Bunt w Zakładzie Poprawczym w Białymstoku. Podopieczni zabarykadowali się i zaatakowali policjantów

Polska
Bunt w Zakładzie Poprawczym w Białymstoku. Podopieczni zabarykadowali się i zaatakowali policjantów
Google Maps

Trzej podopieczni Zakładu Poprawczego w Białymstoku zabarykadowali się w jednej z sal. W interweniujących policjantów rzucali meblami. Nie wiadomo, dlaczego wychowankowie się zbuntowali. Trzy lata temu raport Rzecznika Praw Obywatelskich wykazał wiele nieprawidłowości w tej instytucji. Młodzież musiała m.in. czyścić fugi szczoteczką do zębów i chodzić przez miesiąc w tej samej bieliźnie.

Trzej młodzi ludzie zabarykadowali się w piątek wieczorem w jednym z pomieszczeń Zakładu Poprawczego w Białymstoku. Użyli do tego wyposażenia sali.

 

Na miejsce przyjechało kilka policyjnych patroli. Funkcjonariusze usunęli "barykadę", którą blokowane były drzwi do pomieszczenia. Zanim udało się im to zrobić, zbuntowani podopieczni rzucali w nich m.in. krzesłami. Zakwalifikowano to jako czynną napaść na funkcjonariuszy.

 

Awanturujących się wychowanków zakładu umieszczono w izolatkach. Policja wyjaśnia, jaki był powód całego zajścia.

 

RPO: niedopuszczalne traktowanie wychowanków

Czerwone uniformy, niemożliwość zmiany bielizny czy czyszczenie fug szczoteczką do zębów – w ten sposób kilka lat temu traktowano podopiecznych białostockiego "poprawczaka" - wykazał raport Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, działającego przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. 

Umieszczeni w tzw. "oddzielnym pomieszczeniu mieszkalnym" nie mogli kłaść się na łóżkach. Poza pokojem spędzali co najwyżej półtora godziny dziennie. Z innymi podopiecznymi mogli komunikować się tylko korespondencyjnie, a listy czytał personel - podał bialystokonline.pl. 

 

Czyścili fugi szczoteczką, a muszle klozetowe kubkiem


W nocy wychowankowie musieli załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne do wiadra. Gdy do ich pomieszczenia wchodził pracownik zakładu,  musieli stanąć na baczność i wypowiedzieć specjalne powitanie, obejmujące m.in. życzenie miłego dnia.

 

Dodatkowo w tzw. grupie readaptacyjnej panowały bardzo surowe zasady. Jej członkowie wychodzili na świeże powietrze tylko raz w tygodniu. Otrzymywali jedną parę majtek i skarpet na miesiąc, bez możliwości wymiany. W sypialniach nie mogli mieć niczego osobistego. 

 

Jedną z kar wymierzaną nieletnim było czyszczenie muszli klozetowej za pomocą kubka. Wybierali nim wodę, by wychowawca mógł ocenić, czy zrobili to prawidłowo. Musieli też czyścić fugi szczoteczką do zębów. 

 

Wizytatorzy Rzecznika Praw Obywatelskich pierwszy raz odwiedzili Zakład w 2008 r. Dopiero 5 lat później uznali, że sytuacja w nim uległa poprawie, chociaż nadal stwierdzili nieprawidłowości.

 

wka/ PAP, bialystokonline.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze