"Jeżeli prawdą jest to, co mówi Falenta, to mamy do czynienia z nieformalnym zamachem stanu"

Polska

- Rosyjskie służby są w posiadaniu wielu różnych nagrań, również nagrań z afery podkarpackiej. Rosyjskie służby w ten sposób mogą wpływać na polski rząd - ocenił w "Polityce na Ostro" Andrzej Rozenek (SLD). Piotr Borys (PO) stwierdził z kolei, że "jeżeli prawdą jest to, co mówi Marek Falenta, to mamy do czynienia z nieformalnym zamachem stanu".

Goście programu Agnieszki Gozdyry rozmawiali o wniosku Marka Falenty skierowanego do prezydenta Andrzeja Dudy o ułaskawienie, w którym biznesmen napisał: "jeśli nie będę ułaskawiony, ujawnię, kto za mną stał".

 

- Tę sytuację trzeba potraktować jako nadzwyczajnie poważną. Bo jeżeli okazałoby się się, że prawda jest to, co mówi pan Falenta, że to zlecenie zostało uzgodnione na najwyższych szczeblach polityków PiS, to znaczy, że mamy do czynienia w pewien sposób do takiego nieformalnego zamachu stanu. Być może politycy PiS dogadują się z człowiekiem, który to nagrywa, wpływają na wynik wyborów, czyli robią to bezprawnie - ocenił Piotr Borys (PO).

 

"Dzięki tym taśmom Tusk zdecydował się wyjechać do Brukseli"

 

Rzecznik resortu sprawiedliwości Jan Kanthak stwierdził natomiast, że "próba przypisywania PiS dokonania zamachu stanu i jakoś współgrania z Falentą jest jakimś humbukiem". - Pamiętajmy, że osobą, która odniosła korzyści, to może być Ewa Kopacz, bo to ona objęła stanowisko premiera i dzięki tym taśmom premier Donald Tusk zdecydował się wyjechać do Brukseli - stwierdził.

 

Andrzej Rozenek (SLD) stwierdził z kolei, że "rosyjskie służby są w posiadaniu wielu różnych nagrań, również nagrań z afery podkarpackiej". - Rosyjskie służby w ten sposób mogą wpływać na polski rząd - dodał.

 

Agnieszka Ścigaj (Kukiz'15) powiedziała natomiast, że "ten pan i jego mocodawcy robią sobie jaja z polskich obywateli, wyborców i wszystkich polityków". 

zdr/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze