Badali stan wraku Wilhelma Gustloffa na Bałtyku. Znaleźli ciało nurka

Polska
Badali stan wraku Wilhelma Gustloffa na Bałtyku. Znaleźli ciało nurka
Bundesarchiv, B 145 Bild-P094443/CC BY-SA 3.0

"Podczas wykonywania dokumentacji stanu wraku Wilhelm Gustloff natrafiliśmy na ciało nurka. O zdarzeniu poinformowaliśmy VTS Zatoka oraz Policję i Prokuraturę w Lęborku" - przekazała grupa nurków Baltictech. Prokuratura wszczęła śledztwo pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci. Ciało może należeć do mieszkańca Poznania zaginionego w 2012 r. By nurkować przy wraku, trzeba mieć pozwolenie.

Nurkowie odnaleźli ciało w czwartek, 6 czerwca, gdy za pozwoleniem Urzędu Morskiego w Gdynii wykonywali dokumentację wraku statku pasażerskiego MS Wilhelm Gustloff.

 

 

- Ciało znajdowało się na głębokości 44 metrów, na śródokręciu. Było daleko od miejsc, gdzie zazwyczaj schodzą nurkowie, nie we wraku, ale na dnie, gdzie statek jest rozwleczony - powiedział w rozmowie z polsatnews.pl Łukasz Piórewicz, z ekipy Baltictech.

 

Dzień później, w porozumieniu z policją, nurkowie oznaczyli bojką miejsce znalezienia ciała.

 

- Z tego co się orientuję Marynarka Wojenna podjęła się wyciągnięcia zwłok. Później te zwłoki będą analizowane pod kątem DNA w celu ustalenia tożsamości tego człowieka - zapewnił Piórewicz.

 

Radio Gdańsk poinformowało, że Prokuratura Rejonowa w Lęborku wszczęła postępowanie ws. nieumyślnego spowodowania śmierci. Według niepotwierdzonych informacji ciało może należeć do zaginionego w lipcu 2012 r. mieszkańca Poznania. Mężczyzna według innych uczestników wyprawy miał nurkować przy wraku tankowca "Terra", znajdującym się niedaleko Wilhelma Gustloffa. Jego ciała jednak nigdy tam nie odnaleziono.

 

"Na podstawie udostępnionych szczegółów wielce prawdopodobne jest, że zostało odnalezione ciało mojego zaginionego podczas nurkowania szwagra 7 lat temu" - przekazała krewna zaginionego w 2012 r. mężczyzny.

 

Tam nie można nurkować

 

- Statki "Wilhelm Gustloff", "Goya" i "General von Steuben", czyli trzy największe wraki u naszych wybrzeży mają statut mogił wojennych - przypomina Łukasz Piórewicz. Zgodnie z zarządzeniami porządkowymi dyrektorów Urzędu Morskiego w Gdyni i Słupsku nie można nurkować w promieniu 500 metrów od pozycji wraków.

 

- W momencie, w którym jakakolwiek jednostka znajduje się przy jednym trzech wraków, Straż Graniczna od razu wysyła na miejsce samolot, który robi zdjęcia jednostce - dodaje Piórewicz. Jednostka polska po powrocie z pozycji zalegających wraków jest poddawana kontroli a za zorganizowanie takiej wyprawy grozi wysoka kara grzywny. Inaczej sytuacja wygląda ze statkami zza granicy, bo jak informuje Piórewicz, "Straż Graniczna, oprócz przegonienia ich nie ma formuły prawnej, by takich nurków ukarać".

 

- Jako Baltictech staramy się, by te wraki były otwarte dla zorganizowanych nurkowań ale w nadzorowany sposób. Myślę, że gdyby udało się dopracować podstawy prawne z Urzędem Morskim, to do podobnych sytuacji, by nie dochodziło - przekonuje Piórewicz.

 

MS Wilhelm Gustloff przed II wojną światową był niemieckim statkiem pasażerskim. Podczas wojny został przekształcony w okręt szpitalny i pływające koszary dla personelu dywizjonu szkolnego U-Bootwaffe. W 1945 r. został zatopiony przez radziecki okręt podwodny. Zginęło 6,6 tys. osób. Była to największa katastrofa morska w historii.

bas/ml/ polsatnews.pl, Radio Gdańsk

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze