Kreml podał przyczyny katastrofy na okręcie podwodnym. Zginęło w niej 14 marynarzy

Świat
Kreml podał przyczyny katastrofy na okręcie podwodnym. Zginęło w niej 14 marynarzy
AP

- Główną przyczyną katastrofy na rosyjskiej jednostce głębinowej był pożar w przegrodzie akumulatorów, reaktor jednostki po pożarze został odizolowany i jest w pełni sprawny. Jednostka wróci do służby - poinformował w czwartek minister obrony Rosji Siergiej Szojgu.

Słowa ministra potwierdzają nieoficjalne informacje, że pożar wybuchł na jednostce o napędzie nuklearnym. W katastrofie 1 lipca zginęło 14 oficerów rosyjskiej marynarki wojennej.

 

Informując o całkowitym odizolowaniu reaktora, Szojgu podkreślił, że "załoga przeprowadziła wszelkie niezbędne działania w celu jego ochrony", zachował on sprawność i można liczyć na przywrócenie jednostki do pracy "w dość krótkim terminie". Minister zapewnił, że rodzinom ofiar katastrofy "zapewniona zostanie wszelka niezbędna pomoc".

 

O podanej przez Szojgu przyczynie pojawienia się ognia na jednostce głębinowej napisała w czwartek również prasa rosyjska, powołując się na źródła i wstępne ustalenia komisji badającej katastrofę.

 

Według tych wersji doszło do zwarcia elektrycznego, a następnie pojawienia się ognia w przegrodzie akumulatorów. Z powodu wysokiego stężenia wodoru pożar szybko się rozprzestrzeniał - twierdzi dziennik "Komsomolskaja Prawda".

 

"Ogień rozprzestrzeniał się w huraganowym tempie"

 

Według "Kommiersanta" płomień ogarnął izolację kabli lub olej w transformatorach i toksyczny dym przedostał się dalej przez systemy wentylacji. Dym palącej się izolacji działa niszcząco w ciągu sekund. Wystarczy kilka wdechów, by w zamkniętym pomieszczeniu człowiek stracił przytomność - oceniają źródła, na które powołuje się dziennik.

 

"Kommiersant" przypuszcza, że w momencie wybuchu pożaru w godzinach wieczornych większość załogi odpoczywała i nie zdążyła założyć masek. Marynarze zgodnie z regulaminem powinni mieć przy sobie maski pozwalające na przebywanie w zadymionym pomieszczeniu przez 20 minut i mające możliwość podłączenia do stacjonarnego systemu dostarczania powietrza.

 

"Komsomolskaja Prawda" utrzymuje, że aparaty te topiły się, bo ogień rozprzestrzeniał się "w huraganowym tempie".

 

Prasa przypuszcza, że w tych warunkach ratowaniem okrętu zajmowała się wachta złożona z pięciu osób. Według "KP" do katastrofy doszło na głębokości około 280 metrów. "Kommiersant" wskazał, że głębokość Morza Barentsa w rejonie poligonu używanego przez tego rodzaju jednostki to 200 metrów.

 

Dziennik ten zastrzega, że zwarcie w rozdzielnicy elektrycznej jest na razie jedną z kilku wersji dotyczących przyczyn wybuchu pożaru. W powszechnej ocenie mediów jednostką, na której doszło do katastrofy, jest mały okręt podwodny projektu 10831, określany nazwą Łoszarik; według części mediów prawidłowa numeracja "Łoszarika" to nie dotąd podawana AS-12, a AS-31.

 

Rzecznik Kremla: część danych o pożarze to tajemnica państwowa

 

W nomenklaturze wojskowej nie jest on nazywany okrętem, lecz podwodną jednostką badawczą, ze względu na to, że pozbawiony jest uzbrojenia; podobną do niego jednostką, choć o wiele starszą i o mniejszych możliwościach, jest amerykańska NR-1 (Naval Research Vessel).

 

AS-31 to unikalna konstrukcja: podłużny kadłub skrywa kuliste komory z tytanu, dlatego nazwano ją nieoficjalnie "Łoszarikiem". Imię to nosił w radzieckim filmie animowanym występujący w cyrku koń zbudowany z piłeczek przez żonglera.

 

Jednostka opracowana została pod koniec lat 80. XX wieku przez biuro konstrukcyjne Malachit w Petersburgu (wówczas Leningradzie); zwodowana została dopiero w 2003 roku.

 

Może być wykorzystywana do badań, operacji ratunkowych i specjalnych na znacznych głębokościach, w tym na dnie; może zanurzać się na głębokość do sześciu tysięcy metrów i rozwijać pod wodą prędkość do 30 węzłów. Jednostka dokowana jest do kadłuba innych, większych okrętów.

 

W środę rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekazał, że "część danych o pożarze, w którym zginęło 14 marynarzy jednostki głębinowej, stanowi tajemnicę państwową". - Nie będą one podane do wiadomości publicznej - podkreślił. 

wka/hlk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze