Tusk "udziela rad" na komisji ds. VAT. "Na waszych oczach rośnie chory układ"

Polska

- Moja rada, żebyście wzięli to państwo pod uwagę, że manipulacje i kłamstwa mogą być bardzo użyteczne w kampanii wyborczej, ale mają swoje długie konsekwencje i są jak smog w powietrzu- w przestrzeni publicznej zatrują umysły na długie lata. Dziś ofiarami mogą być wasi poprzednicy, jutro ofiarami będziecie wy, ale tak naprawdę ofiarą będzie Polska - powiedział na komisji ds. VAT Donald Tusk.

W poniedziałek szef Rady Europejskiej zeznawał przed komisją śledczą ds. VAT. W poprzednim terminie do przesłuchania nie doszło, bo Donald Tusk miała zajęcia wynikające z pełnienia funkcji szefa Rady Europejskiej.

 

Kontrowersja i konsensus


W poniedziałek były szef polskiego rządu stawił się przed komisją i odpowiadał na pytania, m.in. posła Platformy Obywatelskiej Zbigniewa Konwińskiego. Korzystając z czasu, który parlamentarzysta z PO-KO miał na zadawanie pytań były premier wygłosił kilka oświadczeń.


Zapytany o to, czy przejmując władzę w 2007 r., natrafił w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na ślad, że poprzedni premier Jarosław Kaczyński chciał wycofać projekt znoszący sankcję 30 proc. za zaniżenie lub zawyżenie zwrotu podatku Tusk odpowiedział: "nie, ale proszę nie traktować mojej wypowiedzi jako stwierdzenia faktu".


- Nie wiem, czy Jarosław Kaczyński miał w tej sprawie zdanie. Pamiętam, że zniesienie tej sankcji, które dziś wydaje się kontrowersyjne, gdy byłem premierem, było przedmiotem daleko idącego konsensusu. Wtedy była zrozumiała moda, żeby ludziom ułatwiać działalność gospodarczą i żeby przedsiębiorcom było lżej - tłumaczył polityk.

 

"Młot na czarownice"


Według Donalda Tuska, "dzisiaj ludzie, którzy potępiają w czambuł to zniesienie sankcji zapominają, że byli w samym jądrze tych, którzy podejmowali te decyzje".


- Taka lekcja dla wszystkich, którzy robią tego powód do agresywnych ataków - powiedział Donald Tusk.

 

- Po pierwsze, żeby pamiętali co sami wtedy robili i żeby mieli wyobraźnię, że w przyszłości ten "młot na czarownice" może walić w obie strony, a to doprowadzi donikąd - napomniał były premier.


Poseł Konwiński zwrócił uwagę, że za projektem znoszącym sankcję 30 proc. głosowali niektórzy posłowie PiS, m.in. Mariusz Błaszczak, Beata Szydło i Jacek Kurski.

 

"Groźne konsekwencje kłamstwa"


Według Tuska, PiS i prezydent Andrzej Duda przejęli władzę m.in. dzięki kampanii "Polska w ruinie", która "miała przekonać Polaków, że my, poprzednicy, doprowadziliśmy Polskę do ruiny, ale równocześnie w tym samym czasie Polska, chociaż przecież koniunktura w Europie się dopiero zaczynała, była w stanie wypłacić pierwsze zasiłki 500+".


- Tu się nie zgadzała pewna logika. Dlaczego powstała w związku z tym ta legenda o "grabieży miliardów złotych z luki VAT-owskiej"? Trzeba było jakoś wytłumaczyć, skąd Polskę stać na jeden z najdroższych programów socjalnych, skoro miała być w kompletnej ruinie. Dlatego powstała ta legenda, że tutaj rozgrabiali z VAT-u, a my tego VAT-u pilnujemy i te pieniądze w związku z tym się znalazły - tłumaczył Tusk.


Jak podkreślił były premier, "to się okazuje dość skuteczne". - Tylko to jest zbudowane na fundamentalnym kłamstwie. To kłamstwo ma o wiele gorsze konsekwencje niż to, że tutaj wszyscy marnujemy czas na to przedsięwzięcie zwane komisją VAT-owską - powiedział Tusk.


Jego zdaniem, "te konsekwencje są bez porównania groźniejsze dla Polski i jej przyszłości, bo rozpoczęliście państwo cykl, który już może nie mieć końca w polskiej polityce".

 

- Za pół roku, czy za cztery lata ktoś wymyśli następny slogan, który będzie opiewał na 500 mld zł, znajdzie swoje statystyki, swoje slajdy i tak będziecie się ganiać nawzajem, aż się zagonicie na śmierć w tej spirali "kto komu bardziej dowali" - podkreślił szef Rady Europejskiej.

 

  

 

Tusk o luce VAT: "Przegonicie nas"


- Moja rada na koniec, żebyście wzięli to państwo pod uwagę, że manipulacje i kłamstwa mogą być bardzo użyteczne z kampanii wyborczej, ale mają swoje długie, długie konsekwencje i są jak smog w powietrzu. W przestrzeni publicznej tego typu działania zatruwają umysły na długie lata. Dzisiaj ofiarami mogą być wasi poprzednicy, jutro ofiarami tego myślenia będziecie wy, ale tak naprawdę ofiarą takiego nieustannego ścigania się będzie Polska. A pretekst zawsze się znajdzie - dodał były szef Rady Europejskiej.


Przewodniczący komisji Marcin Horała z PiS podkreślił, że wyliczenia, które szacują lukę VAT na 250 mld zł pochodzą z raportów Komisji Europejskiej.


- Wiecie, że wy osiągniecie "lepszy" wynik niż my w ciągu siedmiu lat? Może pan na mnie nakrzyczeć, ale ja umiem liczyć i 114 mld zł w niecałe cztery lata to jest wynik, z którego wynika jednoznaczna prognoza - przegonicie nas - odpowiedział Tusk.


- Ja nie będę uczestniczył w tym polowaniu na czarownice, bo ja wiem, na czym polega prawda w całej tej sytuacji, ale doczekacie się roli czarownic, bo znajdzie się ktoś inny - nie będę to ja - kto skorzysta z metody, którą tu wypracowaliście - dodał były premier.


Jak podkreślił, "wtedy straci na tym Polska i całe polskie życie publiczne".


Horała zwrócił uwagę, że "fakt jest faktem, że gigantyczna luka odziedziczona po Platformie jest z roku na rok coraz mniejsza, za waszych rządów odziedziczona (po PiS - red.) luka była niewielka i doprowadziliście ją do ogromnej".

 

"Ironia losu" i "kuriozum"


Tusk zwrócił uwagę, że za rządów PiS Polska "radykalnie spada we wszystkich rankingach, łącznie z korupcyjnym".

 

- Nie widzę żadnego sposobu, jak możecie bronić z satysfakcją w sercach faktu, że w takich rankingach jak wolność prasy, korupcja, zaczęliśmy spadać na łeb na szyję za waszych rządów. Czy to nie jest ironia losu, że właśnie w kwestiach korupcyjnych Polska jest dzisiaj oceniana dramatycznie gorzej niż w ostatnich kilkunastu latach? - pytał Tusk.


Z kolei Konwiński przypomniał, że "pierwszym politykiem zatrzymanym ws. VAT był pana (Horały - red.) kolega z Pomorza Przemysław M., były członek zarządu Lotosu". - To kuriozum, że wy zawsze tak mocno szukacie układu, że okazuje się, że ten układ jest w waszych szeregach - dodał.


- My przestępców zawsze ścigamy i karzemy, bez względu na legitymację partyjną. Nawet jak się zdarzy czarna owca w PiS, to też jest eliminowana. Wiem, że wam to się nie mieści w głowie - odpowiedział Horała.


Kowniński przywołał wtedy postać koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego, którego komisja wyznaczyła na świadka, nie ustalono jednak jeszcze terminu jego przesłuchania.

 

"Długo będziecie prowadzili swoje komisje do ścigania opozycji"


- Czym się zajmował pan Mariusz Kamiński, kiedy kontynuował pracę, jako szef CBA, a ja byłem premierem (lata 2007-2009), wszyscy wiemy i niestety nie miało to nic wspólnego z rzeczywistą działalnością antykorupcyjną - stwierdził Tusk.


- Sprawa pana Marka Falenty i afery podsłuchowej lata później pokazała, że niestety w tym względzie Mariusz Kamiński jest niestrudzony w wykorzystaniu podsłuchu, taśmy, podstawionego agenta w walce z konkurencją polityczną - powiedział były premier.


Zaznaczył, że "w jakimś sensie już się nawet nie dziwię kolejnym doniesieniom". - Jeśli czemuś się dziwię, to temu, że będziecie państwo jeszcze długo te swoje komisje do ścigania opozycji prowadzili, a w tym czasie na waszych oczach rośnie układ tak chory, że nawet autorom powieści kryminalnych by się to nie śniło - powiedział Tusk.


- Sprawa rosyjskiego węgla, nielegalnych podsłuchów, wpływu Rosjan na to, co się działo w aferze podsłuchowej, prędzej czy później ujrzy światło dzienne i wtedy nie będziecie w stanie uwierzyć, że uczestniczyliście w tego typu działaniach, jak te, które de facto mają na celu ukryć prawdziwe problemy, które niczym człowiek powietrza, domagają się prawdziwych komisji śledczych, bo przy waszej prokuraturze nie znajdą najmniejszej szansy na wyjaśnienie, a zagrażają fundamentom bezpieczeństwa państwa - podkreślił Donald Tusk.


Jak dodał, "co do tego nie mam najmniejszej wątpliwości, a Mariusz Kamiński odgrywa rolę wyjątkowo dwuznaczną - określając to tak łagodnie, jak to jest możliwe".

 

"CBA Kamińskiego nie czekało na moje wytyczne"


Tusk stwierdził, że "jest pod wrażeniem dzisiejszego przesłuchania i sposobu przesłuchania".

 

- Nie zgadzam się z wieloma tezami, ale to zupełnie inna sprawa. Mam nadzieję, że przewodniczący Horała doprowadzi do tego, aby przesłuchać bardzo istotną osobę w tej kwestii, jaką jest Mariusz Kamiński - stwierdził Tusk.

 

- Byłbym zainteresowany, co powie na temat swojej bierności przez dwa lata funkcjonowania w moim rządzie - powiedział były premier.

 

Przwodniczący przypomniał, że Tusk sam wcześniej wyjaśniał czym powinno zajmować się CBA.


- To już z grubsza wiemy. Sam pan zeznał, że w wytycznych dla CBA te działania nie były wskazane jako te, którymi CBA powinno się zajmować - odpowiedział Horała.


- Jak się pan domyśla, CBA Kamińskiego nie czekało na moje wytyczne w żadnej sprawie - zakończył Tusk.

 

Horała podczas całego przesłuchania liczył Tuskowi "wycieczki polityczne nie dotyczące meritum prac komisji". Licznik zatrzymał się na 28.

 

"W Polsce dzisiaj dzieją się rzeczy niebywałe"


- Mamy w Polsce władzę, która dysponując prokuraturą, mediami publicznymi, całym aparatem opresji i sięgając po aparat sędziowski, wykorzystuje procedury parlamentarne, czyli komisje śledcze, do atakowania opozycji lub byłych rządzących. Istota komisji polega na tym, aby ci, którzy nie mają władzy, mogli władzę kontrolować. Tu, w Polsce dzisiaj dzieją się rzeczy niebywałe - powiedział dziennikarzom Tusk po przesłuchaniu.


Były premier podkreślił, że "minęły cztery lata, jak PiS zdobył władzę".

 

- Nie otrzymałem żadnego sygnału, aby prokuratura zainteresowała się kimkolwiek w tej sprawie. Tu nie chodzi o żadne szukanie sprawiedliwości. Oni nawet nie wierzą w to, co mówią, wszystko podporządkowane jest propagandzie - dodał.


Jak zaznaczył, "to będzie miało fatalne skutki na długie lata w polskiej polityce. Prędzej czy później ktoś będzie chciał się odwinąć. To jest dramatycznie złe".


Według Tuska, "dzisiejsze przesłuchanie ma na celu wzmocnienie partii rządzącej, także przed wyborami".

 

- Na krótką metę to bywa skuteczne, ale wiem też, jak moi rodacy są inteligentni i przekorni. Może jeszcze miesiąc, może rok ta pełna agresji propaganda będzie przynosiła skutki, ale jestem za stary, żeby nie wiedzieć, że prędzej czy później ludzie przeglądają na oczy i widzą, co jest prawdą a co kłamstwem - dodał były szef polskiego rządu i dawny lider Platformy Obywatelskiej.

 

  

 

prz/hlk/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze