Demonstranci urządzili "pogrzeb kariery" szefowej władz Hongkongu

Świat
Demonstranci urządzili "pogrzeb kariery" szefowej władz Hongkongu
Reuters

Demokratyczni działacze przeszli w piątek ulicami Hongkongu, niosąc trumnę ze zdjęciem szefowej lokalnych władz Carrie Lam, co miało symbolizować koniec jej kariery politycznej. Była to kolejna demonstracja przeciw nowelizacji prawa ekstradycyjnego.

Piątkowy "pogrzeb kariery politycznej" Lam urządzono z okazji miesięcznicy brutalnych starć z 12 czerwca pomiędzy policją a tysiącami przeciwników nowelizacji. Funkcjonariusze użyli wtedy gazu łzawiącego, armatek wodnych, gumowych kul i pałek; rannych zostało co najmniej 81 osób.

 

Pod presją największych demonstracji politycznych w Hongkongu od przyłączenia go do Chin w 1997 roku lokalne władze bezterminowo zawiesiły prace nad popieraną przez Pekin nowelizacją prawa ekstradycyjnego, która umożliwiłaby m.in. przekazywanie podejrzanych władzom Chin kontynentalnych. Lam oświadczyła później, że projekt "jest martwy", ale nie wycofała go całkowicie.

 

Protestujący nieśli trumnę

 

W piątkowej demonstracji wzięło udział kilkunastu działaczy opozycyjnej partii Liga Socjaldemokratów. Ich zdaniem do protestów i starć z policją w ogóle by nie doszło, gdyby Lam posłuchała głosów sprzeciwu, wycofała projekt i podała się do dymisji.

 

Według działaczy niesiona przez nich trumna symbolizuje, że wbrew słowom Lam projekt nowelizacji prawa ekstradycyjnego może wcale nie być martwy, natomiast jej kariera polityczna z pewnością się skończyła - podała publiczna rozgłośnia RTHK.

 

Tymczasem Cywilny Front Praw Człowieka (CHRF), który zorganizował od początku czerwca trzy wielkie marsze przeciwko nowelizacji, ogłosił w piątek, że planuje kolejną masową demonstrację przed budynkami rządowymi 21 lipca. W jednym z tych marszów w czerwcu przeszły według Frontu prawie dwa miliony osób, czyli mniej więcej jeden na czterech Hongkończyków.

 

"Lam nie kieruje się interesem Hongkongczyków"

 

CHRF domaga się śledztwa w sprawie brutalności policji w czasie starć z 12 czerwca, wycofania terminu "zamieszki" na określenie tych zajść, uwolnienia aresztowanych, wycofania projektu nowelizacji przepisów ekstradycyjnych oraz powszechnych wyborów szefa administracji miasta.

 

Jeden z przywódców Frontu Jimmy Sham powiedział, że Lam, która nie została wybrana przez Hongkończyków, nie kieruje się ich interesem.

 

Zawieszony projekt miał umożliwić przekazywanie podejrzanych z Hongkongu do krajów i regionów, z którym nie ma on podpisanych umów ekstradycyjnych, w tym do Chin kontynentalnych. Wielu Hongkończyków sądzi, że zagroziłoby to praworządności, na której opiera się pozycja ich miasta jako światowego centrum finansowego.

 

Administracja Hongkongu utrzymuje, że nowelizacja przepisów ekstradycyjnych jest konieczna, aby uniemożliwić zbiegłym kryminalistom ukrywanie się w regionie. Wiele osób odbiera jednak ten projekt jako kolejny przejaw ograniczania autonomii Hongkongu oraz nasilenia ingerencji rządu centralnego w wewnętrzne sprawy tego specjalnego regionu administracyjnego ChRL.

wka/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze