"Strażacy ochotnicy mogą nawet szkodzić". Ochotnicza Straż Pożarna pod lupą NIK

Polska
"Strażacy ochotnicy mogą nawet szkodzić". Ochotnicza Straż Pożarna pod lupą NIK
pixabay.com/blickpixel

Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że tylko 30 proc. jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP) jest gotowych do akcji ratunkowych. Strażakom ochotnikom brakuje uprawnień, badań lekarskich i ubezpieczeń, nie wspominając o sprzęcie.

"Odpowiedzialność za ten stan ponoszą głównie gminy, które finansują OSP. Niektóre samorządy nie wiedzą nawet, że mają na swoim terenie ratowników. Inne strażaków ochotników nie kontrolują" - podał "Dziennik Gazeta Prawna" na podstawie raportu, do którego dotarł jako pierwszy.

 

Samochody w garażach, ryzyko niepowodzenia

 

Gazeta zwróciła uwagę na efekty takiej sytuacji. "Jednostki OSP w gminie Gołańcz dostały pieniądze na kupno samochodów ratowniczo-gaśniczych, chociaż nie miały w swojej załodze ratowników. Ci zdobyli uprawnienia dopiero dwa lata później, a kierowca - rok po kupnie samochodu" - poinformowała.

 

Dziennik dodał, że "gmina Goraj (woj. lubelskie) finansowała dwie jednostki OSP, choć wszyscy jej członkowie nie chcieli wziąć udziału w badaniach i szkoleniach pożarniczych. W garażach natomiast bezczynnie stały samochody strażackie i sprzęt ratowniczo-gaśniczy".

 

Z raportu Izby wynika, że "strażacy ochotnicy mogą nawet szkodzić". "Zwłaszcza gdy pochodzą z jednostek, które nie należą do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego i nie współpracują z PSP. I choć - jak zaznacza NIK - w akcjach ratunkowych brali udział sporadycznie, to z powodu braku odpowiedniego sprzętu czy szkoleń często stwarzali niebezpieczeństwo dla siebie samych. Rosło również ryzyko niepowodzenia prowadzonych działań" - przekazał "DGP".

 

Są takie OSP, których działalność sprowadza się wyłącznie udziału w zawodach

 

Raport NIK informuje, że tylko 30 proc. istniejących w Polsce jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych jest w pełni przygotowanych do udziału w akcjach ratowniczych – to oznacza, że ich członkowie są odpowiednio wyposażeni i przeszkoleni, mają ubezpieczenie i przeszli badania lekarskie. To do takich jednostek, włączonych do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego trafia 70 proc. środków przeznaczonych na finansowanie OSP.

 

"Reszta umożliwia funkcjonowanie jednostkom działającym poza systemem, z których większość nie spełnia wymaganych kryteriów i dlatego nie jest wysyłana do pożarów czy wypadków" - czytamy w informacji NIK. 

 

"Są wśród nich (OSP) i takie, których działalność sprowadza się wyłącznie do organizowania imprez kulturalnych czy edukacyjnych, albo do udziału w zawodach sportowych" - stwierdza raport NIK.

 

NIK: to patologie. Rzecznik PSP uspokaja

 

Zdaniem NIK to patologie, których w systemie nie powinno być. Rzecznik komendanta głównego PSP Paweł Frątczak uspokaja.

 

- Sieć jednostek PSP i OSP z odpowiednim wyposażeniem, przeszkoloną i ubezpieczoną załogą daje gwarancję skuteczności działania w każdym powiecie - stwierdził.

wka/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze