

 

- Jeżeli zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez sprzedawcę, to oczywiście możemy dochodzić zmniejszenia kwoty sprzedaży lub zwrócenia pojazdu - zapewnia prawnik.

 

- Bardziej bym przypuszczał, że mogłoby mnie to spotkać, gdybym kupował auto w jakimś mniej znanym komisie. Nigdy bym jednak nie przypuszczał, że taka sytuacja będzie miała miejsce u człowieka, który ma tych salonów pięć. Zakładałem, że to auto będzie sprawdzone - podsumowuje pan Maciej.

 

W dniu emisji reportażu do redakcji "Interwencji" Polsat przesłano oświadczenie sprzedawcy bmw. Czytamy w nim, że "każdy samochód, który Spółka kupuje od poprzedniego właściciela przechodzi weryfikację i podlega zwyczajowej ocenie pod kątem występowania usterek, wad fizycznych, stopnia zużycia. Wszelkie informacje, które są możliwe do pozyskania w dostępnych źródłach przez Spółkę (...) są przekazywane potencjalnym nabywcom". Co więcej sprzedawca twierdzi, że "nie było możliwe wykrycie tej konkretnej - ukrytej wady fizycznej pojazdu", a odpowiedzialność za nią ponosi poprzedni właściciel auta, który zostawił auto w rozliczeniu. Co najważniejsze, "w dniu 22 lipca br. (w dniu emisji reportażu) strony uzgodniły treść ugody pozasądowej, która zostanie w najbliższych dniach podpisana i wykonana". 

bas/ Interwencja

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze