"PiS od początku mówił o zaniedbaniach". Dworczyk o wyroku skazującym dla Arabskiego

Polska

- To jest wyrok niezawisłego sądu i jednocześnie dowód na to, co PiS mówił od początku o zaniedbaniach - powiedział w programie "Graffiti" obecny szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk o wyroku dla byłego szef KPRM Tomasza Arabskiego, który został skazany na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata za błędy przy organizacji lotu do Smoleńska 10 kwietnia 2010 roku.

W czwartek Sąd Okręgowy w Warszawie po ponad trzech latach procesu ogłosił wyrok w cywilnym procesie w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych przy organizacji lotu z 10 kwietnia 2010 r. do Smoleńska. W katastrofie zginęło wówczas 96 osób wraz z prezydentem Lechem Kaczyńskim lecących na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

 

Sąd skazał nieprawomocnie Arabskiego - b. szefa kancelarii premiera - na dziesięć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata; ówczesną urzędniczkę w KPRM Monikę B. na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok, a troje innych urzędników uniewinnił.

 

 

Zdaniem ministra, wysokość kary dla Arabskiego jest domeną sądu, a dla niego istotniejsze jest to, że jednoznacznie wskazano na winę i zaniedbania przy organizacji tego lotu.

 

- Można to zestawić z postawą polityków Platformy Obywatelskiej, którzy wówczas - po tym, kiedy doszło do tych zaniedbań, różnego rodzaju błędów i nadużyć - zamiast w takiej sytuacji przyznać się do błędu, zachować się w jakiś sposób honorowy, szli w zaparte twierdząc, że błędów żadnych nie popełniono - ocenił.

 

- Pan minister Arabski został potem jeszcze wyznaczony na ambasadora Rzeczypospolitej - przypomniał.

 

- Zapadł wyrok, który wskazuje jednoznacznie na winę osób, które przygotowywały ten fatalny lot. No i trudno z tym wyrokiem dyskutować - powiedział Dworczyk.

 

Ocenił, że błędem po katastrofie było m.in. oddanie śledztwa Rosjanom, które doprowadziło do tego, że do dziś - jego zdaniem - ta katastrofa nie jest wyjaśniona, temat nie jest zamknięty, a wrak nie wrócił do Polski.

 

Oskarżycielami w cywilnym procesie urzędników byli bliscy kilkunastu ofiar katastrofy, m.in. Anny Walentynowicz, Janusza Kochanowskiego, Andrzeja Przewoźnika, Władysława Stasiaka, Sławomira Skrzypka i Zbigniewa Wassermanna. Na początku procesu - który ruszył w marcu 2016 r. - do sprawy przyłączyła się prokuratura.

 

Zakup samolotów F-35: "wzmocni bezpieczeństwo"

 

Gość Wojciecha Dąbrowskiego odniósł się się również do deklaracji Polski ws. zakupu 32 myśliwców F-35. Według niego "bardzo wzmacni się bezpieczeństwo Polek i Polaków". 

 

- Należy podkreślić, że bezpieczeństwo nie ma swojej ceny. Wprowadzenie Polskich Sił Zbrojnych na najwyższy poziom technologii XXI wieku wymaga dużych nakładów finansowych - mówił. 

 

Prezydenci Polski i USA podpisali w środę deklarację o współpracy obronnej w zakresie obecności sił zbrojnych USA na terytorium Polski.

 

Zgodnie z nią, Polska planuje zapewnić i utrzymywać wspólnie uzgodnioną infrastrukturę przeznaczoną dla wstępnego pakietu dodatkowych polsko-amerykańskich projektów, bez kosztów dla Stanów Zjednoczonych i z uwzględnieniem planowanego poziomu jej wykorzystania przez Siły Zbrojne USA. Dodatkowo Polska zakupi od USA 32 samoloty bojowe F-35 Lightning II.

 

"Chce uniknąć kary"

 

Dworczyk pytany, czy skazany za aferę podsłuchową Marek Falenta napisał list do premiera Morawieckiego powiedział, że to prawda.

 

- Taki list wpłynął do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jest to podobny list do tych rozsyłanych ostatnio do różnych polityków, urzędników, o których to listach piszą ostatnio media - powiedział minister. 

 

Według niego " to są de facto listy bardzo podobnej treści, które trzeba interpretować, jako działania człowieka zdesperowanego, skazanego prawomocnym wyrokiem, który w tej chwili podejmuje jakieś desperackie działania".

 

Minister PiS powiedział, że "list Marka Falenty do premiera został przekazany do właściwych służb".

 

- W związku z tym służby będą analizowały i oceniały, jak potraktować zawarte tam informacje i (...) groźby czy insynuacje - powiedział Dworczyk.

 

Nie sprecyzował do jakich służb przekazano list - czy do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy do innych służb, np. prokuratury.

 

"Opozycja do każdej manipulacji"

 

Według szefa KPRM, "gdyby były jakieś dodatkowe nagrania czy okoliczności, to Falenta podczas procesu, w którym został skazany - starając się uniknąć kary - przedstawiłby te wszystkie materiały podczas śledztwa".

 

- Wtedy tego nie zrobił. Dzisiaj w sposób dosyć rozpaczliwy próbuje podejmować różnego rodzaju działania, które powodują zamieszanie - ocenił.

 

Pytany czy premier w tej sprawie "śpi spokojnie", Dworczyk odparł, że premier Mateusz Morawiecki "przyzwyczajony jest do ciągłych ataków, bo jako jeden z liderów jest ciągle atakowany przez opozycję i różne osoby nieprzychylne rządowi PiS".

 

- Dla mnie przykre jest to, że opozycja, aby zaatakować czy to rząd, czy właśnie premiera Morawieckiego, jest gotowa posunąć się do każdej insynuacji, każdego kłamstwa, każdej manipulacji - powiedział.

 

Podkreślił, że jeszcze niedawno "Marek Falenta, który przez polityków Platformy Obywatelskiej był nazywany najgorszą postacią spod ciemnej gwiazdy, dzisiaj wykorzystywany jest i przedstawiany jako niemal bohater i osoba wiarygodna".

 

Przypomniał, że to w czasie rządów PiS Falenta został skazany prawomocnym wyrokiem a następnie w ramach ekstradycji sprowadzony do Polski.

 

Falenta, biznesmen skazany w aferze podsłuchowej, został zatrzymany w Hiszpanii. Wcześniej Sąd Okręgowy w Warszawie na wniosek policji wydał za nim Europejski Nakaz Aresztowania, po tym gdy nie stawił się 1 lutego w zakładzie karnym, by odbyć karę więzienia. Falenta został wydany Polsce przez hiszpańskie władze i przetransportowany do Warszawy.

 

Falenta został skazany w 2016 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017 r. Sprawa dotyczyła nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. na zlecenie Falenty w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW - Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ - Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju - Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika.

 

Ujawnione w tygodniku "Wprost" nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska.

 

Dotychczasowe odcinki programu "Graffiti" można zobaczyć tutaj.

maw/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze