Wyniki rekrutacji. W Poznaniu 3,4 tys., a w Warszawie 3,2 tys. osób nie dostało się do żadnej szkoły

Polska

W całym kraju zakończył się pierwszy etap rekrutacji do szkół średnich. Na Dolnym Śląsku do szkoły średniej nie dostało się ponad 3,6 tys. uczniów, w Warszawie prawie 3,2 tys., a w Poznaniu 3,4 tys. absolwentów. - Dla absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów jest przygotowanych ponad 103 tys. miejsc więcej niż uczniów - zapewnił we wtorek minister edukacji Dariusz Piontkowski.

Rekrutacja w tym roku do szkół średnich jest szczególna, gdyż o przyjęcie do szkół ubiega się więcej uczniów niż w latach ubiegłych. Chodzi o dwa roczniki: pierwszy rocznik absolwentów 8-letnich szkół podstawowych i ostatni rocznik gimnazjalistów. Harmonogram rekrutacji jest inny w różnych województwach, bo ustalali go indywidualnie kuratorzy oświaty.

 

We wtorek wyniki pierwszego etapu rekrutacji do szkół średnich ogłoszono w województwach: mazowieckim, dolnośląskim, śląskim, wielkopolskim, łódzkim i świętokrzyskim. Uczniowie z tych województw dowiedzieli się czy zostali zakwalifikowani do szkół, do których aplikowali. W pozostałych województwach uczniowie takie informacje poznali wcześniej.

 

Piontkowski: uczniowie mają w czym wybierać

 

Minister edukacji we wtorek na konferencji prasowej poświęconej wynikom rekrutacji przypomniał, że w tym roku jest ponad 725 tys. uczniów, którzy kończą szkołę podstawową bądź gimnazjum. Dla tych uczniów przygotowano 830 tys. miejsc w szkołach średnich.

 

- Widać wyraźnie z tego rachunku, że ponad 103 tys. miejsc więcej jest przygotowanych niż absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów. Warto w tym momencie wyraźnie podkreślić, że absolwenci gimnazjów oraz absolwenci szkół podstawowych uczestniczą w dwóch oddzielnych rekrutacjach - podkreślił.

 

Piontkowski poinformował, że dzięki kuratorom ministerstwu udało się zebrać dane o tym, jak wygląda rekrutacja po pierwszym etapie z większości województw. Zaznaczył, że jeśli chodzi o Białystok różnica między miejscami wolnymi, które nie zostały obsadzone po pierwszym etapie rekrutacji, a liczbą uczniów, którzy będą uczestniczyli w rekrutacji uzupełniającej, wynosi 1100 miejsc do ok. 900 uczniów. - Mamy więc zapas ponad 100 miejsc w jednym mieście - zaznaczył.

 

Dodał, że w przypadku Gdańska ta różnica jest jeszcze wyższa - jest ponad tysiąc wolnych miejsc dla uczniów uczestniczących w rekrutacji uzupełniającej. - Podobna jest liczba także w innych miastach - zapewnił.

 

Według Piontkowskiego w Krakowie jest jeszcze prawie 1400 wolnych miejsc w szkołach. - Zdecydowanie (uczniowie - red.) mają w czym wybierać - ocenił.

 

- Podobnie jest w Lublinie, gdzie ta różnica jest prawie trzykrotna, w przypadku Olsztyna to ponad 100 miejsc dodatkowo - dodał.

 

"Rekrutacja dość mocno rozłożona w czasie"

 

Jak wskazywał minister, np. w Gdyni "liczba kandydatów na jedno miejsce, porównując rok ubiegły i obecny, jest bardzo podobna". "W przypadku niektórych szkół nawet zdarzało się, że o jedno miejsce ubiegało się więcej uczniów niż w tej rekrutacji" - zauważył Piontkowski.

 

Jego zdaniem podobnie sytuacja wyglądała w Krakowie. - Wybraliśmy kilka liceów, gdzie zostały jeszcze wolne miejsca. Liczba tych, którzy składali wnioski o przyjęcie do szkół, w niektórych przypadkach nawet wyraźnie różniła się w porównaniu z ubiegłym rokiem, gdy liczba chętnych do tej szkoły była zdecydowanie większa niż w tym roku".

 

Piontkowski wskazał również na rekrutację w Lublinie, gdzie - jego zdaniem - są "bardzo znane szkoły, które oferują wolne miejsca, jak chociażby liceum Staszica proponujące ciągle po pierwszej rekrutacji 50 miejsc". - Podobnie jest w Olsztynie, gdzie w wielu szkołach jest kilkadziesiąt, sto kilkadziesiąt wolnych miejsc, gdzie uczniowie nieprzypisani w wyniku naboru elektronicznego ubiegać się będą o te miejsca w rekrutacji uzupełniającej - powiedział Piontkowski.

 

Dariusz Piontkowski zaznaczył jednocześnie, że "etap rekrutacji do szkół średnich jest dość mocno rozłożony w czasie". Przypomniał, że dzisiaj odbywa się ogłoszenie "wstępnej listy osób przyjętych do szkół średnich; teraz uczniowie mają kilkanaście dni, żeby potwierdzić chęć nauki w szkole, do której zostali zakwalifikowani przez system".

 

Jak podkreślił minister, 25 lipca "będziemy mieli pełną wiedzę na temat tego, ilu uczniów zgłosiło się do poszczególnych szkół". Wtedy - jego zdaniem - może się okazać, że podana we wtorek przez wiceprezydent Warszawy Renatę Kaznowską liczba 3173 uczniów, którzy nie dostali się do żadnej ze szkół, będzie "zdecydowanie mniejsza, bo część z tych uczniów znajdzie sobie miejsca w innych szkołach". 

 

Warszawa: 3173 kandydatów nie dostało się do żadnej szkoły

 

We wtorek w Warszawie ogłoszono wyniki pierwszego etapu rekrutacji do szkół średnich: od godziny 9.00 uczniowie mogli za pomocą elektronicznego systemu rekrutacji dowiedzieć się, do których szkół zostali zakwalifikowani. Listy zakwalifikowanych wywiesiły też szkoły.

 

Wiceprezydent stolicy podała, że w tym roku do szkół średnich (liceów ogólnokształcących, techników i szkół branżowych) w Warszawie aplikowało ponad 47 tys. uczniów, w tym ponad 17 tys. spoza Warszawy. Ostatecznie wymagane dokumenty do szkół złożyło 45288 absolwentów, z czego 33865 kandydatów aplikowało do liceów.

 

Przypomniała, że w ubiegłych latach kandydatów do szkół średnich w Warszawie było około 19 tys. W tym roku o przyjęcie do szkół ubiega się więcej uczniów niż w latach ubiegłych. Chodzi o dwa roczniki: pierwszy rocznik absolwentów ośmioletnich szkół podstawowych i ostatni rocznik gimnazjalistów.

 

Wiceprezydent poinformowała także, że dla podwójnego rocznika przygotowano 43 tys. miejsc w szkołach. Ostatecznie te liczbę miejsc zwiększono do 45263 miejsc.

 

Podała, że do stołecznych liceów, techników i szkół branżowych zakwalifikowało się 41870 absolwentów. 46 proc. kandydatów dostało się do szkoły pierwszego wyboru. 4626 dostało się do szkół wskazanych na miejsca wskazane przez uczniów jako dziewiąta i kolejna preferencja.

 

"Zdeptanych bardzo wiele marzeń"

 

- Z powodu reformy oświaty zdeptanych zostanie bardzo wiele marzeń młodych, często bardzo zdolnych i ambitnych uczniów, którzy nie dostaną się do szkoły pierwszej preferencji, drugiej preferencji, piątej preferencji - powiedziała wiceprezydent.

 

Jak zaznaczyła Kaznowska, "to również marzenia tej młodzieży o nieco może słabszych wynikach, o której mówimy »średniacy«". - Dlatego, że ci zdolni uczniowie, z bardzo dobrymi wynikami, którzy nie dostali się do tych najlepszych, wymarzonych liceów, mówiąc kolokwialnie, zepchnęli tych średniaków do jeszcze niższego poziomu - stwierdziła.

 

Kaznowska poinformowała, że nie udało się podwoić liczby miejsc w najlepszych liceach. - Taka szkoła jak ta, jedna z najlepszych w Warszawie, liceum im. Dąbrowskiego - liceum nie było w stanie podwoić liczby miejsc, zwyczajnie ze względów lokalowych. Tutaj powstało oddziałów znacznie mniej, aniżeli liczba, jaka była potrzebna do podwojenia - zastrzegła.

 

Dodała, że w 30 najlepszych liceach nie udało się podwoić liczby oddziałów, która finalnie składa się na 1472 miejsca.

 

- O tyle mniej zdolnej młodzieży, która wskazałaby licea w preferencji od najlepszego w liście rankingowej, od 30 pozycji - 1472 kandydatów - siłą rzeczy wypadło z tych najlepszych pozycji, przesuwając się na nieco niższe pozycje, wypierając dzieciaki z tych niższych pozycji na pozycje jeszcze niższe, np. szkoły branżowe pierwszego stopnia - wyjaśniła.

 

"Nie dostali się uczniowie, którzy mieli 190 punktów"

 

Według Kaznowskiej wzrosły liczby punktów, którymi młodzież mogła się kwalifikować: w LO im. Kazimierza Wielkiego z 89 w ubiegłym roku do ponad 100 punktów, w szkole im. Zbigniewa Herberta z 93 do ponad 100.

 

- Do wybranych przez siebie liceów nie dostali się uczniowie, którzy mieli nawet 190 punktów. Ponad jedna trzecia kandydatów nieprzyjętych do żadnej ze szkół miała od 110 do 190 punktów. To stanowi 1378 osób - poinformowała.

 

- Mamy też takie przypadki, których również się spodziewaliśmy, że w renomowanych liceach, takich jak Stanisława Staszica czy Batorego, będzie aż 5 klas, w których uczyć się będą sami olimpijczycy. Ani jednego innego ucznia. To oznacza, że liczba punktów, jak pozwalała dostać się do tych liceów, również wzrosła - oceniła wiceprezydent.

 

"Upchnęliśmy 2 tys. uczniów"

 

- Szukaliśmy za wszelką cenę dodatkowych oddziałów, dodatkowych ławek, pojedynczych krzeseł w liceach. W ten sposób, nie boję się użyć tego słowa: po prostu upchnęliśmy kolejnych 2 tys. uczniów - powiedziała wiceprezydent Warszawy.

 

- Gdyby nie to, to liczba 3173 uczniów, którzy nie dostali się do żadnej szkoły, wzrosłaby do 5193 uczniów - dodała.

 

Kaznowska obawia się pogorszenia warunków lokalowych w szkołach ze względu na przyjęcie większej liczby uczniów.

 

- Obawiamy się przepełnienia sal gimnastycznych, korytarzy, sanitariatów. Dyrektorzy już dziś zgłaszają, że posiłki będą wydawać już od godz. 10:30, aby do 14:00 obiady mogli zjeść wszyscy - powiedziała.

 

Większa liczba uczniów w szkołach będzie skutkowała tym, że "zajęcia w szkołach będą się zaczynały o 7:30, a kończyły o 17:30 - mówię o zajęciach obowiązkowych. Do tego dojdą zajęcia dodatkowe, więc uczniowie mogą być w szkołach do godz. 20:00 - dodała.

 

Kaznowska krytycznie oceniła wyniki reformy oświaty: "kiedy rząd po dzisiejszym dniu ogłosi, że reforma się udała, to chciałabym, abyście państwo wiedzieli, że nasze wyzwania dopiero się zaczynają, wyzwania dyrektorów szkół, rodziców i młodzieży, i przede wszystkim nas - samorządów" - powiedziała.

 

Wiceprezydent zapewniła jednocześnie, że "nie zostawimy swoich uczniów, przygotowujemy system wsparcia, również psychologicznego, system doradztwa, aby pomóc młodzieży i rodzicom przejść przez rekrutację do końca. A w tym roku trwa wyjątkowo długo, bo aż do 28 sierpnia" - powiedziała.

 

Poinformowała, że w warszawskich szkołach zostaje 2436 wolnych miejsc, w tym w liceach - 781.

 

- 25 lipca o godz. 15.00 - w drugiej rekrutacji - zostanie podane, w jakich konkretnie szkołach są wolne miejsca - dodała.

 

"Liczby chętnych w renomowanych warszawskich liceach w roku 2018 i 2019 są zbliżone"

 

Jeśli chodzi o chętnych na jedno miejsce w renomowanych warszawskich liceach w roku 2018 i 2019, to te liczby nie odbiegają od siebie i są do siebie bardzo zbliżone - ocenił we wtorek podczas konferencji prasowej mazowiecki wicekurator oświaty Krzysztof Wiśniewski.

 

Jak zaznaczył Wiśniewski, w przypadku Warszawy liczba absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów wynosi 27 tys. 911 uczniów, a przygotowanych miejsc było 43 tys. 24.

 

- W wyniku pierwszego procesu rekrutacji okazało się, że liczba wolnych miejsc wynosi blisko 2,4 tys., natomiast jeśli chodzi o licea ogólnokształcące, które były najbardziej oblegane, to liczba wolnych miejsc wynosi 781 (...). Są jeszcze takie licea ze średniej półki, takie mniej znane, gdzie są jeszcze wolne miejsca - zapewnił.

 

Poinformował, że wolnych miejsc nie ma już m.in. w renomowanym XIV liceum im. Stanisława Staszica. - Natomiast jeśli chodzi o liczbę chętnych w roku 2018 na jedno miejsce (w tej szkole), to wynosiła 1,66 ucznia. Natomiast w tym roku ta liczba wynosi 1,53. Jeżeli chodzi o inne liceum ogólnokształcące im. Tadeusza Czackiego również nie ma już wolnych miejsc, natomiast liczba kandydatów na jedno miejsce w zeszłym roku wynosiła 2,88 kandydata, a w tym roku - 2,9. W II L.O. im. Stefana Batorego również nie ma wolnych miejsc, natomiast liczba kandydatów w roku ubiegłym wynosiła 2,4, a w tym roku również tyle samo wynosi - mówił.

 

Według Wiśniewskiego "te liczby nie odbiegają od siebie i są do siebie bardzo zbliżone". 

 

Wyższe progi 

 

Polsat News uzyskał informacje z czterech szkół o liczbie przyjętych kandydatów i progach punktowych w tym oraz ubiegłym roku. 

 

W LXIV Liceum Ogólnokształcącym im. Stanisława Ignacego Witkiewicza (10. w rankingu) w 2018 r. przyjęto 128 osób, w 2019 r. - 304. W ubiegłym roku próg punktowy wynosił ok. 179 punktów, w tym roku - 176,8 punktów dla absolwentów podstawówki i 169,4 dla gimnazjum.

 

W XXII Liceum Ogólnokształcącym im. Jose Marti (21. w rankingu) w 2018 r. przyjęto 180 osób, w tym roku - 414. Próg punktowy w 2018 r. wyniósł ok. 155 punktów, w 2019 r. - 165 punktów dla absolwentów podstawówki i 155 dla gimnazjum.


W XXXIV Liceum Ogólnokształcącym z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Miguela de Cervantesa (24. w rankingu) w 2018 r. przyjęto 204 kandydatów, w 2019 r. - 272. Próg punktowy w 2018 r. wyniósł ok. 150 punktów, w 2019 r. - 156,55 dla absolwentów podstawówki i 157,02 dla absolwentów gimnazjum. 

 

W XLIX Liceum Ogólnokształcącym z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Johanna Wolfganga Goethego (50. w rankingu) w 2018 r. przyjęto 192 osoby, w 2019 r. - 306. Próg punktowy wyniósł w 2018 r. ok. 148 punktów, w tym roku - 148 punktów dla absolwentów podstawówki i 148 punktów dla absolwentów gimnazjum.

 

W Warszawie kandydaci mogli składać podania do takiej liczby szkół i klas, do jakiej chcieli (nie było w tym roku ograniczeń). Musieli tylko wskazać swoje preferencje, tzn. szkołę pierwszego wyboru i wskazać kolejne wybory. Rekordzista aplikował do 197 oddziałów.

 

Do 24 lipca potwierdzenie woli przyjęcia


W Warszawie kandydaci mogli składać podania do takiej liczby szkół i klas, do jakiej chcieli (nie było w tym roku ograniczeń). Musieli tylko wskazać swoje preferencje, tzn. szkołę pierwszego wyboru i wskazać kolejne wybory.

Biuro Edukacji m.st. Warszawy wyjaśnia: "Elektroniczny system rekrutacji do szkół ponadpodstawowych jest narzędziem wspomagającym ten proces, umożliwiającym prowadzenie rekrutacji w sposób efektywny, przejrzysty i wygodny dla kandydatów. Niezależnie od tego, czy kandydat wybierze 10, czy więcej oddziałów, system zakwalifikuje go wyłącznie do jednego oddziału. Nie ma możliwości blokowania miejsc. O zakwalifikowaniu decyduje liczba punktów, którą uzyska kandydat ubiegający się o przyjęcie, zgodnie z zasadami rekrutacji, do danego oddziału".

We wtorek od godz. 12.00 do 24 lipca do godz. 10.00 kandydaci, którzy zostali zakwalifikowani mają potwierdzić wolę przyjęcia. W tym celu muszą dostarczyć do szkoły: oryginał świadectwa ukończenia szkoły podstawowej lub ukończenia gimnazjum, oryginał zaświadczenia o wynikach egzaminu ósmoklasisty lub egzaminu gimnazjalnego, zaświadczenie lekarskie o braku przeciwskazań zdrowotnych do podjęcia praktycznej nauki zawodu (w przypadku szkoły prowadzącej kształcenie zawodowe).

Szkoły prowadzące kształcenie zawodowe od 16 lipca od godz. 12.00 do 18 lipca do godz. 16.00 muszą wydać skierowania kandydatom zakwalifikowanym (którzy takiego skierowania nie otrzymali wcześniej) do lekarza medycyny pracy w celu uzyskania zaświadczenia o braku przeciwwskazań zdrowotnych do podjęcia praktycznej nauki zawodu.

 

25 lipca listy kandydatów przyjętych


Jak informuje Biuro Edukacji m.st. Warszawy, jeżeli wykonanie badań i dostarczenie zaświadczenia o braku przeciwwskazań zdrowotnych do podjęcia praktycznej nauki zawodu nie będzie możliwe w terminie wskazanym w harmonogramie rekrutacji (wyłącznie z powodu zbyt późnego terminu badań, ustalonego przez ośrodek zdrowia), wówczas kandydaci lub ich rodzice/opiekunowie prawni, najpóźniej do 24 lipca do godz. 10.00, powinni złożyć w szkole, do której kandydat został zakwalifikowany, oświadczenie informujące o braku możliwości przedłożenia zaświadczenia wraz z datą wyznaczonego badania lekarskiego. Po uzyskaniu zaświadczenia kandydaci są zobowiązani do jego niezwłocznego dostarczenia do szkoły.

"Kandydaci, którzy nie zostaną przyjęci do szkoły z ww. powodów podlegać będą procedurze odwoławczej. Komisje rekrutacyjne będą przyjmować tych kandydatów w pierwszej kolejności" - zaznaczono.

25 lipca do godz. 12.00 komisje rekrutacyjne w warszawskich szkołach mają podać do publicznej wiadomości listy kandydatów przyjętych i nieprzyjętych.

25 lipca do godz. 16.00 dyrektorzy szkoły mają obowiązek przekazać do kuratorium informacje na temat wolnych miejsc w swoich szkołach, jeśli takie miejsca będą mieć.

 

Rekrutacja uzupełniająca


Od 26 lipca od godz. 8.00 do 30 lipca do godz. 12.00 prowadzona będzie rekrutacja uzupełniająca. W rekrutacji uzupełniającej kandydaci nie będą wypełniać wniosku o przyjęcie w elektronicznym systemie, ale wniosek o przyjęcie będą składać bezpośrednio w wybranej przez siebie szkole dysponującej wolnymi miejscami. Formę wniosku określa dana szkoła. Do wniosku o przyjęcie kandydat musi dołączyć dokumenty potwierdzające spełnianie warunków lub kryteriów branych pod uwagę w postępowaniu rekrutacyjnym.

Kandydaci, którzy w ramach rekrutacji uzupełniającej będą starać się o przyjęcie do szkół prowadzących kształcenie w zawodach, otrzymują ze szkoły skierowanie na badania do lekarza medycyny pracy w celu uzyskania zaświadczenia o braku przeciwwskazań zdrowotnych do podjęcia praktycznej nauki zawodu. Kandydaci do oddziałów dwujęzycznych/międzynarodowych/sportowych/mistrzostwa sportowego/klas wstępnych przystępują do sprawdzianu kompetencji językowych/predyspozycji językowych/prób sprawności fizycznej (dotyczy kandydatów, którzy nie przystąpili do sprawdzianów w pierwszym terminie).

19 sierpnia komisje rekrutacyjne w szkołach podadzą do publicznej wiadomości listy kandydatów zakwalifikowanych i niezakwalifikowanych do przyjęcia. Do 27 sierpnia kandydaci będą musieli potwierdzić wolę podjęcia nauki w szkole, do której zostali zakwalifikowani, poprzez złożenie oryginałów: świadectwa ukończenia szkoły podstawowej, zaświadczenia o wynikach egzaminu ósmoklasisty oraz zaświadczenia lekarskiego o braku przeciwskazań zdrowotnych do podjęcia praktycznej nauki zawodu. 28 sierpnia komisje rekrutacyjne podają do publicznej wiadomości listy kandydatów przyjętych i nieprzyjętych.

 

Płock: zwiększona liczba miejsc w klasach z 30 do 36


Prezydent Płocka Andrzej Nowakowski (PO) zwiększył z 30 do maksymalnie 36 dopuszczalną liczbę uczniów w klasach szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych. Efektem tej decyzji, jak tłumaczył, ma być mniejsza liczba uczniów niezakwalifikowanych w pierwszym etapie rekrutacji.

 

O swej decyzji prezydent Płocka poinformował podczas wtorkowej konferencji prasowej. Nowakowski podkreślił, że dla ponad 4,5 tys. absolwentów podstawówek i gimnazjów, biorących tam udział w rekrutacji przygotowano aż 6,2 tys. miejsc w nowych szkołach, w tym w liceach i technikach.

 

- Trzeba bardzo mocno podkreślić, że miejsc mamy zdecydowanie więcej niż samych absolwentów, a więc nie ma zagrożenia, że jakiś uczeń nie znajdzie się w szkole. Natomiast inną kwestią jest to, czy znajdzie się w tej, w której chciałby się kształcić i tutaj nie jest już tak dobrze - oświadczył prezydent Płocka.

 

Zwrócił przy tym uwagę, iż wyniki pierwszego etapu rekrutacji do płockich szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych wykazały, że niezakwalifikowanych do żadnej szkoły będzie tam ok. 450 uczniów, czyli ok. 10 proc. tegorocznych absolwentów podstawówek i gimnazjów.

 

- Dokonując tej analizy postanowiłem, i to zostanie dzisiaj wprowadzone w życie, umożliwić dyrektorom zwiększony nabór do poszczególnych klas - zaznaczył Nowakowski. Przypomniał, że prezydent miasta zarządzeniem określa dopuszczalną liczbę uczniów w klasach, a ta wynosiła dotychczas w płockich szkołach ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych 30 osób. - W tym momencie norma będzie wynosiła do 36 osób - dodał prezydent Płocka.

 

I dodał: "To nie oznacza, że wszędzie będzie 36 uczniów, bo za rekrutację w tym momencie odpowiedzialni są dyrektorzy i to oni, uwzględniając warunki lokalowe w szkołach, zdecydują czy uczniów w danym oddziale będzie 32, 34 czy 36. To sprawi, w mojej ocenie, że tych uczniów, którzy znajdą się w wymarzonej, szkole, do której aplikują będzie więcej, a więc tych osób poza system, niezakwalifikowanych, będzie zdecydowanie mniej".

 

Nowakowski ocenił przy tym, że większa liczba uczniów w klasach szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych będzie wymagała "zwiększonej pracy nauczycieli", gdyż jak zauważył w liczniejszych klasach "komfort nauczania jest zupełnie inny".

 

Na pytanie, czy jego decyzja o możliwości zwiększenia liczby uczniów w klasach szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych nie zapadła zbyt późno, prezydent Płocka odparł: "dzisiaj jest jakby ostatni moment, że taką decyzję można podjąć i uważam, że to moment wystarczający". - To jest początek rekrutacji - zaznaczył, dodając, iż rekrutacja zakończy się w sierpniu.

 

Uczestnicząca w konferencji prasowej posłanka PO Elżbieta Gapińska mówiła m.in., że wyniki pierwszego etapu rekrutacji z kilku województw świadczą o tym, iż "jest duża grupa dzieci, która nie dostała się do wybranych przez siebie szkół".

 

- To jest bardzo istotne, żeby dziecko mogło spełniać swoje marzenia, realizować swoje aspiracje, także w przyszłości zawodowe. W wielu przypadkach będzie to absolutnie niemożliwe, ponieważ oczywiście dziecko dostanie się do jakiejś szkoły, ale nie dostanie się do tej szkoły, którą sobie wymarzyło, do wybranej przez siebie - powiedziała Gapińska.

 

Mówiła przy tym, iż "to nie są samorządy odpowiadają za reformę edukacji, tylko ministerstwo edukacji". - Wiadomą rzeczą jest, że szkoły nie są z gumy i się nie rozciągną - dodała, odnosząc się do tegorocznej rekrutacji połączonych roczników ostatnich klas szkół podstawowych i gimnazjów.

 

Rekrutacja w najstarszej szkole w Polsce

 

We wtorek jeszcze przed godz. 12. w płockich szkołach średnich, jak np. w Liceum Ogólnokształcącym im. Marszałka Stanisława Małachowskiego - najstarszej szkole w Polsce, istniejącej nieprzerwanie od 1180 r. - w oczekiwaniu na wywieszenie wyników rekrutacji, oczekiwali uczniowie i ich rodzice.

 

- Był stres. Miałam dobre wyniki, ale było dużo kandydatów i bałam się, że się nie dostanę. Udało się. Będę w klasie biologiczno-chemicznej z matematyką. Chciałam być w tej klasie, bo bardzo interesuję się tymi przedmiotami. Jestem ogromnie zadowolona - powiedziała dziennikarzom Justyna, która od nowego roku szkolnego będzie uczennicą płockiej "Małachowianki".

 

Jej przyszyła szkolna koleżanka, Natalia, która aplikowała do klasy z geografia i matematyką, jako wiodącymi przedmiotami, mówiła: Jest radość. Nie mogę tego opisać”. - Córka była bardzo zestresowana. To był jej pierwszy wybór i od razu trafiony. Jestem bardzo zadowolony, także dlatego, że będzie chodziła do szkoły, którą sobie wymarzyła - powiedział Tomasz, ojciec Natalii.

 

- Właściwie rekrutacja wyglądała, jak w latach ubiegłych, bo zawsze było więcej chętnych niż miejsc w naszej szkole - przyznała dyrektor "Małachowianki" Katarzyna Góralska. Wyliczyła, że szkoła ta w ramach rekrutacji przygotowała 210 miejsc w liceum czteroletnim - wniosków absolwentów podstawówek z pierwszej preferencji było tam 259 oraz 180 miejsc w liceum trzyletnim - aplikowało 249 absolwentów gimnazjów.

 

- Przygotowaliśmy właściwie maksymalna liczbę miejsc tak, żeby zapewnione było bezpieczeństwo i właściwe warunki pracy dla uczniów i nauczycieli - zaznaczyła dyrektor "Małachowianki".

 

Góralska, odnosząc się do decyzji prezydenta Płocka o możliwości zwiększenia liczby uczniów w klasach poszczególnych szkół średnich z 30 do maksimum 36, dodała, że w "Małachowiance" klasy będą 34-osobowe. Jak wyliczyła, oznacza to, że uczniów obu liceów - czteroletniego i trzyletniego będzie łącznie o 52 więcej niż planowano wcześniej.

 

- Oczywiście to nastręcza pewne problemy, począwszy od logistycznych, choćby miejsca w szatni, na holach, w obiektach sportowych, po utrudnienia, jeśli chodzi o warunki nauki samych uczniów oraz pracy nauczycieli. Dostanie się do szkoły to pierwszy etap. Ale tak naprawdę, sukces to jej ukończenie - powiedziała dyrektor "Małachowianki". Jak oceniła, czas pokaże, czy zwiększone liczby uczniów w klasach przyniosą korzyść.

 

Radom: nie będzie sytuacji, że uczeń nie dostanie się do żadnej szkoły

 

Ponad 7 tys. uczniów wzięło udział w rekrutacji do szkół średnich w Radomiu. Niezakwalifikowane zostały 443 osoby. Czeka na nich prawie 1300 miejsc w liceach, technikach i szkołach branżowych.

 

Radomski magistrat poinformował, że do przyjęcia do szkół średnich zakwalifikowanych zostało prawie 94 proc. absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych biorących udział w naborze. 6 proc. uczniów niezakwalifikowanych musi wybrać sobie inne szkoły.

 

Wiceprezydent Radomia Karol Semik zapewnił, że w Radomiu nie będzie sytuacji, że uczeń nie dostanie się do żadnej szkoły. W sumie jest jeszcze prawie 1300 wolnych miejsc, z czego 380 w licach ogólnokształcących nr V, VI, VII, XII i XIII. Wszystkie miejsca zostały zajęte liceach ogólnokształcących nr I, II, III i IV oraz w technikach: elektronicznym, ekonomicznym i budowlanym. Wolne miejsca są także w technikach w zespołach szkół: Agrotechnicznych i Gospodarki Żywnościowej, Samochodowych, Skórzano-Odzieżowych, Stylizacji i Usług, Spożywczych i Hotelarskich, Technicznych oraz w Zespole Szkół im. mjra H. Dobrzańskiego "Hubala".

 

Zdaniem Semika Radom dobrze poradził sobie z problemem uczniów z dwóch roczników, ubiegających się w tym roku o przyjęcie do szkół średnich.

 

- Odsetek kandydatów, którzy nie zostali zakwalifikowani, jest na podobnym poziomie jak w latach poprzednich, kiedy mieliśmy do czynienia tylko z jednym rocznikiem - zaznaczył Semik. Dodał, że miasto przygotowywało się do tegorocznej rekrutacji od dwóch lat. - Świadomie w poprzednich latach nie wyrażaliśmy zgody na otwarcie dodatkowych oddziałów w obleganych szkołach. Pamiętaliśmy, że przyjdzie moment, w którym będzie trzeba stworzyć miejsca dla absolwentów podstawówek i gimnazjów - zaznaczył Semik.

 

Semik podkreślił, że w tym roku, w porównaniu do lat poprzednich, do radomskich szkół średnich zgłosiło się dwa razy więcej uczniów spoza miasta. Było ich wręcz o kilkaset osób więcej niż mieszkających w Radomiu absolwentów podstawówek i gimnazjów. Mimo to liczba przygotowanych miejsc okazała się wystarczająca.

 

Uczniowie zakwalifikowani do przyjęcia muszą potwierdzić wolę uczęszczania do danej placówki. Czas na dostarczenie oryginałów dokumentów mają do 24 lipca. Listy przyjętych zostaną opublikowane 25 lipca. Następnego dnia rozpocznie się rekrutacja uzupełniająca, która potrwa do 28 sierpnia.

 

W Radomiu zostało zakwalifikowanych do przyjęcia do szkół średnich 7062 uczniów, z czego 3417 - absolwentów ósmych klas szkół podstawowych i 3202 - gimnazjów. Nie zakwalifikowały się 443 osoby: 267 - z podstawówek i 176 - z gimnazjów.

 

Lublin po pierwszym etapie: 2 tys. wolnych miejsc

 

Pierwszy etap przyjęć zakończył się w Lublinie, gdzie we wszystkich typach szkół średnich pozostało 2 tys. wolnych miejsc. Rozpoczęła się tam rekrutacja uzupełniająca.

 

- Sprawdził się plan przygotowany już dwa lata temu. Już wtedy powtarzaliśmy, że wszyscy absolwenci gimnazjów i klas ósmych znajdą miejsce w szkołach średnich w Lublinie i nie wszyscy uczniowie znajdą miejsce w szkołach wymarzonych przez siebie - powiedział zastępca prezydenta Lublina ds. oświaty i wychowania Mariusz Banach.

 

Lubelski samorząd przygotował łącznie 10360 miejsc w szkołach, więcej niż spodziewano się kandydatów, z których corocznie ponad połowa zgłasza się spoza miasta, z terenu całego województwa. Przygotowując się do przyjęcia podwójnego rocznika, absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów, uruchomiono dwa nowe licea ogólnokształcące, we wszystkich szkołach zwiększono liczbę oddziałów.

 

W Lublinie można było aplikować do maksymalnie sześciu szkół, a w nich do dowolnej liczby sprofilowanych klas. Uczniowie określali swoje preferencje, na tej podstawie - uwzględniając liczbę punktów za świadectwo i wyniki testów - system kwalifikował ucznia do konkretnej szkoły.

 

W pierwszym etapie rekrutacji do szkół średnich zakwalifikowano 8950 osób, a około 600 nie miało wystarczającej liczby punktów, by zostać przyjętym do żadnej wskazanej przez nich szkoły. Spośród niezakwalifikowanych 104 kandydatów to byli uczniowie, którzy otrzymali świadectwa z czerwonym paskiem.

 

766 kandydatów spośród osób zakwalifikowanych do szkół nie potwierdziło zamiaru uczęszczania do placówki, do której przydzielił ich system.

 

Wolne miejsca w renomowanych szkołach

 

Zdaniem Banacha zrezygnowali głównie absolwenci spoza Lublina, którzy albo nie dostali się do szkoły pierwszego wyboru, albo też nie udało im się znaleźć miejsca w bursie i postanowili kontynuować naukę bliżej swoich rodzinnych miejscowości. - Wśród rezygnujących mogą być też absolwenci, którzy ostatecznie zdecydowali się na szkoły niepubliczne - dodał Banach.

 

Po wywieszeniu list uczniów po pierwszym etapie rekrutacji okazało się, że przyjętych zostało 8184 osoby, a lubelskie szkoły dysponują jeszcze łącznie 2176 wolnymi miejscami. W liceach ogólnokształcących jest 1095 miejsc, w technikach - 629, a w szkołach branżowych - 452.

 

Wolne miejsca mają także uchodzące za renomowane lubelskie licea, m.in. w I LO im. Stanisława Staszica jest 50 wolnych miejsc, w II LO im. Jana Zamoyskiego - 41, a w III LO im. Unii Lubelskiej - 15. Pełny wykaz szkół dysponujących jeszcze wolnymi miejscami opublikowany został na stronach internetowych lubelskiego Ratusza.

 

Władze samorządowe uznały, że nie ma potrzeby powoływania nowych oddziałów szkolnych. - Proces planowania liczby miejsc i oddziałów był prawidłowy, nie ma takiej sytuacji, żeby uczeń nie mógł się kształcić w szkole tego typu, którą wskazał. Jeżeli chce w liceum - w liceum będzie się kształcił, tak samo w technikum jak i szkole branżowej - powiedziała dyrektor Wydziału Oświaty i Wychowania Miasta Lublin Ewa Dumkiewicz-Sprawka.

 

- Będziemy robić wszystko, by w najbliższym czasie ci, którzy do tej pory nie znaleźli się w żadnej szkole, mogli sobie szkołę znaleźć - dodała Dumkiewicz-Sprawka.

 

Szkoły, w których są wolne miejsca, będą przyjmowały wnioski o przyjęcie do 26 lipca. Ich dyrektorzy mają się ze sobą komunikować i udzielać pełnej informacji uczniom i rodzicom, by ułatwić znalezienie miejsca poszukującym szkoły. Listy zakwalifikowanych uczniów mają być opublikowane 16 sierpnia.

 

Śląskie: na uczniów czeka ok. 8600 wolnych miejsc

 

W województwie śląskim do szkół publicznych prowadzonych przez samorządy zakwalifikowało się ogółem 95, 2 proc. uczniów, którzy aplikowali o przyjęcie do tych placówek - podało we wtorek po południu Kuratorium Oświaty w Katowicach.

 

Na 3500 uczniów, którzy nie zostali zakwalifikowani, czekają wolne miejsca. Według danych na 16 lipca szacunkowa liczba wolnych miejsc będzie wynosić ok. 8600.

 

W woj. śląskim jest w tym roku 79 tys. 186 absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych, którzy rozpoczynają we wrześniu kolejny etap edukacji. Przygotowano dla nich 91 tys. 491 miejsc w 747 szkołach: 627 publicznych i 120 niepublicznych. Jest wśród nich 284 liceów ogólnokształcących, 235 techników, 217 branżowych szkół I stopnia oraz 11 liceów plastycznych.

 

We wtorek uczniowie otrzymali informację o zakwalifikowaniu lub nie do wybranych placówek. Do 24 lipca mają teraz czas na potwierdzenie woli przyjęcia do szkoły i złożenie dokumentów. 25 lipca zostaną ogłoszone listy kandydatów przyjętych i nieprzyjętych. Wtedy też pojawi się informacja o wolnych miejscach, a dzień później rozpocznie się rekrutacja uzupełniająca.

 

W Katowicach przygotowano dla uczniów 6782 miejsca, choć pierwotnie planowano 6654 - zapewniono więcej miejsc w liceach. W samych Katowicach jest 3721 absolwentów, ale stolica województwa tradycyjnie jest miejscem nauki również dla młodzieży z okolicznych miast - Chorzowa, Siemianowic Śląskich, Mysłowic, Tychów, Sosnowca czy Mikołowa. Po zakończeniu pierwszego etapu rekrutacji w katowickich szkołach pozostało ogółem 798 miejsc, w tym dla absolwentów podstawówek - 369 (w tym 118 w liceach ogólnokształcących), a gimnazjów - 429 (w tym 103 w liceach ogólnokształcących). Do żadnej szkoły nie zakwalifikowały się 103 osoby po szkole podstawowej i 87 po gimnazjum.

 

- Liczba miejsc wolnych - 798 - jest na tyle duża, że uczniowie mają szansę znaleźć miejsce w szkole, które spełni ich oczekiwania. Należy zaznaczyć, że władze Katowic będą monitorować rekrutację uzupełniającą i podejmować decyzje o ewentualnym zwiększeniu liczby miejsc, jeśli będzie taka potrzeba - poinformowała rzeczniczka Kuratorium Oświaty w Katowicach Anna Kij podkreślając, że rekrutacja przebiega "wzorcowo".

 

W Zabrzu do nowych szkół zakwalifikowało się 1204 absolwentów gimnazjów i 1292 absolwentów podstawówek. Do wybranych szkół nie zakwalifikowało się 17 gimnazjalistów i 16 absolwentów podstawówek. Czeka na nich jeszcze 111 miejsc po gimnazjum i 211 miejsc po podstawówce.

 

- Aktualnie analizujemy dane przekazane przez dyrektorów szkół. W przypadku oddziałów dla absolwentów gimnazjów liczba zakwalifikowanych do liceów ogólnokształcących w tych szkołach, które wypełniły ankietę, wynosi blisko 16 tys., czyli mniej więcej tyle samo, ile uczyło się w klasach pierwszych liceów ogólnokształcących w mijającym roku szkolnym, przy analogicznej liczbie absolwentów gimnazjum ogółem - zaznaczyła Anna Kij.

 

Liczba punktów, która umożliwiała przyjęcie do liceum w Śląskiem jest bardzo zróżnicowana i wynosi np. tylko 30 punktów albo nawet powyżej 150. Naukę w szkołach podstawowych i gimnazjach ukończyło w tym roku ok. 79 tys. uczniów, Należy pamiętać, że do szkół ponadpodstawowych zaliczane są również szkoły specjalne przysposabiające do pracy, których w woj. śląskim jest 47. Do szkół specjalnych (także liceów ogólnokształcących, techników, branżowych szkół I stopnia) uczniowie są przyjmowani na podstawie orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego.

  

Kielce: 432 uczniów nie dostało się do żadnej szkoły

 

432 uczniów w pierwszym etapie nie dostało się do żadnej szkoły średniej w Kielcach - poinformował wiceprezydent Marcin Różycki. Nie ma się jednak czym przejmować, ponieważ przygotowaliśmy tyle miejsc, że starczy ich dla każdego ucznia - dodał.

 

- Wynika to głównie z tego, że na przykład te osoby aplikowały do szkół, które mają zbyt wysokie wymagania. Jeżeli więc uczeń złożył podanie do trzech takich szkół i nie dostał się do żadnej, to znalazł się w tzw. buforze - powiedział wiceprezydent.

 

Dodał, że nie ma się jednak czym przejmować, ponieważ w mieście przygotowane jest tyle miejsc, że starczy ich dla każdego ucznia. - Po drugie z doświadczenia mogę powiedzieć, że od 10 do 20 proc. uczniów nie przynosi oryginałów dokumentów, tym samym robią się miejsca we wszystkich szkołach i do tego służy właśnie rekrutacja uzupełniająca - podkreślił Różycki.

 

Jak zaznaczył, wie, że nie każdy z uczniów dostał się do swojego wymarzonego liceum, ale trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że reforma edukacji wywołała ogromną konkurencję.

 

- My jako samorząd, uważam, że organizacyjnie daliśmy sobie radę, bo nikomu miejsca nie braknie, ale może braknąć w wymarzonych szkołach - powiedział wiceprezydent.

 

Małe zainteresowanie szkołami branżowymi

 

Z informacji rzecznika prezydenta Kielc Tomasza Porębskiego wynika, że w stolicy woj. świętokrzyskiego najwięcej chętnych uczniów, oprócz II LO im. Śniadeckiego, było w I LO im. Żeromskiego (717 uczniów tzw. pierwszej preferencji na 408 miejsc), III LO im. Norwida (621 uczniów na 332 miejsc) oraz VI LO im. Słowackiego (655 uczniów na 544 miejsc).

 

Nieco mniej uczniów w pierwszej preferencji wybierało technika - m.in. do Technikum nr 4 zadeklarowało się 620 uczniów na 476 miejsc, Technikum nr 2 - 522 uczniów na 544 miejsc oraz do Technikum nr 7 - 451 uczniów na 442 miejsc.

 

Bardzo słabym zainteresowaniem cieszyły się szkoły branżowe, gdzie chętnych było dwa razy, a w niektórych przypadkach nawet cztery razy mniej niż przygotowanych miejsc.

 

Do 24 lipca kandydaci, którzy dostali się do wskazanych szkół, muszą dostarczyć oryginały dokumentów. Dzień później komisje rekrutacyjne podadzą listy uczniów przyjętych do placówek, wówczas w tych szkołach, gdzie będą jeszcze wolne miejsca, ruszy rekrutacja uzupełniająca.

 

Toruń: 900 wolnych miejsc

 

Ponad 900 wolnych miejsc pozostało we wszystkich typach szkół średnich w Toruniu po zakończeniu pierwszego etapu przyjęć. Wiceprezydent miasta Zbigniew Fiderewicz poinformował, że jest to o ponad 170 miejsc więcej niż dotychczas niezakwalifikowanych uczniów.

 

- To dobra informacja dla wszystkich uczniów i ich rodziców. Okazuje się, że mamy więcej miejsc niż osób niezakwalifikowanych - poinformował zastępca włodarza miasta na briefingu prasowym.

 

Przypomniał, że do toruńskich szkół ponadgimnazjalnych chęć uczęszczania zadeklarowało 5014 uczniów, ale wolę uczenia się w nich potwierdziło 4538 osób.

 

- 476 osób nie potwierdziło takiej woli - mimo zakwalifikowania się w pierwszym etapie rekrutacji. Najprawdopodobniej zostali przyjęci do innych szkół np. poza Toruniem. Jeżeli do tego dodamy 143 wolne miejsca, które już wcześniej mieliśmy i decyzję prezydenta o utworzeniu kolejnych 10 oddziałów w naborze uzupełniającym (320 dodatkowych miejsc), to mamy łącznie o 173 miejsca więcej niż osób, które nigdzie nie zostały zakwalifikowane. Każdy więc znajdzie dla siebie szkołę - podkreślił Fiderewicz.

 

Łącznie wolnych miejsc w drugim naborze, który rozpoczął się we wtorek, jest 940. Wiceprezydent poinformował, że dodatkowe oddziały będą utworzone m.in. w LO nr 8, LO nr 10, LO nr 9, LO nr 2 i LO nr 6, a także w Technikum Inżynierii Środowiska i w Zespole Szkół Samochodowych.

 

- Było wielkie rozgoryczenie osób, które nie dostały się do renomowanych toruńskich liceów. To zrozumiałe, ale pamiętać należy, że nigdy nie było tak, że do tych szkół dostawali się wszyscy, którzy chcieli tam uczęszczać. Zawsze decydowały wyniki na świadectwie i egzaminy - wskazał wiceprezydent Fiderewicz.

 

Dyrektor wydziału edukacji w toruńskim magistracie Anna Łukaszewska poinformowała, że uczniowie, którzy nie zostali jeszcze zakwalifikowani do szkół ponadgimnazjalnych muszą pobrać stosowne wnioski i złożyć je do maksimum trzech szkół - tak jak w pierwszym etapie. Należy to zrobić do 22 lipca.

 

- 25 lipca nastąpi ogłoszenie wyników, a później będzie czas na potwierdzenie woli od 12 do 14 sierpnia. Później będzie wszystko wiadomo" - podkreśliła Łukaszewska.

 

Rekrutacja uzupełniająca w Olsztynie

 

W środę w olsztyńskich szkołach średnich rozpocznie się rekrutacja uzupełniająca. Na absolwentów szkół podstawowych czeka 876 miejsc w szkołach średnich, a na absolwentów gimnazjów - 906 miejsc.

 

W pierwszym etapie rekrutacji o miejsce w olsztyńskich szkołach średnich ubiegało się 1242 absolwentów szkół podstawowych z Olsztyna i 1200 takich absolwentów spoza Olsztyna. Absolwentów gimnazjów z Olsztyna aplikowało 970, spoza Olsztyna kolejnych 1230. Każdy z uczniów mógł - po raz pierwszy w historii naboru do szkół średnich w Olsztynie - aplikować do dowolnej liczby szkół i klas. Rekordzista złożył 74 podania.

 

Wyniki pierwszego etapu rekrutacji olsztyńskie szkoły średnie podały już w ubiegły czwartek. Rzecznik ratusza Marta Bartoszewicz podała, że po pierwszej rekrutacji do szkół nie dostało się 389 absolwentów podstawówek i 430 absolwentów gimnazjów. Okazało się, że we wszystkich typach szkół średnich zostało 876 wolnych miejsc dla uczniów podstawówek i 906 wolnych miejsc dla absolwentów gimnazjów. W mieście wolne miejsca są nawet w prestiżowych liceach, np. w II LO jest 126 wolnych miejsc, w IV LO jest 120 wolnych miejsc, a w I LO - 78 wolnych miejsc.

 

- Nie wiemy, ilu uczniów, którzy nie dostali się do szkół w pierwszym naborze, zdecyduje się na udział w naborze uzupełniającym - powiedziała Bartoszewicz, dodając, że uczniowie spoza Olsztyna mogą zdecydować o nauce w swoim mieście, czy też uczniowie z Olsztyna aplikować w innych miastach.

 

- Rekrutacja uzupełniająca rozpocznie się w środę o 8.00 i potrwa do 6 sierpnia do godz. 15:00 - powiedziała Bartoszewicz. Do 28 sierpnia uczniowie będą mieli czas na dostarczenie do szkół oryginałów świadectw i tym samym potwierdzenie chęci uczenia się w danej szkole. Ostateczne listy uczniów pierwszych klas szkół średnich mają być w Olsztynie upublicznione 29 sierpnia w południe.

 

W woj. warmińsko-mazurskim nie ma problemów z naborami do szkół średnich. Kurator Krzysztof Marek Nowacki w ubiegły piątek podał na konferencji prasowej, że w szkołach średnich regionu przygotowano w sumie 29,1 tys. miejsc, a absolwentów starających się o przyjęcie do szkół średnich jest 27,1 tys. Kurator informował, że żaden rodzic z regionu nie skarżył się na rekrutację. 

 

Poznań: 3,4 tys. absolwentów bez szkoły

 

Ponad 17,8 tys. uczniów wzięło udział w rekrutacji do szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych w Poznaniu. Niezakwalifikowanych jest 3,4 tys. osób. Miasto zapewnia, że każda osoba chcąca kontynuować naukę w poznańskiej szkole znajdzie miejsce dla siebie.

 

W Wielkopolsce absolwenci szkół podstawowych i gimnazjów poznali we wtorek wyniki rekrutacji do szkół średnich. W tym roku w regionie dla 70760 absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów przygotowano 74233 miejsca w szkołach.

 

Stolica Wielkopolski przygotowała 8274 miejsc dla absolwentów szkół ponadpodstawowych i 7831 dla uczniów kończących gimnazjum. Jak poinformował we wtorek na konferencji prasowej dyrektor wydziału oświaty poznańskiego magistratu Przemysław Foligowski, miasto przygotowało dwa razy tyle miejsc niż ma absolwentów swoich szkół podstawowych i gimnazjów.

 

- Przygotowaliśmy 16 tys. 105 miejsc, a naszych absolwentów - poznaniaków, którzy przystępują do tej rekrutacji jest 8173. Do rekrutacji zgłosiło się 17 tys. 833 uczniów. Uczniowie z innych powiatów, często bardzo odległych, zgłaszali się do rekrutacji w obawie przed nieprzyjęciem w swojej miejscowości, więc ta liczba zgłoszeń jest dużo większa niż kiedykolwiek wcześniej - powiedział.

 

1,7 tys. wolnych miejsc 

 

Miasto podało, że do poznańskich szkół wpłynęły zgłoszenia od młodzieży z niemal wszystkich regionów Wielkopolski, a nawet pojedyncze ze Szczecina, Warszawy, Świnoujścia, Koszalina, Lublina czy Częstochowy. Zakwalifikowanych zostało blisko 14,4 tys. uczniów.

 

- Mamy 3410 uczniów niezakwalifikowanych, czyli takich, których elektroniczny system rekrutacji ze względu na wybrane przez nich szkoły, ich preferencje i liczbę uzyskanych punktów nie przyporządkował do żadnej ze szkół. Jednocześnie mamy nieobsadzonych ponad 1,7 tys. miejsc w placówkach oświatowych - podał Foligowski.

 

Z ogólnej liczby uczniów niezakwalifikowanych w Poznaniu największą grupę stanowią osoby, które chciały się dostać do liceów ogólnokształcących - 2568 osób. W przypadku technikum było to 781 osób, a szkoły branżowej I stopnia - 61 kandydatów. W 2018 r. uczniów, którzy nie dostali się do żadnej szkoły było 1,2 tys.

 

Prezydent Jacek Jaśkowiak napisał we wtorek w jednym z mediów społecznościowych, że "deforma edukacji to porażka rządu PiS", a rekrutacja podwójnego rocznika "jest tego najjaskrawszym dowodem".

 

- Pomimo braku wsparcia finansowego i organizacyjnego rządu zrobiliśmy co w naszej mocy, by zapewnić uczniom wystarczającą liczbę miejsc w szkołach średnich. Wielu uczniów, pomimo ciężkiej pracy i dobrych wyników, nie dostanie się jednak do wybranej szkoły. To dramat tych młodych ludzi, za co winę ponosi wyłącznie Prawo i Sprawiedliwość. Ta reforma - co potwierdził także raport NIK - była nieprzemyślana i źle przygotowana. Spowodowała chaos i pogorszenie jakości edukacji. To porażka i przykład skrajnej nieodpowiedzialności tego rządu - powiedział we wtorek Jaśkowiak.

 

Rekrutacja uzupełniająca

 

Przemysław Foligowski podkreślił, że zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami władz miasta "każdy uczeń, który będzie aspirował do przyjęcia do naszych szkół - zostanie przyjęty".

 

- Przed nami w tej chwili etap rekrutacji uzupełniającej. Ta rekrutacja będzie obejmowała miejsca, które nie zostały obsadzone na tym etapie, oraz wszystkie te miejsca, które wrócą do puli, bo uczniowie, którzy zostali zakwalifikowani, nie skorzystają z oferty - powiedział.

 

Jak wyjaśnił, jeżeli po rekrutacji uzupełniającej pozostaną absolwenci, którzy nie dostali się do żadnej szkoły, "razem z dyrektorami placówek oświatowych podejmiemy wysiłki, aby utworzyć dodatkowe miejsca, być może dodatkowe oddziały - tak, aby każdy uczeń chętny do przyjęcia do poznańskiej szkoły miał taką szansę".

 

Komisje rekrutacyjne ogłoszą wyniki postępowania rekrutacyjnego 25 lipca, tego samego dnia dyrektorzy szkół przekażą do kuratorium liczbę wolnych miejsc w ich placówkach. Od 26 do 30 lipca potrwa postępowanie uzupełniające na wolne miejsca. Ostateczne wyniki rekrutacji znane będą 30 sierpnia.

 

W Poznaniu rekrutacja uzupełniająca - podobnie jak rekrutacja podstawowa - odbywać się będzie w elektronicznym systemie Nabór. Miasto zachęca uczniów i rodziców do skorzystania z infolinii.

 

"Podważanie sensu reformy z powodu rekrutacji – nieprofesjonalne"

 

Wielkopolski kurator oświaty Elżbieta Leszczyńska skrytykowała we wtorek wypowiedzi władz Poznania, przedstawiające, w jej opinii, liczbę osób niezakwalifikowanych, jak gdyby były to osoby, które nie dostały się do szkół. Podkreśliła, że rekrutacja cały czas trwa.

 

- Ton tych wypowiedzi jest bardzo niepokojący młodzież i dramatyzujący sytuację. To jest dopiero pierwszy etap rekrutacji, na razie nie można mówić o osobach przyjętych i nieprzyjętych do szkół, a tylko o zakwalifikowanych i niezakwalifikowanych - powiedziała.

 

- Oczywiście na pewno jest to przykre, gdy ktoś nie dostaje się do szkoły pierwszego wyboru, ale czasami także to miejsce drugiego wyboru też jest bardzo dobrą ofertą - dodała kurator.

 

Elżbieta Leszczyńska podkreśliła też, że w jej opinii "podważanie sensu reformy szkół ponadpodstawowych z powodu trwającej rekrutacji jest mało profesjonalne".

 

- Większość społeczeństwa cieszy się z wydłużenia cyklu kształcenia, ze zmiany programowej, z unowocześnienia metod nauczania i z oferty pracy dla nauczycieli. Spiętrzenia, trudności w rekrutacji podwójnego rocznika nie są skorelowane z jakością tej reformy. Jest to problem organizacyjny, ale nie jest to problem nie do pokonania - powiedziała.

 

Jak dodała, takie stawianie sprawy "upolitycznia proces rekrutacji; jest to niedobre i niepokojące uczniów i rodziców".

  

Dolny Śląsk: miejsc jest ponad dwa razy więcej niż uczniów

 

Dolnośląski kurator oświaty Roman Kowalczyk podał, że na 3,6 tys. uczniów, którzy w I etapie rekrutacji nie znaleźli szkoły średniej, czeka 8,3 tys. miejsc w szkołach. Nie potwierdziły się histeryczne komentarze o rzekomym chaosie w oświacie - ocenił kurator.

 

We wtorek na konferencji prasowej kurator poinformował, że aplikujących o miejsce w szkole tzw. pierwszego wyboru było w sumie na Dolnym Śląsku 49 704 uczniów. Zakwalifikowanych zostało 46 tys. 40 uczniów, czyli nie znalazły miejsca 3664 osoby. Na tych uczniów wciąż czeka w dolnośląskich szkołach średnich 8325 miejsc w klasach pierwszych.

 

- Miejsc jest ponad dwa razy więcej niż uczniów. Trzeba też pamiętać, że z tych osób, które się zakwalifikowały, wielu uczniów mogło znaleźć miejsca w kilku szkołach. Dotychczasowa praktyka pokazuje, że zwolnią się jeszcze dodatkowo pewne miejsca. Także w tych najlepszych szkołach - powiedział kurator Roman Kowalczyk.

 

Kurator ocenił, że to są optymistyczne nowiny, które potwierdzają wcześniejsze prognozy władz oświatowych, że nabór przebiegnie spokojnie i normalnie.

 

- To my mówimy prawdę i mamy rację. Liczby te wniwecz obracają te histeryczne, nieuzasadnione, horrendalne komentarze i przewidywania, które opowiadały o rzekomym chaosie i rzekomym armagedonie, który jakoby miałby się dokonywać w oświacie. Nic z tych rzeczy. Liczby, które podaliśmy, dowodnie pokazują, kto ma rację i jak będzie rozwijać się sytuacja - mówił Kowalczyk.

 

Rekordowa liczba pierwszych klas

 

Podał, że we Wrocławiu na 13870 uczniów miejsce w szkole pierwszego wyboru znalazło 12252. Natomiast na 1618, którzy nie zostali zakwalifikowani wciąż czeka 1901 miejsc w szkołach średnich.

 

W uchodzącym za najbardziej prestiżowe we Wrocławiu Liceum Ogólnokształcącym nr VII na tysiąc chętnych uczniów aż 400 nie dostało się do wymarzonej szkoły, choć utworzono w tym roku rekordową liczbę 19 klas pierwszych.

 

Jak poinformował dyrektor placówki Leszek Duszyński, zwykle takich klas pierwszych było 10 lub 11, ale w tym roku z powodu podwójnego rocznika uczniów maksymalnie zwiększono liczbę miejsc.

 

- Blisko 600 miejsc w klasach pierwszych to naprawdę dużo. Jesteśmy przyzwyczajeni do dużego zainteresowania nauką w naszej szkole, co roku jesteśmy oblegani. Dostają się ci najlepsi, z najwyższą średnią i tak samo było w tym roku. Do klasy z rozszerzoną biologią, chemią i angielskim trzeba było mieć ponad 170 punktów. To naprawdę dużo. Do tej klasy było ponad pięciu chętnych na miejsce - powiedział dyr. Duszyński.

 

Dodał, że zwiększenie rekrutacji w tym roku było możliwe, też dzięki temu, że szkoła przejęła budynek pod sąsiadującym z nim, zamkniętym gimnazjum.

 

- Jak co roku przyjęliśmy tych najlepszych uczniów. Trzeba było mieć przynajmniej 150 punktów. I właśnie o to chodzi w rekrutacji, że do tych szkół najbardziej prestiżowych, tych z tzw. górnej półki dostają się najlepsi uczniowie - ocenił dyrektor LO nr VII.

 

Jedną z przyjętych do tego liceum jest Iwona, która wybrało klasę biologiczno-chemiczną ze względu na chęć studiowania w przyszłości medycyny. LO nr VII uchodzi na Dolny Śląsku właśnie za najlepszą "kuźnię przyszłych lekarzy".

 

- Choć miałam 172 punkty to jakiś niepokój pozostawał, czy nie będzie zbyt wielu chętnych z całego miasta czy spoza Wrocławia z większą liczbą punktów. Wiadomo przecież, że gdy jest więcej chętnych, gdy jest podwójny rocznik, to może być też więcej bardziej uzdolnionych osób. Na szczęście moje wyniki wystarczyły, by trafić do tej bardzo dobrej szkoły - powiedziała Iwona.

 

Rzeszów: z aplikujących 8561 uczniów przyjętych zostało 6435

 

W Rzeszowie uczeń mógł wybrać maksymalnie 5 szkół, a w nich dowolną ilość oddziałów. Dotychczas z aplikujących 8561 uczniów przyjętych zostało 6435.

 

Jak przekazał dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Rzeszowa Zbigniew Bury do 31 sierpnia trwa rekrutacja uzupełniająca zarówno na pozostałe jak i dodatkowo utworzone wolne miejsca.

 

- Nie mamy jeszcze danych ilu uczniów przystąpiło do drugiego etapu rekrutacji. Z uwagi na fakt, że ponad 60 proc. kandydatów to osoby spoza Rzeszowa prawdopodobnym jest, że zostały przyjęte, bądź aplikują w rekrutacji uzupełniającej do szkół w innych powiatach - zaznaczył Bury.

 

W pow. jarosławskim (Podkarpackie) do szkół średnich dostali się wszyscy, którzy aplikowali, a w szkołach jest nadal wiele wolnych miejsc. Z kolei w Rzeszowie do szkół średnich dotychczas przyjętych zostało prawie 6,5 tys. uczniów, a aplikowało ponad 8,5 tys. Trwa rekrutacja uzupełniająca.

 

Jak wynika z danych Wydziału Edukacji i Spraw Społecznych starostwa powiatowego w Jarosławiu do szkół średnich w powiecie zostali przyjęci wszyscy absolwenci zarówno szkół podstawowych, jak i gimnazjów. Miejsce znaleźli tam także uczniowie spoza powiatu.

 

Naczelnik wydziału edukacji Marta Kurpiel poinformowała, że do szkoły średniej zostało przyjętych 1258 absolwentów szkół podstawowych, w tym 214 spoza powiatu, i 1285 po gimnazjum, w tym 242 spoza powiatu, a "powiatowych" absolwentów tych szkół było odpowiednio 1183 i 1124. Część z absolwentów "wyemigrowała" natomiast poza powiat.

 

Listy przyjętych uczniów zostały wywieszone 11 lipca.

 

Dodała, że nie oznacza to jednak, że każdy dostał się do wymarzonej szkoły. Powodem mogło być np. to, że uczeń nie spełnił wymogu progu punktowego.

 

W powiecie jarosławskim każdy z uczniów miał prawo wybrać maksymalnie trzy typy szkół, a w każdym typie - dowolną liczbę oddziałów. Wśród przygotowanej oferty najwięcej czekało na nich techników 73 (36 po podstawówce i 37 po gimnazjum). Z kolei szkół branżowych I stopnia było w sumie 50, a liceów ogólnokształcących 33.

 

Kurpiel zapewniła, że w szkołach w powiecie jarosławskim jest jeszcze wiele wolnych miejsc, i uczniowie w czasie rekrutacji uzupełniającej, która potrwa do 31 sierpnia, mogą się nadal starać o przyjęcie do wymarzonej szkoły.

 

Łódź: do wybranych placówek nie zakwalifikowało się 460 osób


Z ponad 10,5 tys. uczniów aplikujących do szkół średnich w Łodzi w pierwszym etapie rekrutacji do wybranych placówek nie zakwalifikowało się 460 osób. Władze miasta zapewniają, że dla wszystkich znajda się szkoły w drugim, uzupełniającym etapie rekrutacji.

 

- W tym roku mieliśmy do czynienia z tzw. podwójnym rocznikiem - do rekrutacji zgłoszono ponad 10,5 tys. uczniów, czyli o 100 proc. więcej niż rok temu. Daliśmy uczniom nieograniczoną swobodę we wskazywaniu szkół (w ub. roku mogli wybrać tylko trzy), a mimo tego 460 młodych mieszkańców miasta i regionu nie dostało się do żadnej szkoły" - podkreślił wiceprezydent Łodzi Tomasz Trela na konferencji we wtorek.

 

Według wiceprezydenta osoby, które miały zbyt mało punktów, by dostać się do wskazanych szkół i pozostały "bez przydziału", powinny wziąć udział w rekrutacji uzupełniającej, która rozpocznie się 25 lipca. - Dla każdej osoby, która chce uczyć się w naszym mieście jest przygotowane miejsce w szkole ponadpodstawowej i ponadgimnazjalnej - większość z nich to licea - zapewnił.

 

Kandydaci zakwalifikowani muszą do 24 lipca potwierdzić w szkole, do której się dostali, wolę nauki w tej placówce. Już następnego dnia będą znane nie tylko ostateczne listy przyjętych do szkół, ale także wolne miejsca, z których będą mogli skorzystać kandydaci, którym nie powiodło się w pierwszym etapie rekrutacji. Już teraz wiadomo, że w łódzkich liceach jest 147 wolnych miejsc dla absolwentów szkół podstawowych oraz 137 dla absolwentów gimnazjów, w technikach odpowiednio 154 i 87, a w szkołach branżowych - 12 i 45.

 

Jak podał Trela, podczas tegorocznej rekrutacji - w porównaniu z rokiem ubiegłym - w najpopularniejszych łódzkich liceach wzrosły progi punktowe, które uczeń musiał osiągnąć, by dostać się do wymarzonej szkoły. W I LO przyjmowano od 167 punktów, a przed rokiem wystarczyło ich mieć 165, w III LO minimum tegoroczne to 154 punkty przy 148 sprzed roku, w IV LO odpowiednio: 177 i 113 punkty, w XXV LO - 146 i 129.

 

Zdaniem wiceprezydenta, o trudnościach w rekrutacji ma świadczyć np. fakt, że tylko do jednej 30-osobowej klasy w jednym z łódzkich liceów przyjęto 17 olimpijczyków.

 

W ubiegłym roku najwięcej kandydatów na jedno miejsce było w XXI LO - 1,8 proc. Obecnie we wszystkich najpopularniejszych szkołach wskaźnik ten był zdecydowanie większy, np. w XXI LO dla absolwentów gimnazjów wynosił 4,6 proc. To też pokazuje, że o wiele trudniej było dostać się do elitarnych szkół licealnych i techników - zaznaczył.

 

dk/prz/pgo/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze