Zamieszki podczas marszu równości. "25 chuliganów zostało zatrzymanych i usłyszało zarzuty"

Polska

Podczas białostockiego marszu równości policja robiła wszystko, aby zapewnić bezpieczeństwo; 25 chuliganów zostało zatrzymanych i usłyszało zarzuty - podkreślił w niedzielę wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński. Wszyscy, którzy złamali prawo, zostaną zidentyfikowani i ukarani - zapewnił. Szefowa MSWiA zapowiedziała, że wobec osób naruszających prawo będą wyciągane konsekwencje.

W sobotę po południu ulicami Białegostoku przeszedł Pierwszy Marsz Równości. Przejście uczestników marszu kilkakrotnie próbowali zablokować kibice, policja musiała użyć gazu. W uczestników rzucano kamieniami, jajkami i petardami. Policja poinformowała, że zatrzymano 25 osób.

 

"Nie ma przyzwolenia na chuligańskie zachowania"

 

"Nie było i nie ma przyzwolenia na chuligańskie zachowania, godzące w prawa innych. Każda osoba, która dopuszcza się łamania prawa lub utrudnia policjantom wykonywanie zadań, musi liczyć się z konsekwencjami. Policja będzie zawsze stanowczo reagować na przejawy takich zachowań" - podkreśliła szefowa MSWiA Elżbieta Witek.

 

 

"Funkcjonariusze zapewniają bezpieczeństwo bez względu na głoszone przez obywateli hasła, światopogląd oraz przekonania. Funkcjonariusze działają na podstawie i w granicach obowiązującego prawa" - dodała Witek.

 

Solidarność z "bitymi w Białymstoku" wyraził Grzegorz Schetyna. "Ta przemoc to efekt trwającej od 4 lat propagandy nienawiści i pobłażania przemocy. Polska musi być lepsza. Państwo musi chronić bitych i skutecznie ścigać bijących oraz szerzących nienawiść." - napisał lider Platformy Obywatelskiej.

 

 

"Przemoc, agresja, homofobia, nienawiść to 100 proc. wina obecnej władzy" - napisał na Twitterze Sławomir Neumann (PO) 

 

 

"Sprawcy pobicia w Białymstoku powinni zostać ustaleni i doprowadzeni przed prokuratora. Nie może być inaczej" - napisał Paweł Lisiecki (PiS).

 

"Patrioci realizują szacunek i godność jednostki", "chrześcijańska miłość bliźniego w praktyce" itp. - rozumiem ironię, ale to, co stało się w Białymstoku jest przerażające i śmiertelnie poważne. Ktoś to poczucie bezkarności i nienawiść rozbudził. I powinien za to odpowiedzieć." - napisał Robert Biedroń (Wiosna).

 

"I co, biskupi, Prawo i Sprawiedliwość i panie Kaczyński? Dumni jesteście z efektów budowania nienawiści i pogardy? Bijecie brawo oglądając agresję i wyzwiska które lecą na Marszu Równości w Białymstoku" Tak rozumiecie patriotyzm i chrześcijańską miłość? Takiej Polski chcecie? Hańba, ot co." - napisała Barbara Nowacka (Inicjatywa Polska).

 

"Nieważne są sympatie i głoszone hasła - ważne dla nas jest przestrzeganie prawa"

 

"Zapewniam, że nie ma na takiego zachowania przyzwolenia i każdy, kto dopuścił się naruszenia prawa, musi liczyć się z konsekwencjami. Policja zawsze reaguje i zebrane dowody przekażemy prokuraturze. Nieważne są sympatie i głoszone hasła - ważne dla nas jest przestrzeganie prawa" - napisał w na Twitterze rzecznik Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka.

 

 

Ciarka odpowiedział w ten sposób m.in. posłowi PO-KO Michałowi Szczerbie, który w swoim wpisie na Twitterze domagał się m.in. dymisji szefowej resortu spraw wewnętrznych i administracji Elżbiety Witek.

 

"Jestem wstrząśnięty atakami fizycznej agresji w Białymstoku. Państwo i podległe mu służby straciły kontrolę i nie zapewniły elementarnego bezpieczeństwa obywatelkom i obywatelom uczestniczącym w pokojowej manifestacji. Bandyci przejęli miasto. Czas na dymisję @elzbietawitek" - napisał Szczerba.

 

"Zmuszeni byliśmy natychmiast zareagować"

 

Do najpoważniejszego - zdaniem policji - zdarzenia w czasie przemarszu doszło w pobliżu białostockiej katedry, gdzie kontrmanifestacji próbując zablokować marsz rzucali w stronę policji kamieniami, kostką brukową i butelkami; funkcjonariusze musieli użyć środków przymusu.

 

 

- Zmuszeni byliśmy natychmiast zareagować, odpowiedzieć. Policjanci używali zarówno granatów hukowych, używali miotaczy pieprzu, siły fizycznej - powiedział dziennikarzom rzecznik podlaskiej policji nadinsp. Tomasz Krupa.

 

Jak poinformowano, przez cały czas trwania marszu zatrzymano 20 osób. Cztery osoby są podejrzane o popełnienie przestępstw m.in. rozboju, naruszenia nietykalności i znieważenie funkcjonariuszy oraz użycia groźby. 16 osób ukarano mandatami. Rzecznik poinformował też, że jedna policjantka przebywa w szpitalu na badaniach.

 

Policja zaznacza, że marsz i inne sobotnie zgromadzenia zabezpieczało kilkuset policjantów nie tylko z regionu, ale też z innych miast. Policjantów wspierała również Straż Graniczna; jej śmigłowiec pomagał w monitorowaniu zgromadzeń z góry, ale też tego, co się dzieje na przyległych ulicach i przecznicach.

 

W ocenie policji w marszu wzięło udział ok. 800 osób. Służby porządkowe, a także władze Białegostoku informują, że uczestników było ok. tysiąca.

msl/pgo/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze