Matka podejrzana o zabójstwo noworodka, ojciec nie mógł pochować dziecka. Prokurator podjął decyzję

Polska

Policja odnalazła zwłoki noworodka w lesie pod Zgierzem na początku kwietnia. Zarzut zabójstwa usłyszała matka dziewczynki. Z kolei ojciec dziecka o ciąży byłej partnerki dowiedział się dopiero po tragedii. Choć mężczyzna chciał zorganizować dziewczynce pochówek, to prokuratura nie miała pewności, czy rzeczywiście jest ojcem zmarłego dziecka. Badania trwały ponad dwa miesiące.

Zwłoki noworodka w foliowym worku, zakopane w lesie pod Zgierzem (Łódzkie), policja odnalazła na początku kwietnia. W związku z tą sprawą zatrzymano 37-letnią kobietę, matkę dziewczynki, która usłyszała zarzut zabójstwa. Łódzka prokuratura poinformowała, że choć 37-latka formalnie nie przyznała się do przedstawionego jej zarzutu, to w złożonych wyjaśnieniach potwierdziła popełnienie przestępstwa. Kobiecie grozi dożywocie.

 

Z ustaleń prokuratury wynika, że noworodek był prawidłowo rozwinięty i zdolny do samodzielnego życia poza organizmem matki. Kobieta nie chciała jednak mieć dziecka, a w czasie trwania ciąży próbowała doprowadzić do poronienia. Gdy dziecko urodziło się żywe, 37-latka miała umieścić je w foliowym worku, a następnie zakopać w lesie.

 

"Chcieliśmy mieć pewność, że zwłoki dziecka zostaną przekazane ojcu"

 

Ojciec dziecka dopiero po zdarzeniu dowiedział się, że kobieta była w ciąży. Mężczyzna zgłosił się do prokuratury o wydanie zwłok noworodka, by go pochować. Okazało się jednak, że w świetle prawa nie ma dowodów na to, że mężczyzna jest ojcem dziecka. Procedura wydania ciała trwa do tej pory.

 

- Naszą intencją nie było tworzenie jakichkolwiek przeszkód, czy tworzenie dodatkowych utrudnień. Chcieliśmy mieć pewność, że zwłoki dziecka zostaną przekazane ojcu, a więc osobie uprawnionej do dokonania pochówku - tłumaczył Polsat News rzecznik Prokuratury Okręgowej Krzysztof Kopania.

 

Rzecznik podkreślił, że sytuacja była skomplikowana m.in. dlatego, że ojcostwo dziewczynki nie było prawnie uregulowane - Co więcej, dziecko urodziło się w czasie kiedy matka była kobietą samotną. Z jej relacji faktycznie wynikało, że mężczyzna, który ubiegał się o wydanie zwłok dziecka, może być jego ojcem. Te twierdzenia nie były jednak kategoryczne. Wobec braku dokumentu, który potwierdzałby ojcostwo (...), musieliśmy podjąć we własnym zakresie działania, które potwierdzą prawidłowość takiej decyzji - poinformował.

 

"Konieczne było powtórzenie badań"

 

Prokuratura dotarła do dziadków dziewczynki, rodziców kobiety, którzy stwierdzili, że nie chcą zająć się pogrzebem.

 

- Pojawiła się konieczność przeprowadzenia badań genetycznych w celu ustalenia ojcostwa dziewczynki - przekonywał rzecznik prokuratury. Nie było problemów z pobraniem materiału genetycznego od domniemanego ojca i zmarłej dziewczynki.

 

- Problemy wystąpiły w przypadku próby pobrania próbek krwi od matki dziewczynki, która trafiła do szpitala krótko po porodzie. Decyzja o jej aresztowaniu zapadła, gdy stan zdrowia kobiety był zły i wymagała opieki zdrowotnej. Dlatego też musieliśmy uzyskać próbki krwi pobrane w zakładzie karnym w Grudziądzu - relacjonował Kopania.

 

Prokurator zapewnił, że badania DNA w kierunku ustalenia ojcostwa są bardziej skomplikowane niż zwykłe badania DNA. - Oprócz samej technologii badań, konieczne jest jego powtórzenie, w celu potwierdzenia wyników - dodał Kopania.

 

"Ojciec zamierza załatwić formalności jeszcze dziś"

 

Ostateczny wynik Prokuratura Okręgowa otrzymała w piątek. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna, od którego pobrano próbki, rzeczywiście jest ojcem dziecka.

 

- Gdy tylko mężczyzna zgłosi się do prokuratury, prokurator niezwłocznie podejmie decyzje o wydaniu mu zwłok dziewczynki. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie będzie możliwe jej pochowanie - dodał Krzysztof Kopania.

 

Ojciec dziecka przekazał reporterowi Polsat News Adamowi Malikowi, że gdy dowiedział się o tym, że w końcu będzie mógł pochować swoje dziecko "odczuł wielką ulgę".

 

- Zamierza załatwić te formalności jeszcze dzisiaj. Mężczyzna zamierza również wystąpić do odpowiednich instytucji o nadaniu dziewczynce imienia i nazwiska, tak, by rzeczywiście mógł poczuć, że pochował swoją córkę - poinformował reporter.

bas/prz/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze