Nowy pomysł na walkę z influencerami. Zamiast obniżać, podwaja im ceny

Świat
Nowy pomysł na walkę z influencerami. Zamiast obniżać, podwaja im ceny
Facebook/CVT Soft Serve

Podczas gdy polskie media społecznościowe żyją sprawą influencerów, polujących na okazje podczas Open'er Festivalu, w USA rozgłosu nabrała historia jednego ze sprzedawców lodów z Los Angeles. Mężczyzna, mając dość ciągłych próśb o darmowy poczęstunek, wprowadził zasadę, że influencerzy płacą podwójnie.

Najpopularniejsi influencerzy skupiają na swoich kontach w mediach społecznościowych miliony fanów, którzy dokładnie śledzą każdy ich krok. A to znakomita okazja do reklamy i zarobku. 

 

Prowadzi to jednak często to sytuacji, kiedy osoby popularne w internecie lub dopiero aspirujące do tego miana proponują właścicielom lokali gastronomicznych, hoteli lub konkretnych marek promocję w mediach społecznościowych w zamian za darmowe produkty lub atrakcje. 

 

"Nie obchodzi nas, czy jesteś influencerem"

 

 O problemie coraz głośniej. Niektórzy przedsiębiorcy ulegają, inni próbują z tym walczyć. Do tej drugiej grupy osób zalicza się właścicieli budki z lodami z Los Angeles, który mając dość powtarzających się ofert promocji jego lokalu na Instagramie w zamian za darmowe lody, postanowił wprowadzić nowe zasady.   

 

Od teraz każdy infuencer, który złoży taką propozycję, będzie musiał zapłacić za lody w jego lodziarni podwójnie.  

 

"Naprawdę nie obchodzi nas, czy jesteś influencerem i ilu masz obserwujących. Nigdy nie dostaniesz od nas darmowych lodów w zamian za post w twoich mediach społecznościowych. To dosłownie 4 dolary... no cóż, teraz to 8 dolarów" - napisał Joe Nicchi.   

   

  

- Mam rodzinę i wiele rachunków do zapłacenia. Szkoła moich dzieci nie chce przyjmować zdjęć z gwiazdami, zamiast opłat - powiedział w rozmowie z Newsweekiem mężczyzna, który założył swój biznes w 2012 roku. 

    

Problem z influencerami, którzy próbują dostać coś za darmo w zamian za zdjęcie lub relację promujące dane miejsce wśród swoich fanów, nie jest niczym nowym również w Polsce. 

 

Trend obecny również w Polsce

 

Ostatnio zwrócił na niego uwagę właściciel sopockiej restauracji Cały Gaweł, który na Instagramie opublikował wiadomości od osób uważających się za internetowych celebrytów.

 

Influencerzy przy okazji zbliżającego się Open'er Festivalu, który odbędzie się 3-6 lipca w Gdyni, proponowali reklamę jego lokalu w mediach społecznościowych w zamian za darmowy posiłek.

 

instagram.com/gawe_l

  

instagram.com/gawe_l

  

 

Jedna z instagramerek oferowała reklamę lokalu na swoim profilu w zamian za "pełen obiad dla mnie i kilku znajomych". Inna gotowa była zareklamować lokal za "śniadanie oraz możliwość picia Aperolu  do woli".

 

Przykłady podobnych działań można mnożyć. Trend występuje w każdej branży. Właściciel restauracji Cały Gaweł uważa, że "współprace internetowe nie są niczym złym, bo "tak działa marketing". 

 

Według niego tego typu propozycje mogą działać również na szkodę samych influencerów.

 

- Rozchodzi się o brak o obiektywizmu, bo jak z góry można obiecać polecenie knajpy za posiłek, nie będąc w niej wcześniej? Szkoda rzetelnych i uczciwych blogerów/instagramerów/influencerów, którzy tracą na wartościowych współpracach przez tą falę głupoty - dodał restaurator Gaweł Czajka portalowi ofeminin.pl.

 

dk/ml/ newsweek.com, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze