Premier w Polsat News: w Brukseli była próba brutalnego ataku na mniejsze państwa

Polska

- Rozmowy w Brukseli wyglądały tak, że była to próba brutalnego ataku na mniejsze państwa. W czasach PO nie było takiej dyskusji, bo obrona interesów polskich nie miała miejsca albo była inna niż dzisiaj - powiedział w programie "Wydarzenia i Opinie" premier Mateusz Morawiecki.

Według premiera, Frans Timmermans, wobec którego kandydatury na szefa KE sprzeciwiła się Polska "nie rozumie Europy Środkowej". - Nie rozumie przemian, które u nas zachodzą, które de facto zwiększają zakres demokracji i wolności. My poprawiamy los ludzi - podkreślił Morawiecki.

 

- W sprzeciwie wobec kandydatury Fransa Timmermansa na szefa Komisji Europejskiej nie było nic osobistego. Było przekonanie, że dziś jest nowy czas, nowe otwarcie, które potrzebuje nowych idei i nowych ludzi, a twarz Timmermansa kojarzy się wyłącznie z atakiem na państwa Europy Centralnej - podkreślił premier.

 

 

Ustalenia szczytu Rady Europejskiej premier nazwał "wielkim sukcesem nie tylko Polski i Grupy Wyszehradzkiej, ale również całej Europy". - Wybór kandydata, który był antagonizujący całą Europę, dzielący kraje na lepsze i gorsze, który starał się budować swoją karierę polityczną w oparciu o pouczanie i obrażanie innych krajów na pewno nie byłby dobry dla Europy - dodał Morawiecki.

 

"Czy wynikło coś dla Polski ze stanowiska Tuska?"

 

Zapytany przez Bogdana Rymanowskiego o reakcję opozycji, która działanie polskiego rządu w Brukseli nazywa porażką, premier odpowiedział: "rozumiem frustrację opozycji, bo w jej czasach wyglądało to tak, że przyjeżdżały największe kraje na Radę Europejską i byłoby rozpoczęcie o 18:00 i zakończenie o 18:15". - My pokazaliśmy wolę działania, dbałość o nasze interesy i byliśmy skuteczni - zaznaczył premier.

 

Mateusz Morawiecki podkreślił, że sprzeciw Polski wobec kandydatury Timmermansa byłby taki sam, "gdyby hipotetycznie był np. Węgrem". - Narodowość to kwestia wtórna. Chodzi o to, kto reprezentuje jakie idee, w jaki sposób patrzy na kwestie UE. Mamy przewodniczącego Rady Europejskiej Polaka, czy coś z tego dla Polski wynikło? Bardzo niewiele - stwierdził premier.

 

- Czasami jak słucham przewodniczącego Donalda Tuska, który atakuje Polskę, atakuje rząd, to można mu powiedzieć: "nie tędy droga". Zabezpieczyliśmy Polskę i środkowoeuropejskie interesy - dodał Morawiecki.

 

 

"Zacietrzewienie ideologiczne"

 

Premier także zarzucił Timmermansowi, że przy świadkach mówił inne rzeczy, niż później robił. Dopytywany przez Bogdana Rymanowskiego o szczegóły, Morawiecki odpowiedział: "nie wchodźmy w sprawy, które się toczyły półtora roku temu". - Było kilku świadków różnych rozmów, bardzo mocno nie dotrzymał słowa. To jest kolejna kwestia, co do której nie możemy przejść obojętnie - dodał.

 

- Było tak, że Timmermans nie dotrzymał słowa, ale jednocześnie tyle razy wyraził swój pogląd na temat Polski i Europy Środkowej, że znamy doskonale jego zacietrzewienie ideologiczne. Wiemy, że jego zrozumienie dla tego, co się dzieje w Polsce, chociażby dla konieczności reformy wymiaru sprawiedliwości, tego wszystkiego, co robimy, on nazywa to populizmem. Nie wolno obrażać narodów Europy Środkowej, które wychodzą de facto z komunizmu, a on bronił przez swoje działania sędziów postkomunistycznych - tłumaczył Morawiecki.

 

- Jest pewne hasło, które zostało wylansowane "obrona praworządności". Poprzez nasze reformy czuję, że bronimy praworządności - podkreślił premier.

 

"My walczymy o lepszą Polskę"

 

Odniósł się także do orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie SN. - To było orzeczenie, które było bezprzedmiotowe, bo dotyczyło sprawy, którą już dawno rozwiązaliśmy. W większości takich spraw TSUE nie orzeka, bo Komisja Europejska wycofuje wniosek. I znów mamy do czynienia z zacietrzewieniem Timmermansa - powiedział Morawiecki.

 

 

Dodał, że rozmawiał z byłymi komisarzami, "których nazwisk nie ujawni, ale to są kluczowe osoby w KE", którzy stwierdzili, że wniosek KE przeciwko Polsce powinien zostać wycofany. 

 

- Wierzę, że my walczymy o lepszą Polskę, o praworządność w Polsce, a dobry system wymiaru sprawiedliwości jest podstawą praworządności - dodał premier.

 

"Było groźnie i ostro"

 

Dopytywany przez Bogdana Rymanowskiego o rozmowy podczas szczytu Rady Europejskiej, premier odpowiedział: "było bardzo groźnie i ostro, ale mogę powiedzieć, że zbudowaliśmy sojusz z Włochami". - Włosi dotrzymali słowa, my też - dodał.

 

- Apelowaliśmy do sumień. Powiedziałem: "możecie nas przegłosować 70 do 30, ale czy chcecie zaczynać nowe otarcie w instytucjach europejskich od tego, że znaczna część populacji, którą my reprezentujemy, zostanie przegłosowana, a pogląd znacznej części osób, które reprezentują narody zostanie zmiażdżony?" - relacjonował premier.

 

Podkreślił, że to "był jeden z argumentów". - Używaliśmy wielu ważkich argumentów, które w końcu przeważyły, bo do głosowania nie doszło - dodał.

 

Morawiecki zaznaczył, że o ostatecznych ustaleniach szczytu "zadecydowała Grupa Wyszehradzka i umiejętność budowania koalicji i sojuszy". - Rozmowy kuluarowe odbywały się non stop. Przekonywałem też do tego, że "wy też zostaniecie zaatakowani, bo i u was odbywają się podobne przemiany prodemokratyczne, które my robimy". Mówiłem tak paru premierom Europy Środkowo-Wschodniej. To spowodowało, że zbudowaliśmy koalicję - podkreślił szef polskiego rządu.

 

 

UE wybiera przywódców

 

Szefowie państw i rządów krajów UE porozumieli się we wtorek co do obsady najważniejszych unijnych stanowisk. Zgodnie z nim Niemka Ursula von der Leyen - obecna szefowa niemieckiego resortu obrony, stronniczka kanclerz Niemiec Angeli Merkel - została kandydatką na szefową Komisji Europejskiej, a premier Belgii Charles Michel wybrany na przewodniczącego Rady Europejskiej. Rada Europejska nominuje Francuzkę Christine Lagarde na szefową Europejskiego Banku Centralnego, a Hiszpana Josepa Borrella na szefa dyplomacji UE.

 

Szczyt Rady Europejskiej rozpoczął się w niedzielę i został przedłużony do poniedziałku, a następnie zawieszony do wtorku. W pierwotnej propozycji szefem KE miał zostać obecny wiceszef tej instytucji Frans Timmermans, jednak jego kandydatura budziła sprzeciw zarówno wszystkich przedstawicieli chadeków, z wyjątkiem Angeli Merkel, jak i państw Grupy Wyszehradzkiej oraz m.in. Włoch.

 

- Okazało się, że Francja i Niemcy nie są w stanie podejmować decyzji z pominięciem Polski i innych nowych krajów Unii Europejskiej. Po drugie, to ogromny osobisty sukces premiera Mateusza Morawieckiego - zapewnił we wtorek w "Wydarzeniach i Opiniach" wicepremier Jarosław Gowin.

 

"Chodziło przede wszystkim o zablokowanie kandydatury Timmermansa"

 

Bogdan Rymanowski pytał o to, w którym momencie pojawiła się kandydatura Ursuli von der Leyen na stanowisko szefowej Komisji Europejskiej.


- Mylą mi się dni, noce, godziny, ale chyba było to późnym wieczorem w poniedziałek, po 24 godzinach negocjacji. Pojawiła się ta kandydatura w okolicznościach dojść nietypowych. Otóż siedziałem na kolacji z jednym z premierów, dzwonił do mnie telefon, lecz nie wyświetlał się numer i zastanawiałem się czy odebrać. Okazało się, że telefonowała kanclerz Niemiec Angela Merkel z informacją, że może jakaś inna konfiguracja (dotycząca obsadzenia stanowisk w KE). Mnie to bardzo ucieszyło, bo nam chodziło przede wszystkim o to, żeby zablokować kandydaturę (dotychczasowego szefa KE) Fransa Timmermansa, najbardziej szkodliwą kandydaturę dla całej UE - przyznał premier w Polsat News. 

 

   

 

Prowadzący dopytywał czy to, że Timmermansa zastępuje osoba, która "ostro krytykowała polski rząd" to "rzeczywisty sukces".


- Czy pan nie żałuje żadnej swojej wypowiedzi? Czy ja nie żałuje? Oczywiście, że tak. I pani von der Leyen też pewnie żałuje jak każdy z nas - odparł Mateusz Morawiecki. 

 

"Ursula von der Leyen jest bardzo krytyczna wobec Rosji"

 

Jak dodał, czym innym jest "budowanie kariery i atakowanie permanentne, antagonizowanie krajów, brak zrozumienia, wprowadzanie w błąd połączone z niedotrzymywaniem słowa, a czym innym jest jedna taka czy inna wypowiedź". - Jednocześnie pani Ursula von der Leyen jest bardzo krytyczna wobec Rosji, jest zwolenniczką NATO. To ważne dla nas - podkreślił. 

 

Szef polskiego rządu przyznał, że rozmawiał z kandydatką na szefową KE i widział "bardzo zdrowe poglądy". - My nie chcemy współpracować z ludźmi którzy są ideologicznie zakotwiczeni w ideologiach lewicowych, bo chcemy, żeby Unia była unią rozsądku, współpracy gospodarczej - zaznaczył. 

 

 

Premier dodał, że podczas rozmowy telefonicznej z von der Leyen rozmawiali "o wszystkich najważniejszych sprawach, jej priorytetach, o tym, jak ona je postrzega, jak ja postrzegam priorytety dla szefa KE". - Z racji naszej zdrowej polityki gospodarczej, Polsce należy się to, żebyśmy objęli ważną tekę, mam nadzieję, że gospodarczą - dodał. 


- Mamy kilku bardzo dobrych kandydatów. Zależnie od tego który obszar kompetencyjny będzie nam podlegać, zaproponujemy wówczas odpowiedniego kandydata. Wolałbym, by to dopasowanie kompetencyjne było jak najlepsze; PiS ma długą ławkę - powiedział Morawiecki. 

 

"Obopólny kredyt zaufania"


- To kredyt zaufania obopólny, który wobec siebie zaciągnęliśmy i jestem przekonany, że to będzie dobra współpraca, bardzo merytoryczna, oparta o te wartości w UE, które rzeczywiście są cenne i w oparciu o to, co jest w zapisane w traktatach, o to, jakie kompetencje KE posiada - powiedział premier pytany czy jego zdaniem von der Leyen ma dług wobec Polski i dzięki temu dostaniemy lepsza tekę.

 

Pytany o rolę jaką odegrał w szczycie Donald Tusk szef polskiego rządu mówił, że przewodniczący Rady Europejskiej "zbierał opinie z różnych krajów". - Miał bardzo jasno określone opinie ze strony krajów grupy Wyszehradzkiej. Ostateczny efekt, czyli konsensus jest dużo lepszym rezultatem niż takie dzielenie Europy - dodał.

 

Odnosząc się do wyboru byłej premier Ewy Kopacz na stanowisko wiceszefowej Parlamentu Europejskiego Morawiecki powiedział: "wszystkim wiceprzewodniczącym i pani Ewie Kopacz gratuluję". 

Bogdan Rymanowski pytał o wypowiedź europosła PiS Adama Bielana, który w wywiadzie dla "Wprost" powiedział, że "chciałby, żeby premierem był Jarosław Kaczyński". - Na pewno Kaczyński to nasz naturalny lider i naturalny kandydat na premiera we wszystkich możliwych odsłonach kadencji. Jeżeli taka będzie decyzja to tak będzie. Ja się ciesze, że mogę pełnić tę funkcję dzisiaj - podkreślił.

 

- Jeżeli będzie taka wola sztabów wyborczych jak najbardziej byłbym gotów do debaty z liderem PO Grzegorzem Schetyną - powiedział w środę premier Mateusz Morawiecki. Dodał, że wierzy w to, iż PiS może przekonać do siebie część wyborów Platformy.

 

"Delegacje krajów zachodnich zagłosowały za przywróceniem Rosji prawa głosu"

 

Premier był też pytany o doniesienia portalu onet.pl, który poinformował, że podczas zebrania Komitetu Ministrów Rady Europy 17 maja w Helsinkach polski rząd poparł deklarację umożliwiającą Rosji przywrócenie prawa głosu w Radzie Europy. Ostatecznie, 25 czerwca Rosja ponownie otrzymała pełne prawo głosu w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Dzień później w ramach protestu delegacje Polski, Estonii, Litwy, Łotwy, Ukrainy, Gruzji i Słowacji opuściły obrady Zgromadzenia Parlamentarnego.

 

- Polska wraz z innymi krajami uczestniczyła w odblokowaniu pewnych procedur - procedury, akurat w tym przypadku, zawieszania i odwieszania poszczególnych krajów członkowskich - zapewnił premier w Polsat News.

 

Morawiecki przypomniał, że podczas głosowania, polska delegacja zagłosowała przeciwko przywróceniu Rosji prawa głosu - Natomiast delegacje krajów zachodnich zadecydowały inaczej - dodał.

 

Projekt 500 plus dla niepełnosprawnych  "praktycznie gotowy"

 

Szef rządu był pytany w Polsat News, "kiedy niepełnosprawni dostaną swoje 500 plus", "kiedy pieniądze będą w portfelach ludzi naprawdę potrzebujących, czy można mówić o dacie".

 

- Można mówić o jesieni tego roku. Rozmawiam z panią minister rodziny, pracy i wiem, że projekt jest praktycznie gotowy - powiedział premier. Dopytywany, czy regulacje wejdą w życie od nowego roku, Morawiecki odparł, że "bardzo by chciał, by obowiązywały jeszcze w tym roku".

 

"Skierowanie do TK nowelizacji Kk to suwerenna decyzja prezydenta"

 

Premier pytany w Polsat News, czy skierowanie przez Andrzeja Dudę do TK noweli Kodeksu karnego "było ciosem w rząd, czy wszystko było dogadane z prezydentem" i zostało z nim umówione, odparł: "Ani nie był to cios, ani nic nie było dogadane, ponieważ pan prezydent podejmuje decyzje suwerennie".

 

 

- Nie było żadnych konsultacji - zapewnił szef rządu. - Prezydent podjął taką decyzję w oparciu o przesłanki formalne, proceduralne. Miał prawo podjąć taką decyzję - podkreślił szef rządu.

 

Dotychczasowe odcinki programu "Wydarzenia i Opinie" można obejrzeć tutaj.

zdr/luq/prz/msl/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze