78-latek podpalił się przed ambasadą Japonii w Seulu. Nie udało się go uratować

Świat

78-letni mężczyzna podpalił się w piątek nad ranem w samochodzie zaparkowanym przed budynkiem ambasady Japonii w Seulu i po kilku godzinach zmarł - poinformowała południowokoreańska policja. Przed samobójstwem opowiadał o swojej niechęci do Japonii.

Mężczyzna o nazwisku Kim zatrzymał pożyczony od znajomego pojazd na chodniku przed ambasadą, a następnie podpalił go od środka. Pożar ugaszono po 10 minutach, ale Kim zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych obrażeń. W samochodzie znaleziono łatwopalne materiały, w tym butan - przekazały władze.

Przed samobójstwem Kim powiedział znajomemu przez telefon, że podpali się z powodu niechęci, jaką żywi do Japonii - podała południowokoreańska agencja Yonhap. Krewni mężczyzny przekazali policji, że jego teść był jednym z milionów Koreańczyków zmuszanych do pracy przez japońskich najeźdźców w czasie drugiej wojny światowej.

 

Spór o odszkodowania


Od miesięcy nasila się spór dyplomatyczny między Seulem a Tokio, związany z historią japońskiej okupacji Półwyspu Koreańskiego w latach 1910-1945. Konflikt zaostrzył się w październiku 2018 r., gdy południowokoreański sąd orzekł, że japońska firma musi wypłacić czterem Koreańczykom odszkodowania za wykonywaną wówczas pracę przymusową.

Niedawno spór przeniósł się również na płaszczyznę handlową, gdy Tokio wprowadziło restrykcje dotyczące eksportu z Japonii do Korei Płd. trzech rodzajów materiałów używanych do produkcji układów scalonych i wyświetlaczy m.in. przez firmy Samsung, LG i SK. Japońscy urzędnicy sugerowali, że Korea Płd. może dopuszczać do wywozu jednego z tych materiałów do Korei Płn., czemu stanowczo zaprzeczyły władze w Seulu.

Korea Płd. uznaje te ograniczenia za "gospodarczy odwet" w sprawie odszkodowań, wzywa do ich wycofania i grozi, że odpowiednio na nie zareaguje. Tokio odrzuca te apele, a kwestię odszkodowań uznaje za zamkniętą od podpisania dwustronnej umowy o normalizacji stosunków z 1965 roku i żąda międzynarodowego arbitrażu w tej sprawie.

 

W czwartek o północy upłynął termin, jaki władze Japonii wyznaczyły Korei Płd. na odpowiedź na propozycję powołania panelu arbitrażowego złożonego z trzech krajów trzecich. Seul odrzucił tę ofertę, uznając ją za "niemożliwą do zaakceptowania". W piątek szef MSZ Japonii Taro Kono wezwał w tej sprawie ambasadora Korei Płd. w Tokio Nam Gwan Pjo.

 

Wymiana informacji wywiadowczych


Spór o odszkodowania i restrykcje eksportowe może utrudnić współpracę Korei Płd. i Japonii - dwóch azjatyckich sojuszników USA - związaną z zagrożeniem nuklearnym i rakietowym ze strony Korei Płn. Szef biura bezpieczeństwa narodowego w Seulu Czung Uj Jong sugerował w czwartek, że w przypadku eskalacji konfliktu Korea Płd. może rozważyć nieprzedłużanie umowy o wymianie informacji wywiadowczych z Japonią.

Tymczasem japońska agencja Kyodo pisze w piątek, powołując się na północnokoreańskiego zbiega, że w niedziałającej obecnie wspólnej strefie przemysłowej obu Korei w mieście Kaesong tysiące obywateli Korei Płn. padały ofiarami "kolektywnej pracy przymusowej", a przedsiębiorcy z Korei Płd. wypłacali ich bardzo niskie wynagrodzenia północnokoreańskim władzom. Kyodo przypomina, że za ponownym uruchomieniem nieaktywnej od 2016 r. strefy opowiada się prezydent Korei Płd. Mun Dze In.

Spór między Japonią a Koreą Płd. dotyczy również kwestii tzw. comfort women, czyli setek tysięcy kobiet zmuszanych przez Japończyków do świadczenia usług seksualnych w sieci japońskich wojskowych domów publicznych w czasie II wojny światowej. Władze w Seulu rozwiązały niedawno działającą w Korei Płd., finansowaną przez Japonię fundację pomocy tym kobietom, co wywołało protesty Tokio.

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze